Wegańska kuchnia dawno wyszła z kąta, w którym kazano jej siedzieć z hummusem i kiełkami. Warszawska restauracja Manna 2 pokazuje to dość spektakularnie: serwuje roślinnego steka z drukarki 3D.
Brzmi jak kulinarny żart z filmu science fiction? Może. Ale na talerzu robi się już całkiem poważnie.
Czy stek może być roślinny?
Według informacji z komunikatu prasowego restauracja Manna 2 serwuje bezmięsny stek drukowany warstwowo z komponentów odpowiadających za białko, tłuszcz i soczystość. W praktyce chodzi m.in. o białko soi i pszenicy, olej rzepakowy, sok z buraka, karmel oraz naturalne aromaty.
Anna Orzech, właścicielka restauracji, tłumaczy to prosto: drukarka działa tu trochę jak urządzenie z trzema „tuszami”. Tyle że zamiast atramentu mamy składniki, które budują strukturę steka.
To nie jest więc kotlet „a la coś tam”. To próba odtworzenia tekstury, soczystości i zapachu mięsa bez użycia mięsa.
manna 2 – roślinny stek 3d (1)
Dlaczego weganie chcą smaku mięsa?
To pytanie wraca zawsze. Czasem z ciekawości, czasem z ironią, czasem z miną człowieka, który właśnie odkrył, że tofu nie jest nazwą satelity.
Anna Orzech odpowiada bez ideologicznego zadęcia: wielu wegan i wegetarian nie zrezygnowało z mięsa dlatego, że nie lubili jego smaku. Zrobili to z powodów etycznych. Dlatego tęsknota za strukturą, umami i „mięsnym” doświadczeniem nie jest sprzecznością, tylko pamięcią smaku.
Reklama

Reklama
g(25882096)a(3459702))
Reklama
g(26124802)a(3459702))
Reklama

W Mannie 2 ten pomysł idzie dalej. W menu pojawiają się także roślinne odpowiedniki znanych dań, jak szarpana „kaczka” z seitana czy „foie gras” z soczewicy i trufli.
Restauracja czy kulinarne laboratorium?
Manna 2 nie chce być tylko miejscem, gdzie można zjeść coś modnego. Wnętrze restauracji zaprojektował Kacper Gronkiewicz. Ma być miękko, pustynnie, trochę jak z „Diuny”, ale bez konieczności walki o przyprawę.
W tle są też odniesienia do malarstwa Marii Jaremy, a całość ma budować atmosferę spokojnego, świadomego jedzenia. Czyli dokładne przeciwieństwo jedzenia kanapki nad klawiaturą, co wielu z nas zna aż za dobrze.
Od bankietu dla królowej do roślinnego steka
Za projektem stoi Anna Orzech, restauratorka z doświadczeniem zdobywanym przez 13 lat w Wielkiej Brytanii. Pracowała tam przy prestiżowych wydarzeniach, w tym przy bankiecie dla królowej Elżbiety II. Dziś zamiast formalnego rygoru stawia jednak na bardziej swobodny styl — profesjonalny, ale ludzki.
I może właśnie dlatego ten stek 3D jest ciekawy nie tylko jako technologiczna nowinka. Bo za nim stoi nie sama drukarka, lecz pytanie: czy kuchnia przyszłości będzie jeszcze dzielić ludzi na „normalnych” i „wegan”, czy po prostu zacznie ich zaskakiwać smakiem?
Na razie jedno jest pewne: jeśli stek wychodzi z drukarki, to gastronomia właśnie zrobiła kolejny krok. I nie, to nie jest wydruk paragonu. Tu naprawdę chodzi o obiad.