Czy ktoś jeszcze nad tym panuje?
W gminie, która z dumą nazywa się „zielonymi płucami Dolnego Śląska”, liczby mówią coś innego — o szarym bałaganie, który coraz trudniej przykryć kolorowymi prezentacjami budżetowymi.
Z opublikowanych danych demograficznych z 30 września 2025 r. wynika, że w całej gminie mieszka 20 136 osób.
To nie szacunek GUS, to oficjalne dane z urzędu – liczby, nazwane, podpisane, policzone.
A teraz policzmy coś jeszcze.
Każdy mieszkaniec, zgodnie z uchwałą Rady Miejskiej, płaci 49 zł miesięcznie za odbiór odpadów.
To daje prosty wynik: ponad 11,8 mln zł rocznie.
Tymczasem w budżecie gminy na rok 2025 zaplanowano z tego tytułu… 9 066 860 zł.
Gdzie więc zniknęło 2,7 miliona?
Czy aż tyle osób nie płaci, czy po prostu nikt nie sprawdza, kto faktycznie powinien płacić?
Zamiast systemu – łatane dziury
Odpowiedź, jak zwykle, jest rozmyta.
Gmina dopłaca do systemu gospodarki odpadami, przekazując pieniądze z innych zadań publicznych do ZGK – Zakładu Gospodarki Komunalnej.
Dotacje rosną z roku na rok. Zamiast wymusić skuteczność i rzetelność, władze fundują finansowe protezy, by „system się bilansował”.
Na papierze się zgadza.
W życiu codziennym – już niekoniecznie.
To nie jest rzetelny system, to przerzucanie odpowiedzialności.
Uczciwi mieszkańcy płacą za tych, którzy nie są ujęci w deklaracjach.
Urzędnicy – zamiast szukać nieprawidłowości – chętnie mówią o „konieczności dopłat”.
Radni – zatwierdzają wszystko bez dyskusji.
Kto kontroluje liczbę płacących?
Deklaracje śmieciowe wciąż oparte są na systemie zaufania.
Każdy może zadeklarować dowolną liczbę osób w gospodarstwie domowym –
i nikt tego nie weryfikuje.
Żadnych porównań z ewidencją meldunkową, żadnych kontroli faktycznego zamieszkania.
Efekt?
Różnica 4 600 osób, które oficjalnie mieszkają w gminie, ale nie figurują w systemie opłat.
To oni generują lukę w dochodach, którą gmina przykrywa z budżetu.
Z pieniędzy, które mogłyby pójść na szkoły, drogi, oświetlenie.
Nie tylko śmieci – także podatki
W tym samym czasie rosną zaległości z tytułu podatku od nieruchomości.
To kolejny obszar, gdzie brakuje egzekucji, konsekwencji i odpowiedzialności.
Gdy dodamy to do finansowej luki w systemie śmieciowym, powstaje pytanie zasadnicze:
czy to jeszcze niedbałość, czy już świadoma niegospodarność?
Bo jeśli gmina świadomie planuje niższe wpływy, wiedząc, że mieszkańców jest więcej,
to nie jest to błąd – to polityczna decyzja o przyzwoleniu na niesprawiedliwość.
Radni – czas na pytania, nie tylko głosowania
Zbliża się sesja Rady Miejskiej – pod koniec października 2025 roku.
Czy któryś z radnych odważy się zapytać o te rozbieżności?
Czy ktokolwiek zapyta skarbnika, burmistrza, kierownika ZGK,
dlaczego 11,8 mln zł potencjalnych wpływów zmienia się w plan 9 mln zł?
Czy wreszcie padnie pytanie o weryfikację deklaracji śmieciowych i podatkowych?
Bo mieszkańcy – ci, którzy płacą regularnie – mają prawo wiedzieć, dlaczego finansują cudze zaniedbania.
Czy to nie jest moment, by powiedzieć: dość?
Publiczne pieniądze mają służyć wspólnocie, a nie systemowi, który się kręci tylko dlatego, że uczciwi płacą dwa razy – za siebie i za tych, których urzędnik „nie zauważył”.
Czy radni to widzą?
Czy burmistrz to rozumie?
Czy ktokolwiek w tej gminie jeszcze pamięta, że pieniądze budżetowe to nie granty polityczne,
ale nasze wspólne środki, które mają wracać do mieszkańców w formie usług?
🟩 Radio DTR Live
Zadajemy pytania, których nikt inny nie chce zadać.
Bo milczenie – też kosztuje.
Magazynu Radio DTR 10/2025
, 30+ materiałów z regionu w jednym miejscu
Kup wydanie za 10 zł →
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.


