Stary odwiert wraca do miejskiej narracji
W Trzebnicy znów pojawia się temat otworu geologicznego IG-1 i wód leczniczych. W komunikacji urzędu brzmi to jak zapowiedź czegoś dużego: uzdrowiska, tężni, może nawet basenów termalnych.
Problem w tym, że IG-1 nie jest nowym odkryciem.
To odwiert wykonany w 1974 roku przez Państwowy Instytut Geologiczny. Pół wieku temu naukowcy sprawdzali, czy pod Trzebnicą znajdują się wody mogące stać się podstawą uzdrowiska. Badania potwierdziły ich obecność – na głębokości od około 650 do ponad 1200 metrów znajdują się wody o temperaturze 33–37°C, o wysokiej mineralizacji i właściwościach balneologicznych.
Od tamtej pory odwiert istnieje.
Ale uzdrowiska nadal nie ma.
I właśnie dlatego powrót tego tematu budzi pytania.
Dlaczego IG-1 pojawia się teraz?
Powrót projektu zbiegł się z kilkoma wydarzeniami.
Po pierwsze – w styczniu 2026 roku w Biuletynie Informacji Publicznej pojawiło się obwieszczenie o wszczęciu postępowania dotyczącego wydobycia wód leczniczych z otworu IG-1.
Po drugie – Trzebnica od kilku lat buduje narrację miasta uzdrowiskowego. W planach pojawiają się:
-
tężnie solankowe
-
infrastruktura rekreacyjna
-
projekty związane z wodami mineralnymi.
Po trzecie – temat powraca w czasie silnych napięć politycznych w mieście, w tym dyskusji o referendum dotyczącym odwołania burmistrza.
W takich momentach projekty rozwojowe często wracają do debaty publicznej, bo pokazują wizję przyszłości miasta.
Nie oznacza to jeszcze, że inwestycja jest bliska realizacji.
Od odwiertu do uzdrowiska. Droga jest bardzo długa
Na pierwszy rzut oka sprawa wygląda prosto: skoro woda jest pod ziemią, wystarczy ją wydobyć.
Rzeczywistość jest dużo bardziej skomplikowana.
Najpierw decyzja środowiskowa
Eksploatacja wód leczniczych wymaga przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko. Analizuje się m.in.:
-
wpływ na wody gruntowe
-
zasolenie gleby
-
gospodarkę odpadami solankowymi
-
wpływ na lasy i ekosystem.
To procedura, która może potrwać rok lub dwa.
Potem koncesja geologiczna
Aby wydobywać wodę leczniczą, potrzebna jest koncesja wydobywcza wynikająca z prawa geologicznego i górniczego.
Wymaga to:
-
dokumentacji hydrogeologicznej
-
operatu złoża
-
planu eksploatacji.
Bez tej decyzji wydobycie jest niemożliwe.
Kolejny krok: renowacja odwiertu
IG-1 ma ponad 50 lat.
To oznacza konieczność jego odnowienia i zabezpieczenia.
Zakres prac może obejmować:
-
czyszczenie odwiertu
-
wymianę rur
-
badania techniczne
-
instalację nowych pomp.
Szacunkowy koszt takich prac:
1–3 mln zł.
Instalacja technologiczna
Następnie trzeba zbudować całą infrastrukturę technologiczną:
-
pompy głębinowe
-
instalację uzdatniania wody
-
rurociągi.
Koszt:
3–6 mln zł.
Dopiero potem infrastruktura uzdrowiskowa
Największe koszty pojawiają się dopiero na końcu.
Budowa obiektów takich jak:
-
tężnie solankowe
-
baseny termalne
-
centrum rekreacyjne
-
infrastruktura turystyczna
może kosztować od 20 do nawet 100 milionów złotych.
Czy budżet miasta to przewiduje?
Dotychczas w budżetach Trzebnicy pojawiały się głównie środki na:
-
dokumentacje projektowe
-
przygotowanie inwestycji
-
analizy techniczne.
Kwoty liczone były w dziesiątkach lub setkach tysięcy złotych, a nie w dziesiątkach milionów.
W wieloletnich planach finansowych nie widać jeszcze inwestycji o skali pełnego kompleksu uzdrowiskowego.
To sugeruje, że projekt znajduje się na bardzo wczesnym etapie i w dużej mierze liczy na finansowanie zewnętrzne.
Uzdrowisko czy narracja o przyszłości?
IG-1 jest bez wątpienia ciekawym zasobem Trzebnicy. Wody lecznicze istnieją i zostały udokumentowane.
Ale równie prawdziwe jest to, że:
-
odwiert wykonano ponad pół wieku temu,
-
a jego wykorzystanie wciąż pozostaje projektem.
Dlatego warto oddzielić dwie rzeczy:
fakty geologiczne
od
politycznej narracji o szybkim rozwoju miasta.
Bo w komunikacji publicznej często można odnieść wrażenie, że uzdrowisko jest „tuż za rogiem”.
Tymczasem procedury, inwestycje i finansowanie pokazują, że droga od starego odwiertu do realnego uzdrowiska może zająć jeszcze wiele lat.
I tu wraca stare przysłowie o króliczku
W Trzebnicy temat uzdrowiska pojawia się od dekad.
Co kilka lat wydaje się, że zaraz, już, już – króliczek jest na wyciągnięcie ręki.
A potem okazuje się, że znów uciekł kilka kroków dalej.
I właśnie dlatego mieszkańcy mają prawo pytać:
czy IG-1 to początek realnej inwestycji…
czy kolejny rozdział w długiej historii obietnic o uzdrowiskowej przyszłości miasta.


