Stary Franek i pokolenie łatwego dostępu

bez wysilku wiedza specjalista mediach

Są takie teksty, które czyta się jak archiwum, a brzmią jak komentarz do współczesności. Artykuł „Stary Franek” z przedwojennego „Kociewika” jest właśnie jednym z nich. Opowiada o Franciszku Nierzwickim — chłopie, samouku, społeczniaku, człowieku pracy. Kimś, kto nie miał prawie nic poza determinacją. I to wystarczało.

Dziś brzmi to niemal egzotycznie.

Nierzwicki uczył się czytać z książek do nabożeństwa, pisał po nocach, chodził pieszo na zebrania rolnicze, pracował na nieurodzajnej ziemi, a mimo to znajdował czas na rozwój. Nie dlatego, że ktoś go motywował. Nie dlatego, że istniały kursy online czy poradniki o produktywności. Po prostu chciał wiedzieć więcej.

ReklamaCollaborator

I to słowo — „chciał” — wydaje się dziś kluczowe.

Żyjemy w świecie, w którym niemal wszystko jest dostępne natychmiast. Wiedza, narzędzia, kontakty, możliwości. Wystarczy telefon, internet i kilka minut. Paradoks polega na tym, że im więcej mamy możliwości, tym częściej brakuje nam energii, by z nich skorzystać. Jakby łatwość odbierała rzeczom wartość.

Dawniej rozwój był koniecznością.
Dziś bywa wyborem odkładanym na później.

„Stary Franek” przypomina, że wysiłek kiedyś nie był czymś wyjątkowym — był normalnością. Praca nad sobą nie miała nazwy, nie była projektem ani planem rocznym. Była częścią życia. Tak samo naturalną jak praca w polu czy obowiązki wobec rodziny.

Można odnieść wrażenie, że współczesny świat zamienił trud zdobywania na komfort posiadania możliwości. A to nie jest to samo. Możliwość niczego nie zmienia, dopóki nie zamieni się w działanie.

Dlatego stare powiedzenie „oby chciało się chcieć” brzmi dziś bardziej aktualnie niż kiedykolwiek. Nie jest sentencją o lenistwie. Jest przypomnieniem, że najważniejszy zasób człowieka nie zmienił się od stu lat — to wola.

Franciszek Nierzwicki nie miał technologii, grantów, programów wsparcia ani poradników o rozwoju osobistym. Miał za to upór. I to wystarczyło, by zostać zapamiętanym.

Być może właśnie dlatego takie historie wracają dziś jak echo. W świecie nadmiaru narzędzi zaczyna brakować ludzi, którzy naprawdę chcą ich używać.

I może największa różnica między czasami „Starego Franka” a naszymi nie polega na dostępie do wiedzy, lecz na stosunku do wysiłku. Tam był codziennością. Dziś bywa przeszkodą.

A przecież nic się w tej sprawie nie zmieniło.
Najpierw musi się chcieć.

img 9773
Źródło informacji do felietonu
Autor: Rafał Chwaliński
Obserwuj Radio DTR w Google News

📲 Znajdziesz nas także w Google News – kliknij i obserwuj Radio DTR, aby otrzymywać nasze najnowsze informacje prosto w aplikacji!

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry