Smak internetu silniejszy niż smak potrawy

księzulo kulinarny kat

O Książulu dowiedziałem się nie z YouTube’a, tylko z rozmowy przy kuchennym stole. I to jest już samo w sobie symptomatyczne. Youtuber, który zaczynał jako uliczny degustator z kamerą i telefonem, dziś staje się bohaterem dyskusji o odpowiedzialności, gastronomii i… ludzkiej skłonności do podążania za opinią innych.

Impulsem do tej refleksji był komentarz znaleziony pod jednym z materiałów o nim. Autorka pisze tam wprost, że przeraża ją, iż opinia jednej osoby — niewykwalifikowanej w sensie gastronomicznym — może wpływać na los wielopokoleniowych biznesów. Jednocześnie podkreśla, że to nie wina samego twórcy, lecz ludzi, którzy traktują jego słowa jak wyrok. I że przecież „smaki są różne”.

To zdanie właściwie zamyka temat. A jednocześnie go otwiera.

Reklama

Bo historia Książula nie jest historią o jedzeniu. To historia o zmianie autorytetów.

Kiedyś restaurację mogła pogrążyć recenzja w gazecie. Jeszcze wcześniej — plotka w mieście. Dziś wystarczy film z internetu, który obejrzy kilkaset tysięcy osób. Mechanizm jest ten sam, zmieniła się tylko skala i prędkość.

Problem polega na tym, że YouTube nie jest przewodnikiem Michelin, a influencer nie jest krytykiem gastronomicznym. On mówi po prostu: „smakowało” albo „nie smakowało”. Tyle. Opinia jak każda inna.

Tylko że internet nie traktuje opinii jak opinii — traktuje ją jak komunikat zbiorowy.

I tu zaczyna się prawdziwa historia.

Bo jeśli tysiące ludzi ogląda ten sam film, pojawia się efekt tłumu. Jedni rezygnują z wizyty w lokalu, inni piszą komentarze, jeszcze inni zaczynają powtarzać cudzą opinię jak własną. Restaurator widzi spadek klientów i ma wrażenie, że ktoś „zamknął mu biznes”. Choć nikt formalnie tego nie zrobił.

To raczej mechanizm przypominający pogodę niż wyrok. Jedna chmura i nagle wszyscy otwierają parasole.

Internet działa dziś na emocji i autentyczności. I właśnie dlatego twórca, który zaczynał jako „zwykły ziomek lubiący żarcie”, może mieć większy wpływ niż zawodowy krytyk. Widzowie nie szukają eksperta — szukają kogoś, kto jest podobny do nich.

Paradoks polega na tym, że im bardziej ktoś jest zwyczajny, tym większe zyskuje zaufanie.

Ale to nie jest nowy problem gastronomii. To problem współczesnych mediów w ogóle.

Autorytet przestał wynikać z kompetencji, a zaczął z rozpoznawalności.
Doświadczenie przegrało z obecnością.
Rzemiosło z algorytmem.

I nie chodzi o to, czy to dobrze, czy źle. To po prostu fakt.

W przytoczonym komentarzu pojawia się jeszcze jedna ważna myśl — odpowiedzialność odbiorców. Autorka zauważa, że ona sama ogląda filmy, ale nie wystawia negatywnych opinii ani nie rezygnuje z odwiedzin lokali. To brzmi banalnie, ale w rzeczywistości jest rzadkie.

Bo internet przyzwyczaił ludzi do natychmiastowej reakcji. Obejrzeć, ocenić, skomentować. Bez refleksji, że każda restauracja ma gorszy dzień, że pracownicy popełniają błędy, że kuchnia to nie fabryka śrub.

Algorytm nie rozumie kontekstu.
Algorytm widzi tylko reakcję.

Dlatego największym problemem nie jest influencer kulinarny. Największym problemem jest publiczność, która zaczyna traktować rozrywkę jak ekspertyzę.

Co ciekawe, sami twórcy internetowi często są tego świadomi. Wiedzą, że nagrywają swoje doświadczenie, nie obiektywną prawdę. To widzowie nadają temu większe znaczenie, niż autor miał zamiar.

I tu pojawia się pytanie ważniejsze niż to, czy Książulo ma rację.

Czy odbiorcy dojrzewają razem z twórcami?

Bo twórcy zwykle ewoluują — od ulicznego jedzenia do restauracji, od spontanicznych filmów do świadomego formatu. Publiczność natomiast często zostaje w tym samym miejscu: w potrzebie prostych ocen i szybkich wniosków.

A gastronomia, jak każdy biznes oparty na zaufaniu, jest na to szczególnie wrażliwa.

Może więc problemem nie jest to, że ktoś nagrywa opinie o jedzeniu.
Problemem jest to, że internet coraz rzadziej zostawia miejsce na własny smak.

Bo kiedyś o restauracji decydował talerz.
Dziś coraz częściej decyduje ekran.

Autor: Rafał Chwaliński
Obserwuj Radio DTR w Google News

📲 Znajdziesz nas także w Google News – kliknij i obserwuj Radio DTR, aby otrzymywać nasze najnowsze informacje prosto w aplikacji!

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry