🧨 Zawonia: wójt mówi, że to nie ona. Ale dokumenty mówią co innego
Trzy lata urzędowych pism, uzgodnień i projektów planu.
Wójt Agnieszka Wersta dziś przekonuje mieszkańców, że nie miała nic wspólnego z biometanownią.
Ale dokumenty, które pozyskało Radio DTR, wskazują, że to właśnie urząd podległy wójt prowadził, koordynował i nadzorował całą procedurę.
Nie przez przypadek.
🧾 Osoba fizyczna – tarcza dla urzędu i inwestora
W odpowiedzi na nasze wnioski o informację publiczną gmina poinformowała, że wniosek o zmianę planu miejscowego, umożliwiający budowę biometanowni, złożyła osoba fizyczna nieprowadząca działalności gospodarczej.
To zdanie wygląda niewinnie, ale jego skutki są ogromne.
W praktyce oznacza to, że:
-
wniosek nie jest traktowany jako dokument urzędowy,
-
dane wnioskodawcy są chronione,
-
opinia publiczna nie może poznać nazwiska osoby, która rozpoczęła cały proces.
W teorii wszystko zgodne z literą prawa.
W praktyce – to sposób, by ukryć faktycznego inwestora i wyłączyć przejrzystość postępowania.
Bo przecież trudno uwierzyć, że przypadkowy mieszkaniec Zawoni z własnej inicjatywy złożył kompletny wniosek o zmianę planu przestrzennego obejmujący teren inwestycji o charakterze przemysłowym i energetycznym.
⚙️ Kiedy „osoba fizyczna” staje się figurantem
Z ustaleń redakcji wynika, że wniosek złożono 23 sierpnia 2024 roku (pozycja 7583/2024 w księdze podawczej).
Z sygnalnych informacji wynika, że mógł go podpisać Paweł Fabrykowski lub Józef Buczak, wiceprezes spółki Izolmet.
A w tym samym czasie za prace planistyczne w urzędzie odpowiadała Ilona Buczak-Badowska – kierownik referatu odpowiedzialnego za planowanie przestrzenne.
Jeśli te powiązania się potwierdzą, mamy do czynienia z klasycznym konfliktem interesów z art. 24 i 25 KPA.
Wójt powinna wówczas wyłączyć pracownika z postępowania.
Nie zrobiła tego.
To oznacza, że osoba fizyczna mogła zostać wykorzystana jako formalna przykrywka – ktoś, kto „na papierze” składa wniosek, aby urząd mógł procedować zmianę bez wpisania wnioskodawcy firmowego.
📜 Trzy pisma – ten sam podpis
W latach 2023, 2024 i 2025 wójt Zawoni przekazywała do Starostwa Trzebnickiego i Marszałka Województwa Dolnośląskiego kolejne wersje projektu planu.
W każdym z nich pojawia się ten sam zwrot:
„Wójt Gminy Zawonia przekłada projekt miejscowego planu (…) z prośbą o ponowne uzgodnienie / zaopiniowanie.”
Pod pismami podpisany jest sekretarz Wojciech Hoffman – z upoważnienia wójt Agnieszki Wersty.
Trzy lata, trzy różne daty, trzy takie same działania.
💬 „Wójt nic nie wiedziała”? To niemożliwe
Procedura planistyczna wymaga ciągłego udziału organu wykonawczego gminy.
Nie da się prowadzić jej „za plecami” wójta.
Podpisy, uzgodnienia, załączniki, kontakty z urbanistkami, oświadczenia środowiskowe – to wszystko przechodziło przez biurko sekretarza działającego z jej upoważnienia.
W dodatku w dokumentach widnieją dane urzędniczki odpowiedzialnej za plan – tej samej, której mąż miał interes w inwestycji.
Jeśli wójt rzeczywiście „nie wiedziała”, to znaczy, że nie panuje nad własnym urzędem.
A jeśli wiedziała, to próbowała to ukryć – przed radą, przed mieszkańcami, przed opinią publiczną.
📣 Komentarz redakcji Radio DTR
„Osoba fizyczna” w tym kontekście nie jest obywatelem korzystającym z prawa do wniosku.
To narzędzie proceduralne, które pozwoliło ominąć przejrzystość i ukryć faktyczne powiązania między inwestorem a urzędem.
I to urząd – nie rada gminy – nadzorował cały proces aż do etapu uchwały.
Wójt Agnieszka Wersta dziś powtarza, że „to nie ona”.
Ale dokumenty, podpisy i daty mówią jasno:
To właśnie jej urząd wprowadził biometanownię do planu.
Autor: Rafał Chwaliński
Źródła: dokumenty urzędowe Gminy Zawonia, Starostwa Powiatowego w Trzebnicy i Urzędu Marszałkowskiego
Magazynu Radio DTR 10/2025
, 30+ materiałów z regionu w jednym miejscu
Kup wydanie za 10 zł →
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.


