Miał osłabiać PiS. Ma wyglądać jak nowa centroprawica. Tymczasem jego polityczne DNA tworzą ludzie poprzedniej władzy, a badania CBOS pokazują coś jeszcze ciekawszego: potencjalny elektorat Mateusza Morawieckiego wyrasta przede wszystkim z PiS i Konfederacji. Teraz Marcin Horała został wicemarszałkiem Sejmu głosami obecnej większości. Czy przeciwnicy PiS, próbując rozbić partię Jarosława Kaczyńskiego, nie pomagają właśnie budować jej nowego konkurenta – który po wyborach wcale nie musi pozostać konkurentem?
To brzmi jak polityczny paradoks.
Koalicja rządząca przez lata przedstawiała Mateusza Morawieckiego, Marcina Horałę i ludzi poprzedniego rządu jako politycznych przeciwników.
Dziś 149 posłów Koalicji Obywatelskiej głosuje za Marcinem Horałą na wicemarszałka Sejmu.
Do tego 30 głosów PSL-Trzeciej Drogi, 13 Lewicy, 14 Centrum i głosy innych parlamentarzystów.
Czytaj dalej
Powiązany temat
Horała otrzymuje 254 głosy i pokonuje Marcina Ociepę zgłoszonego przez PiS, którego poparło 167 posłów.
Tak wyglądała sejmowa arytmetyka 18 września 2026 roku.
Ale znacznie ciekawsze od samego wyniku jest pytanie:
co właściwie zostało w ten sposób wzmocnione?
Bo Rozwój Plus nie powstał z ludzi, którzy właśnie odkryli politykę.
To w znacznej części ludzie, którzy przez lata współtworzyli władzę Prawa i Sprawiedliwości.
I właśnie dlatego zaczynamy kręcić naszą Wyborczą Ruletką.
Najpierw fakty. Bo teoria jest kusząca
W lokalnych rozmowach politycznych można już usłyszeć ciekawą teorię.
Według niej Rozwój Plus miałby być projektem pozwalającym dawnej prawicy dotrzeć do wyborców, którzy nie chcą już głosować na PiS, ale mogliby zaakceptować ugrupowanie Mateusza Morawieckiego przedstawiające się jako bardziej gospodarcze, nowoczesne i umiarkowane.
W najbardziej radykalnej wersji tej opowieści miałaby to być wręcz zaplanowana operacja polityczna PiS.
Problem jest jeden.
Nie znaleźliśmy dowodu, który pozwalałby przedstawić taką tezę jako fakt.
Przeciwnie – publicznie udokumentowany konflikt pomiędzy środowiskiem Morawieckiego a kierownictwem PiS był realny.
29 lipca 2026 roku do marszałka Sejmu wpłynął wniosek o utworzenie klubu parlamentarnego Rozwój Plus. Morawiecki mówił wówczas o 40 posłach i senatorze, którzy – według jego słów – zostali „wypchnięci” z PiS. Kilka dni wcześniej informował także o trzech europosłach związanych ze swoim stowarzyszeniem.
To już nie było towarzyskie koło dyskusyjne wewnątrz partii.
Powstała odrębna reprezentacja parlamentarna.
I właśnie tutaj kończą się proste odpowiedzi.
Nowy szyld. Ale skąd znamy tych ludzi?
Jeżeli ktoś pierwszy raz zobaczy nazwę Rozwój Plus, może odnieść wrażenie, że pojawiło się nowe środowisko polityczne.
Spójrzmy więc na nazwiska.
Mateusz Morawiecki – były premier rządu PiS.
Marcin Horała – były sekretarz stanu i pełnomocnik rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego.
Michał Dworczyk – były szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.
Waldemar Buda – były minister rozwoju i technologii.
Grzegorz Puda – były minister funduszy i polityki regionalnej.
Olga Semeniuk-Patkowska – była wiceminister rozwoju.
Ireneusz Zyska – były wiceminister klimatu.
Paweł Jabłoński – były wiceminister spraw zagranicznych.
Można zmienić nazwę klubu.
Nie można jednak wymazać politycznych życiorysów.
Dlatego przed wyborami parlamentarnymi 2027 roku warto zadać bardzo proste pytanie:
Czy powstaje nowa polityka, czy jedynie nowa marka dla ludzi dobrze znanych ze starej?
Odpowiedzi nie da logo.
Dadzą ją program, głosowania i decyzje.
A gdzie jest to centrum?
Tutaj pojawia się jeden z najbardziej interesujących elementów całej historii.
Bo jeszcze zanim Rozwój Plus stał się samodzielnym klubem parlamentarnym, CBOS sprawdził potencjał hipotetycznej partii Mateusza Morawieckiego.
Badanie przeprowadzono 20–22 kwietnia 2026 roku.
Potencjalna partia byłego premiera mogła wówczas liczyć na około 6 proc. deklarowanego poparcia.
Ale najważniejsze było nie samo 6 procent.
Najważniejsze było pytanie:
skąd mieliby przyjść ci wyborcy?
I odpowiedź CBOS jest fascynująca.
60 procent potencjalnego elektoratu Morawieckiego stanowili wyborcy PiS.
27 procent – wyborcy Konfederacji WiN.
9 procent – wyborcy niezdecydowani.
A Koalicja Obywatelska?
2 procent potencjalnego elektoratu Morawieckiego.
Jeszcze bardziej wymowne jest spojrzenie w drugą stronę.
Na potencjalną partię Morawieckiego gotowych było przejść około 17 proc. wyborców PiS oraz 11 proc. wyborców Konfederacji WiN.
Wśród dzisiejszych wyborców KO zainteresowanych takim transferem było – według CBOS – zaledwie 4 na 1000.
W badanej próbie nie znaleziono natomiast takich deklaracji wśród wyborców PSL, Polski 2050, Nowej Lewicy i Razem.
To nie wygląda jak wielki marsz po elektorat centrum.
Przynajmniej wtedy wyglądało przede wszystkim jak przemeblowanie prawej strony sceny politycznej.
Wrzesień. Rozwój Plus zaczyna istnieć naprawdę
Minęło kilka miesięcy.
Morawiecki ma już klub.
A CBOS ponownie bada preferencje wyborcze.
I we wrześniu pojawia się kolejny interesujący wynik.
Bezpośrednie deklaracje dają Rozwojowi Plus wynik poniżej progu wyborczego.
Ale CBOS wykonuje również imputację preferencji osób niezdecydowanych.
Po jej zastosowaniu Rozwój Plus osiąga 6,2 proc.
To szczególnie interesujące, ponieważ spośród ugrupowań „drugiej linii” właśnie formacja Morawieckiego zyskuje na takim rozłożeniu niezdecydowanych najwięcej.
Jednocześnie PiS otrzymuje po imputacji 19,1 proc., a Konfederacja WiN 17,9 proc.
Sam CBOS zwraca uwagę, że od czasu odejścia grupy Morawieckiego PiS traci zwolenników.
Oczywiście nie jest to prognoza wyniku wyborów w 2027 roku.
To fotografia nastrojów z września 2026 roku.
Ale właśnie fotografie robione regularnie pozwalają później zobaczyć film.
A my mamy zamiar ten film oglądać bardzo uważnie.
I wtedy na scenę wchodzi Marcin Horała
18 września wydarzyło się coś, co może mieć większe znaczenie polityczne niż samo stanowisko w Prezydium Sejmu.
O miejsce wicemarszałka rywalizowali:
Marcin Ociepa – PiS
i
Marcin Horała – Rozwój Plus.
Horała wygrał 254 do 167.
I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie odpowiedź na pytanie:
kto mu tę większość zapewnił?
149 głosów pochodziło z Koalicji Obywatelskiej.
30 z PSL-Trzeciej Drogi.
13 z Lewicy.
14 z klubu Centrum.
Rozwój Plus dostarczył własne 41 głosów.
Horałę poparli również pojedynczy parlamentarzyści innych środowisk.
Jeszcze przed głosowaniem jeden z ważnych polityków koalicji rządzącej tłumaczył Onetowi polityczną logikę tego ruchu bardzo jasno: koalicja chciała „pokrzyżować szyki PiS-owi”.
I tutaj zaczyna się właściwa polityczna ruletka.
Przeciwnik mojego przeciwnika…
Z punktu widzenia bieżącej taktyki wszystko wydaje się logiczne.
PiS ma problem.
Morawiecki odchodzi.
Zabiera parlamentarzystów.
Powstaje konkurencyjny klub.
Na prawicy zaczyna się walka o wyborców.
Dlaczego przeciwnicy PiS mieliby temu przeszkadzać?
Można wręcz pomóc.
Każdy procent zabrany PiS osłabia partię Jarosława Kaczyńskiego.
Każdy poseł przechodzący do Morawieckiego zmniejsza jego parlamentarne zaplecze.
Każdy konflikt pomiędzy dawnymi współpracownikami jest politycznie wygodny dla obecnej większości.
W perspektywie dzisiejszego poranka ta kalkulacja może wyglądać racjonalnie.
Ale wybory parlamentarne odbędą się w 2027 roku.
I wtedy rachunek może wyglądać zupełnie inaczej.
Bo co będzie, jeśli oba smoki przeżyją?
To właśnie pytanie powinno zainteresować wyborców najbardziej.
Wyobraźmy sobie sytuację, w której PiS zachowuje znaczącą część swojego elektoratu.
Rozwój Plus jednocześnie buduje własną markę i przekracza próg wyborczy.
W Sejmie pojawiają się dwa odrębne ugrupowania wyrastające z tego samego politycznego pnia.
Czy fakt, że dzisiaj ze sobą walczą, oznacza, że po wyborach nie będą mogły współpracować?
Nie.
Takiej gwarancji nie ma.
Tak samo jak nie ma dzisiaj podstaw, żeby twierdzić, że na pewno będą współpracować.
I właśnie dlatego wyborca powinien patrzeć nie tylko na szyldy.
Powinien patrzeć na programy i głosowania.
Bo dopiero one pokażą, jak głęboki jest rzeczywisty rozłam pomiędzy PiS i Rozwojem Plus.
Rozwój Plus nie odcina się od całego dziedzictwa prawicy
Gospodarczy przekaz Morawieckiego jest wyraźny.
Rozwój.
Inwestycje.
Klasa średnia.
Podatki.
Przedsiębiorczość.
Jednym z postulatów jest podniesienie progu wejścia w 32-procentową stawkę PIT do 200 tys. zł.
Taki język może być atrakcyjny dla części wyborców, którzy nie chcą identyfikować się z PiS, ale pozostają gospodarczo lub światopoglądowo po prawej stronie.
Tyle że gospodarka jest tylko częścią programu.
W sprawach migracji Rozwój Plus prezentuje twarde stanowisko: szczelne granice, ścisła kontrola migracji, obowiązek asymilacji i sprzeciw wobec unijnego paktu migracyjnego.
Dochodzi krytyka części polityki klimatycznej Unii Europejskiej oraz mocny nacisk na bezpieczeństwo, NATO i obecność wojsk amerykańskich.
Dlatego naklejanie dzisiaj Rozwojowi Plus etykiety „centrum” byłoby przedwczesne.
Możemy natomiast powiedzieć coś innego:
Morawiecki próbuje opakować część tradycyjnych postulatów polskiej prawicy w mocniej gospodarczy i modernizacyjny przekaz.
Czy to wystarczy, żeby dotrzeć poza dotychczasowy elektorat prawicy?
Tego jeszcze nie wiemy.
Pierwsze dane CBOS tego nie pokazują.
Największy paradoks może dopiero nadejść
I tutaj dochodzimy do pytania, które w Wyborczej Ruletce będziemy zadawać jeszcze wielokrotnie.
Co, jeśli strategia osłabiania PiS poprzez wzmacnianie jego konkurenta okaże się skuteczna aż za bardzo?
Bo obecna większość parlamentarna właśnie pomogła Rozwojowi Plus zdobyć coś bardzo cennego.
Nie tylko fotel dla Marcina Horały.
Status.
Wicemarszałek Sejmu oznacza obecność w Prezydium Sejmu.
Oznacza medialną widoczność.
Oznacza kolejne wystąpienia.
Oznacza możliwość prezentowania Rozwoju Plus jako pełnoprawnej siły parlamentarnej, a nie grupy byłych posłów PiS skupionych wokół byłego premiera.
To polityczny kapitał.
Dzisiaj może być wykorzystywany przeciwko PiS.
Ale nikt nie posiada aktu własności na głosy zdobyte przez Rozwój Plus w przyszłych wyborach.
Dlatego będziemy liczyć. Nie wierzyć
I właśnie tutaj Radio DTR rozpoczyna kolejny etap Wyborczej Ruletki.
Nie będziemy rozstrzygać, czy Morawiecki jest „nowym PiS-em”.
To byłoby zbyt proste.
Zrobimy coś znacznie bardziej niewygodnego dla polityków.
Będziemy liczyć ich głosowania.
Od powstania klubu Rozwój Plus będziemy porównywać stanowiska obu ugrupowań w najważniejszych sprawach.
Gospodarka.
Unia Europejska.
Migracja.
Sądownictwo.
Rozliczenia poprzedniej władzy.
Media publiczne.
Prawa obywatelskie.
Polityka społeczna.
Sprawy światopoglądowe.
Bezpieczeństwo.
Podatki.
I wtedy będziemy mogli odpowiedzieć na pytanie, którego nie rozstrzygnie żadna konferencja prasowa:
Jak bardzo Rozwój Plus różni się od PiS wtedy, kiedy trzeba nacisnąć przycisk „za” albo „przeciw”?
Bo można zmienić nazwę.
Można zmienić logo.
Można zmienić klub.
Można pokłócić się z Jarosławem Kaczyńskim.
Znacznie trudniej zmienić polityczne DNA.
Wyborcza Ruletka dopiero się rozpędza
Do wyborów parlamentarnych w 2027 roku pozostał czas.
Dlatego właśnie teraz trzeba patrzeć politykom na ręce.
Zanim pojawią się billboardy.
Zanim rozpocznie się wielkie polowanie na centrum.
Zanim każdy kandydat stanie się umiarkowany, rozsądny, gospodarczy i zatroskany losem zwykłego obywatela.
Dzisiaj mamy bowiem bardzo ciekawy układ.
PiS walczy z Rozwojem Plus.
Rozwój Plus walczy z PiS.
Koalicja rządząca pomaga Rozwojowi Plus w starciu z PiS.
A wyborca obserwuje to wszystko i może odnieść wrażenie, że zna już wszystkie zasady gry.
Niekoniecznie.
Bo w polityce przeciwnik mojego przeciwnika może być dzisiaj użyteczny.
Nie oznacza to jeszcze, że jutro będzie moim sojusznikiem.
A przede wszystkim nie oznacza, że pojutrze nie porozumie się ponownie z człowiekiem, z którym dzisiaj walczy.
Dlatego w Wyborczej Ruletce nie będziemy patrzeć tylko na to, kto z kim się kłóci.
Będziemy patrzeć, kto z kim głosuje.
Nie tylko na to, kto opuszcza partię.
Ale również na to, co zabiera ze sobą z jej programu.
I nie tylko na to, kto dzisiaj pomaga zabić politycznego smoka.
Bo przed wyborami 2027 znacznie ważniejsze może okazać się pytanie:
co się stanie, jeśli po wyborach przy stole usiądą dwa smoki zamiast jednego?
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

