Kilogramy ubrań, szmat i innych materiałów wyciągnięto z kanalizacji w rejonie ulicy Krótkiej w Żmigrodzie. PGK Dolina Baryczy mówi o świadomym działaniu i ludzkiej bezmyślności. Trudno z tym polemizować — kanalizacja nie jest śmietnikiem. Zdarzenie odsłania jednak również drugi problem: mieszkańcy nadal muszą samodzielnie rozszyfrowywać, gdzie, kiedy i na jakich zasadach mogą pozbyć się zużytych tekstyliów.
PGK Dolina Baryczy rozpoczęła tydzień od mało przyjemnego widoku. Z sieci kanalizacyjnej w rejonie ulicy Krótkiej pracownicy wyciągnęli sterty ubrań i szmat.
Spółka podkreśla, że nie była to awaria techniczna, lecz efekt działania człowieka. Materiały zablokowały sieć i stworzyły ryzyko kolejnych awarii. Usunięcie zatoru oznaczało pracę ludzi, wykorzystanie specjalistycznego sprzętu oraz koszty, które mogłyby zostać przeznaczone na utrzymanie i modernizację infrastruktury.
Tu nie ma miejsca na dwuznaczność. Wrzucanie ubrań do kanalizacji jest nieodpowiedzialne. Tyle że samo oburzenie nie rozwiązuje problemu.
Dokumenty mówią, że PSZOK zbierał tekstylia od lat
Mieszkańcy mogą pamiętać sytuacje, w których zbiórka tekstyliów nie była prowadzona, nie była ogłaszana albo w punkcie brakowało jasnej informacji o możliwości ich oddania. Oficjalne dokumenty gminy przedstawiają jednak inny obraz.
W analizie systemu gospodarowania odpadami za 2022 rok zapisano, że PSZOK przy ulicy Jaśminowej przyjmował „odpady z tekstyliów i odzieży”. W tym samym roku zebrano tam 5,98 tony tekstyliów.
W 2024 roku gmina ponownie wskazała tekstylia wśród odpadów przyjmowanych w PSZOK-u. Zebrano ich 7,82 tony.
W analizie za 2025 rok wykazano już 24,94 tony tekstyliów. Oznacza to ponad trzykrotny wzrost w porównaniu z rokiem poprzednim.
Formalnie zatem system działał jeszcze przed wprowadzeniem ogólnopolskiego obowiązku selektywnego zbierania tekstyliów. Jeżeli w praktyce mieszkańcy spotykali się z odmowami albo nie wiedzieli o tej możliwości, mamy do czynienia z poważną rozbieżnością między dokumentacją a codziennym funkcjonowaniem punktu.
Tekstylia są przyjmowane, ale nie ma ich na stronie PSZOK-u
Od 1 stycznia 2025 roku każda gmina musi zapewnić mieszkańcom możliwość oddawania odpadów tekstylnych przynajmniej w PSZOK-u. Nie oznacza to obowiązku ustawienia pod każdym domem dodatkowego pojemnika, ale punkt zbiórki powinien być dostępny, a zasady — jednoznaczne.
MZGK w Żmigrodzie poinformował 3 stycznia 2025 roku, że zużytych tekstyliów nie wolno już wrzucać do odpadów zmieszanych. Mieszkańcom wskazano PSZOK przy ulicy Jaśminowej 4 oraz specjalne pojemniki na tekstylia.
Problem w tym, że dostępna obecnie podstrona MZGK poświęcona PSZOK-owi nie wymienia tekstyliów wśród przyjmowanych odpadów. Zawiera godziny pracy punktu, dane operatora i warunki przyjęcia odpadów, lecz wyszukanie słowa „tekstylia” nie przynosi żadnego wyniku.
Powstaje informacyjny paradoks: jeden komunikat nakazuje zawieźć tekstylia do PSZOK-u, ale główna strona opisująca ten punkt nie potwierdza, że można je tam pozostawić.
Dla urzędnika może to być niedopatrzenie w aktualizacji strony. Dla mieszkańca oznacza ryzyko załadowania kilku worków do samochodu i podróży bez pewności, czy odpady zostaną przyjęte.
Dwa odbiory w roku, ale nie dla wszystkich równie czytelne
W maju i grudniu 2025 roku gmina przeprowadziła akcje odbierania tekstyliów sprzed posesji. Odpady należało umieścić w wytrzymałych workach i wystawić przed godziną 6 rano. Nie przyjmowano rzeczy mokrych, zanieczyszczonych chemikaliami ani niebezpiecznych.
Od 1 grudnia 2025 roku lokalny regulamin stanowi już wyraźnie, że tekstylia i odzież mają być odbierane nie rzadziej niż raz na pół roku. Można je wystawiać przed posesją lub przy pergolach śmietnikowych w terminach podanych w harmonogramie albo samodzielnie przekazywać do PSZOK-u.
Harmonogram na 2026 rok przewiduje dla miasta Żmigród odbiór tekstyliów 3 marca i 29 września. Na terenach wiejskich wyznaczono inne terminy, zależne od rejonu.
Jednocześnie część harmonogramu dotycząca zabudowy wielolokalowej wymienia odpady zmieszane, bioodpady, papier, tworzywa i szkło, ale nie zawiera odrębnej pozycji dotyczącej tekstyliów. Informację można próbować wyprowadzić z regulaminu, osobnych komunikatów albo ustaleń zarządcy budynku. Mieszkaniec bloku nie powinien jednak prowadzić śledztwa we własnym harmonogramie odbioru odpadów.
Pojemnik na ubrania nie zawsze przyjmie stare szmaty
Kolejne źródło nieporozumień stanowią pojemniki na używaną odzież. Część z nich służy organizacjom charytatywnym albo firmom zbierającym rzeczy nadające się do ponownego wykorzystania. Nie każdy taki pojemnik jest miejscem na podarte, brudne lub całkowicie zużyte materiały.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska rozróżnia odzież przekazywaną do ponownego użycia od odpadów tekstylnych. Zużyte materiały powinny trafiać do systemu zorganizowanego przez gminę, przynajmniej do PSZOK-u.
Tymczasem lokalny komunikat odsyła mieszkańców do „pojemników przeznaczonych typowo do zbiórki tekstyliów”, nie wskazując ich lokalizacji, operatorów ani tego, jakie dokładnie materiały można do nich wkładać.
To prosta droga do kolejnego bałaganu: dobre ubrania mieszają się z odpadami, zniszczone rzeczy trafiają do pojemników charytatywnych, a część mieszkańców ostatecznie wyrzuca wszystko do odpadów zmieszanych.
Albo — jak pokazuje przypadek ulicy Krótkiej — ktoś wybiera rozwiązanie jeszcze bardziej absurdalne i wrzuca ubrania do kanalizacji.
Zdjęcia pokazują skutek. Nie wyjaśniają sposobu działania
Fotografie opublikowane przez PGK pokazują dużą masę wydobytych materiałów. Nie odpowiadają jednak na pytanie, w jaki sposób ubrania dostały się do sieci.
Czy były wrzucane pojedynczo przez instalację sanitarną? Czy ktoś otworzył studzienkę? Czy materiały trafiły do przepompowni albo kanału przez inne miejsce dostępu? Ile dokładnie ważyły? Czy ustalono źródło zatoru?
Spółka napisała, że ktoś wrzucił je świadomie. Jest to prawdopodobne, zwłaszcza przy takiej ilości materiału, ale powinno zostać poparte informacją techniczną lub ustaleniami z miejsca zdarzenia. Samo zdjęcie nie pozwala wskazać sprawcy ani drogi, którą odpady dostały się do sieci.
Nie oznacza to usprawiedliwiania takiego postępowania. Oznacza jedynie oddzielenie faktu od domysłu — obowiązek szczególnie ważny wtedy, gdy publicznie oskarża się nieustaloną osobę o celowe działanie.
Kanalizacja nie jest śmietnikiem. Informacja nie może być zagadką
Odpowiedzialność osoby, która wrzuciła ubrania do kanalizacji, jest oczywista. Nie zwalnia to jednak gminy i podmiotów obsługujących odpady z obowiązku stworzenia systemu prostego, dostępnego i jednakowo opisanego we wszystkich oficjalnych źródłach.
Dokumenty pokazują, że PSZOK przyjmował tekstylia przynajmniej od 2022 roku. Strona punktu tego nie podaje. Osobny komunikat kieruje mieszkańców do PSZOK-u i niesprecyzowanych pojemników. Odbiór sprzed posesji organizowany jest dwa razy w roku, lecz informacja dla zabudowy wielorodzinnej pozostaje niepełna.
Każdy mieszkaniec powinien otrzymać cztery proste odpowiedzi:
- co dokładnie jest odpadem tekstylnym,
- gdzie można go oddać przez cały rok,
- kiedy jest odbierany sprzed nieruchomości,
- dokąd przekazać ubrania nadające się jeszcze do używania.
PGK słusznie przypomina, że kanalizacja przyjmuje ścieki i papier toaletowy, a nie garderobę. Równie potrzebne jest jednak przypomnienie instytucjom, że gospodarka odpadami nie może działać na zasadzie: „gdzieś napisaliśmy, mieszkaniec powinien znaleźć”.
Bo kanalizacja nie jest śmietnikiem. Ale oficjalna informacja również nie powinna przypominać labiryntu.
Magazynu Radio DTR 7/2026
, 30+ materiałów z regionu w jednym miejscu
Kup wydanie za 10 zł →
Czytaj dalej
Powiązany temat
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.








