Sprawa zaczęła się od trojga dzieci, które trafiły do placówki opiekuńczo-wychowawczej w Krzydlinie Małej. Dziś, po czternastu latach postępowania, spór między samorządami może oznaczać roszczenia liczone już nie w setkach tysięcy, lecz w milionach złotych. Jednym z pozwanych jest Powiat Trzebnicki.
Co szczególnie zastanawiające, o sprawie trudno znaleźć informacje w lokalnym obiegu publicznym. Tymczasem Powiat Wołowski opisuje ją w swoich oficjalnych dokumentach bardzo konkretnie: wskazuje sąd, strony postępowania, przebieg sporu, wysokość nakazu zapłaty oraz dalszych roszczeń.
Proces trwa od 2012 roku
Z dokumentów Powiatu Wołowskiego wynika, że przed Sądem Okręgowym we Wrocławiu, I Wydziałem Cywilnym, nadal prowadzony jest spór z powództwa Powiatu Wołowskiego przeciwko Powiatowi Milickiemu i Powiatowi Trzebnickiemu.
Przedmiotem postępowania jest zapłata kosztów pobytu trojga wychowanków w Zespole Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych „Wiosna” w Krzydlinie Małej.
Sprawa została wszczęta już w lipcu 2012 roku.
Czternaście lat.
To nie jest więc świeży spór, którego konsekwencje dopiero zaczynają być analizowane. Jest to postępowanie, które przechodzi przez kolejne kadencje władz samorządowych, zarządów powiatów, radnych i urzędników.
Kto powinien płacić za dzieci?
Sednem procesu jest ustalenie, który powiat był właściwy do ponoszenia kosztów utrzymania dzieci w placówce.
Zgodnie z zasadami finansowania pieczy zastępczej znaczenie ma przede wszystkim miejsce zamieszkania dziecka przed jego pierwszym umieszczeniem w pieczy.
Dzieci zostały przyjęte do placówki w Krzydlinie Małej interwencyjnie. Początkowo materiał zgromadzony w sprawie miał wskazywać, że odpowiedzialność finansowa powinna spoczywać na Powiecie Milickim.
Potem jednak sytuacja się zmieniła.
Według oficjalnego opisu Powiatu Wołowskiego biologiczna matka dzieci zeznała, że przed umieszczeniem w placówce dzieci mieszkały w Trzebnicy, a nie w Miliczu.
Dokument wskazuje również, że kolejni przesłuchani świadkowie mieli potwierdzić, iż przed umieszczeniem dzieci w placówce zamieszkiwały one na terenie powiatu trzebnickiego.
W konsekwencji Sąd Okręgowy we Wrocławiu wezwał Powiat Trzebnicki do udziału w postępowaniu.
To kluczowy moment tej historii.
Sprawa przestała być wyłącznie rozliczeniem między Wołowem a Miliczem. Finansowe ryzyko pojawiło się również po stronie Powiatu Trzebnickiego.
788 tysięcy złotych to dopiero początek
Najbardziej interesująca część dokumentu dotyczy pieniędzy.
Powiat Wołowski podaje, że 2 kwietnia 2019 roku wydano nakaz zapłaty w wysokości 788 581,99 zł, obejmujący również odsetki i koszty procesowe.
Ale na tym roszczenia się nie kończą.
W tym samym dokumencie zapisano, że po uprawomocnieniu się nakazu możliwe jest rozszerzenie powództwa o dalszą kwotę, która według stanu na 30 kwietnia 2025 roku wynosiła około 2 059 152,33 zł, do czego dochodzą jeszcze odsetki oraz koszty procesowe i bankowe.
Jeżeli kwotę tę rozumieć literalnie jako dalsze roszczenie ponad kwotę objętą nakazem, potencjalna wartość sporu przekraczałaby 2,8 mln zł, jeszcze przed ostatecznym rozliczeniem odsetek i kosztów.
Tu jednak konieczne jest zastrzeżenie.
Na podstawie samego dokumentu Powiatu Wołowskiego nie możemy jeszcze przesądzić, jaka część tej sumy mogłaby ostatecznie zostać przypisana Powiatowi Trzebnickiemu ani czy sąd uzna jego odpowiedzialność.
Możemy natomiast powiedzieć bezspornie:
Powiat Trzebnicki jest stroną wieloletniego procesu, w którym wartości wskazywane przez Powiat Wołowski sięgają już milionów złotych.
Świadek z PCPR w Trzebnicy
W sprawie pojawia się jeszcze jeden niezwykle interesujący wątek.
Na rozprawę wyznaczoną na 6 grudnia 2024 roku Sąd Okręgowy wezwał byłego pracownika Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Trzebnicy, który – jak zapisano w dokumencie – miał zajmować się merytorycznie rodziną dzieci.
Rozprawa została odwołana z przyczyn, których Powiat Wołowski w swoim sprawozdaniu nie znał.
Kolejny termin został wyznaczony na 6 czerwca 2025 roku.
I właśnie tutaj pojawia się najważniejsza luka informacyjna.
Nie wiemy jeszcze, co wydarzyło się podczas tego posiedzenia, czy świadek został przesłuchany, jakie były jego zeznania, czy wyznaczono kolejne rozprawy oraz jaki jest obecny stan postępowania.
Będziemy o to pytać.
Wołów o procesie pisze. A Trzebnica?
I tutaj dochodzimy do pytania, które wykracza poza sam spór prawny.
Powiat Wołowski nie ukrywa istnienia procesu. Informacja znalazła się w oficjalnym sprawozdaniu. Podano strony, sąd, przedmiot sporu, historię postępowania, świadków oraz kwoty.
Tymczasem w publicznym sprawozdaniu z wykonania budżetu Powiatu Trzebnickiego za 2024 rok trudno znaleźć równie jednoznaczną informację o tej konkretnej sprawie. Sam dokument obejmuje wykonanie budżetu powiatu i został przyjęty uchwałą Zarządu Powiatu Trzebnickiego z 26 marca 2025 roku.
Nie przesądzamy, że ryzyko nie zostało ujęte w księgach rachunkowych, sprawozdaniach finansowych, informacji dodatkowej, dokumentacji skarbnika czy dokumentach kancelarii prawnej.
Ale właśnie dlatego Powiat powinien odpowiedzieć na kilka prostych pytań.
Czy Zarząd Powiatu wiedział o wysokości roszczeń?
Czy informowano o nich Radę Powiatu?
Czy utworzono rezerwę na ewentualne zobowiązanie?
Czy ryzyko procesowe zostało wykazane w dokumentacji finansowej?
I najważniejsze:
ile dzisiaj, w sierpniu 2026 roku, wynosi potencjalne zobowiązanie Powiatu Trzebnickiego?
To nie jest jeszcze wyrok przeciwko Trzebnicy
W tej sprawie szczególnie ważna jest precyzja.
Nie możemy obecnie napisać, że Powiat Trzebnicki ma zapłacić trzy miliony złotych.
Nie mamy podstaw, żeby twierdzić, że proces został już przez Trzebnicę przegrany.
Mamy natomiast oficjalny dokument innego samorządu, który wskazuje, że:
- Powiat Trzebnicki jest pozwanym,
- postępowanie trwa od 2012 roku,
- świadkowie mieli potwierdzić zamieszkiwanie dzieci na terenie powiatu trzebnickiego,
- w sprawie wydano nakaz zapłaty na ponad 788 tys. zł,
- dalsza kwota wskazywana przez Powiat Wołowski przekroczyła 2 mln zł,
- do tego mogą dojść odsetki i koszty postępowania.
To już wystarczająco dużo, żeby mieszkańcy mieli prawo wiedzieć, co dzieje się z tym procesem.
Czternaście lat to także koszt
W tej historii pieniądze nie kończą się na ewentualnym roszczeniu.
Proces trwający od 2012 roku oznacza również wieloletnią obsługę prawną, przygotowywanie pism, udział pełnomocników w rozprawach, pracę urzędników i kolejne koszty postępowania.
Powiat Wołowski wskazuje nawet, że sprawę od marca 2016 roku prowadzi kancelaria SWWB adw. Marcina Kołodziejczaka.
Pozostaje więc ustalić, kto przez te lata reprezentował Powiat Trzebnicki oraz ile ta konkretna sprawa kosztowała mieszkańców w ramach obsługi prawnej.
To jednak będzie już przedmiotem odrębnego materiału.
Radio DTR wystąpi o dokumenty
Do obu powiatów skierujemy wnioski o informację publiczną.
Od Powiatu Wołowskiego chcemy uzyskać aktualną wartość dochodzonego roszczenia, sygnaturę sprawy, informację o przebiegu rozpraw po czerwcu 2025 roku oraz jednoznaczne wskazanie, wobec którego z pozwanych dochodzone są poszczególne kwoty.
Powiat Trzebnicki zapytamy natomiast o aktualny stan procesu, reprezentujących go pełnomocników, koszty obsługi prawnej, potencjalne zobowiązanie finansowe oraz sposób wykazywania ryzyka procesowego w dokumentach finansowych Powiatu.
Bo w tej historii nie chodzi już tylko o to, kto zapłacił za pobyt trojga dzieci.
Po czternastu latach chodzi również o to, kto odpowiada za milionowe ryzyko finansowe, kto o nim wiedział i dlaczego mieszkańcy Powiatu Trzebnickiego tak niewiele o nim wiedzą.
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.






