Władza, ego i cisza. O tym, kto naprawdę szykuje się na powiat

felieto gra o powiat wyborach

Narracje w samorządzie nie zmieniają się nagle. One pełzną. Najpierw są niewinne. Potem coraz pewniejsze siebie. A na końcu zaczynają mówić: „to ja” – nawet tam, gdzie formalnie powinno paść: „to nie moja kompetencja”.

W Trzebnicy właśnie jesteśmy w tym trzecim etapie.

Od konfliktu do dominacji

Przez lata układ był czytelny. Konflikt burmistrza z grupą obecnego radnego Adacha – wcześniej starosty – był otwarty, personalny, momentami brutalny. Nikt nie miał wątpliwości, że to dwie konkurencyjne wizje wpływu, dwie ambicje i dwa ego, które nie mieściły się w jednym korytarzu władzy.

Dziś ten konflikt zniknął.
Nie dlatego, że się rozwiązał.
Dlatego, że jedna strona przestała być przeszkodą.

I od tego momentu narracja burmistrza zaczęła się zmieniać.

Nowa starosta, nowa cisza

Gdy stery powiatu objęła Małgorzata Matusiak, zniknęły spięcia, komunikaty przestały iskrzyć, a w przestrzeni publicznej pojawiło się coś znacznie bardziej niepokojącego niż konflikt: cisza i zgoda.

Zgoda, w której:

  • burmistrz mówi coraz głośniej,

  • starostwo coraz rzadziej prostuje,

  • a granice kompetencji zaczynają się rozmywać.

Nie ma wojny. Jest przesunięcie środka ciężkości.

I nie sposób nie zadać pytania:
czy dziś w powiecie rządzą ci, którzy pełnią funkcje,
czy ci, którzy lepiej opanowali narrację i autopromocję?

Ego nie znika. Ono tylko zmienia adres

Polityczne ego nie znika wraz z końcem konfliktu.
Ono po prostu szuka nowej przestrzeni.

Kiedyś odbijało się od ego starosty.
Dziś – wygląda na to – nie ma się od czego odbić.

Czy ego burmistrza zepchnęło ego starosty w cień?
Czy to świadoma strategia, czy wygodne „niech robi, byle było spokojnie”?

Nie wiemy.
Ale wiemy jedno: to burmistrz przejmuje narrację o sprawczości, także tam, gdzie formalnie jej nie ma.

Powiat jako następny krok

I tu dochodzimy do sedna.

Jeśli dwukadencyjność zostanie utrzymana – a wszystko na to wskazuje – droga do ratusza się zamyka.
Ale droga do starostwa… właśnie się otwiera.

Dlatego:

  • każda „powiatowa inwestycja w gminie” staje się politycznym kapitałem,

  • każde „zadbałem o środki” brzmi jak test przed kolejną kampanią,

  • każde wspólne zdjęcie jest budowaniem rozpoznawalności ponad gminą.

To nie jest dziś walka o chodnik.
To jest przygotowanie gruntu pod wybory powiatowe za kilka lat.

Etaty, wpływy i pamięć wyborców

Samorząd to nie tylko drogi i dokumentacje.
To także:

  • stabilne etaty,

  • stanowiska dla swoich,

  • sieć zależności,

  • ludzie, którzy od lat krążą między urzędami jak satelity.

Wszystko to finansowane z jednego źródła:
podatku obywatelskiego.

I właśnie dlatego ta zmiana narracji jest tak ważna.

Bo Wy – mieszkańcy – zdecydujecie, czy:

  • ci ludzie przejdą do historii jako kolejny rozdział lokalnej polityki,

  • czy dalej będą budować nam przyszłość opartą na PR-ze, nie na odpowiedzialności.

Na koniec – pytanie, którego nikt za Was nie zada

Czy chcecie władzy:

  • cichej, ale przejrzystej,

  • czy głośnej, skutecznej w narracji, ale rozmywającej odpowiedzialność?

Bo w samorządzie najgroźniejsze nie są konflikty.
Najgroźniejsza jest zgoda bez kontroli.

A historia lokalnej polityki pokazuje jedno:
tam, gdzie ego nie napotyka oporu, tam zawsze rośnie apetyt.

Autor: Rafał Chwaliński
Obserwuj Radio DTR w Google News

📲 Znajdziesz nas także w Google News – kliknij i obserwuj Radio DTR, aby otrzymywać nasze najnowsze informacje prosto w aplikacji!

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry