Władza chce grzecznych mediów

media sa i beda
Oceń materiał

📰 Felieton

Władza chce grzecznych mediów

Jest w tym coś komicznego.

Naprawdę.

Czytam komentarze pod wpisem urzędników i mam wrażenie, że trafiłem na konkurs elegancji językowej.

ReklamaCollaborator

„Manipulacja”.
„Choroba psychiczna”.
„Ścierwo”.
„To nie radio”.
„Powinny być konsekwencje”.

A wszystko w imię… kultury debaty.

To trochę tak, jakby ktoś bił cię krzesłem po głowie i krzyczał:
„proszę się nie przepychać, bądźmy cywilizowani”.


Mechanizm jest stary jak świat.

Dopóki media pokazują wstęgi, festyny i zdjęcia z uśmiechem – są „współpracą”.

Kiedy zaczynają:
– zadawać pytania,
– pokazywać dokumenty,
– opisywać niewygodne historie,
– mówić językiem, który nie brzmi jak komunikat z biura prasowego…

nagle stają się „patologią”.


Bo władza nie chce mediów.

Władza chce biuletynu.

Nie dziennikarza.
Tylko sekretarkę od ogłoszeń.

Nie mikrofonu.
Tylko megafon.


Zobacz, jak to działa.

Pies kona dwie godziny na torach.
System nie przyjeżdża.
Telefony milczą.

Cisza.

Ale dziennikarz powie jedno mocniejsze słowo?

Stan alarmowy.

Posty.
Moralne tyrady.
Wykłady o etyce.

Serio?

Naprawdę największym problemem gminy jest przecinek w felietonie?

Nie brak interwencji.
Nie puste konsultacje.
Nie brak ludzi na sali.

Tylko ton głosu?


Najbardziej rozczula mnie jeszcze coś.

Ci sami ludzie, którzy piszą:
„to nie jest dziennikarstwo”
„śmiecie”
„choroba psychiczna”

uczą innych… kultury.

To już nawet nie jest ironia.

To jest kabaret.


Bo prawda jest brutalnie prosta.

Media są dla władzy wygodne tylko wtedy, gdy milczą.

Kiedy zaczynają mówić – robią się „nieprofesjonalne”.

Kiedy mówią za głośno – „agresywne”.

Kiedy mówią za celnie – „manipulacyjne”.

A kiedy trafiają w punkt – „do zamknięcia”.


I jeszcze ten najzabawniejszy moment.

Urzędnicy zaczynają pouczać, jak media powinny wyglądać.

Wyobrażasz to sobie?

Ktoś, kto jest kontrolowany przez media, próbuje pisać im instrukcję obsługi.

To trochę jakby kontrolowany pisał regulamin kontrolerowi.

Absurd.


Media lokalne nie są od tego, żeby być miłe.

Są od tego, żeby być potrzebne.

A potrzebne są wtedy, gdy pokazują rzeczy, których władza wolałaby nie widzieć.

I dlatego tak bolą.

Nie słowa.

Tylko fakty.

Słowa są tylko nośnikiem.

Fakty są problemem.


Im więcej krzyku o „styl”,
tym większa cisza o „odpowiedzialność”.

I to jest jedyna diagnoza tej całej histerii.

Bo gdyby wszystko działało…

nikt nie przejmowałby się tonem radia.

Autor: Rafał Chwaliński
Obserwuj Radio DTR w Google News

📲 Znajdziesz nas także w Google News – kliknij i obserwuj Radio DTR, aby otrzymywać nasze najnowsze informacje prosto w aplikacji!

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry