Władza od przecinków, mieszkańcy od problemów

wladza cenzoruje wypowiedzi a nie swoje kompetencje i obowiazki

📰 Felieton

Władza od przecinków, mieszkańcy od problemów

Jest w tym coś symbolicznego.

Pies leży na torach.
Nie wstaje.
Nie czuje tylnych łap.
Krwi coraz więcej.

Telefon za telefonem.
„Proszę zadzwonić później”.
„Nie nasza umowa”.
„Może ktoś przyjedzie za godzinę”.

Godzinę.

Godzina w bólu to nie jednostka czasu.
To wieczność.

A w tym samym czasie…

władza siedzi przy biurku
i analizuje…
czy dziennikarz powiedział „kurwa”.


Naprawdę.

W Oborniki Śląskie system opieki nad rannym zwierzęciem nie działa.
Nie ma realnego dyżuru.
Nie ma natychmiastowej pomocy.
Nie ma odpowiedzialności.

Jest tylko numer telefonu.

I cisza.

Pies kona dwie godziny.

Dopiero Fundacja Przytul Pyska przejmuje sprawę, kiedy „system” już dawno umył ręce.

To są fakty.
To jest życie.

A czym zajmuje się władza?

Językiem mediów.


Zauważyliście ten mechanizm?

Nie ma weterynarza → cisza.
Nie ma interwencji → cisza.
Nie działa procedura → cisza.

Ale padnie przekleństwo w felietonie?

Alarm moralny.
Stan wyjątkowy.
Komunikat publiczny.

Nagle wszyscy są językoznawcami.


To jest najstarszy trik urzędniczy świata.

Gdy nie umiesz naprawić rzeczywistości –
zacznij recenzować ton.

Gdy nie masz odpowiedzi –
zacznij pouczać.

Gdy ktoś patrzy ci na ręce –
nazwij go „patodziennikarzem”.

Bo łatwiej walczyć z mikrofonem niż z własnymi zaniedbaniami.


Najbardziej rozczulające jest to:
urzędnik utrzymywany z podatków mieszkańców
zaczyna decydować,
kto jest dziennikarzem,
a kto „patologią”.

Jakby stanowisko dawało licencję na ocenianie mediów.

Nie daje.

Daje tylko obowiązki.

I te obowiązki są bardzo przyziemne:
odebrać telefon,
zorganizować pomoc,
zapewnić działający system.

Nie debatować nad stylistyką felietonu.


Bo wiecie, co jest naprawdę wulgarne?

Nie słowo.

Wulgarna jest obojętność.

Wulgarne jest „proszę czekać”, gdy ktoś krwawi.
Wulgarne jest „nie nasza umowa”, gdy zwierzę kona.
Wulgarne jest udawanie, że wszystko działa, gdy działa tylko Facebook.

To jest prawdziwe chamstwo.

Nie mikrofon.


Media lokalne nie są od bycia grzeczne.

Są od tego, żeby uwierać.

Jak kamyk w bucie.

Bo gdy przestają uwierać,
zamieniają się w biuletyn promocyjny.

A wtedy pies dalej leży na torach.
Tylko nikt już o tym nie mówi.

Za to wszyscy mówią,
czy dziennikarz użył przecinka we właściwym miejscu.


I może właśnie o to chodzi.

Bo gdy rozmawiamy o języku,
nie rozmawiamy o odpowiedzialności.

A odpowiedzialność boli bardziej niż jakiekolwiek słowo.

Autor: Rafał Chwaliński
Obserwuj Radio DTR w Google News

📲 Znajdziesz nas także w Google News – kliknij i obserwuj Radio DTR, aby otrzymywać nasze najnowsze informacje prosto w aplikacji!

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry