Jeszcze niedawno sprawa Zondacrypto wyglądała przede wszystkim jak historia upadku giełdy kryptowalut, tysięcy klientów próbujących odzyskać pieniądze i zagadkowego zaginięcia Sylwestra Suszka.
Dziś obraz jest znacznie szerszy.
W śledztwie są kolejne osoby, zarzuty, tymczasowe areszty, zabezpieczone dokumenty i majątek. Prokuratura bada działalność Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Radosław Piesiewicz pozostaje w areszcie. Pojawiły się udokumentowane kontakty ludzi związanych z Telewizją Republika z Przemysławem Kralem. Jest spotkanie Michała Moskala z Kralem na Ibizie i późniejsze prace nad ustawą o rynku kryptoaktywów. Jest wreszcie sam proces legislacyjny zakończony wetem prezydenta Karola Nawrockiego, którego Sejm nie zdołał odrzucić.
Ale właśnie teraz trzeba szczególnie uważać na jedno:
bliskość zdarzeń nie jest jeszcze dowodem związku przyczynowego. Kontakt nie oznacza przestępstwa. Sponsoring nie oznacza korupcji. Zbieżność dat nie dowodzi politycznego zlecenia.
Dlatego zamiast kolejnej porcji sensacji uporządkujmy sprawę.
Co już wiemy na pewno
Śledztwo nie jest już postępowaniem dotyczącym wyłącznie klientów giełdy.
Prokuratura Krajowa oficjalnie prowadzi postępowanie obejmujące działalność Zondacrypto, a pod koniec lipca połączono je ze śledztwem dotyczącym zaginięcia Sylwestra Suszka. Oficjalne kalendarium PK pokazuje kolejne zatrzymania i zarzuty stawiane od końca sierpnia i na początku września.
To zasadnicza zmiana. Mamy już nie tylko pytanie:
gdzie podziały się pieniądze klientów?
Mamy również pytania o przepływy majątkowe, osoby z otoczenia spółki, sponsorów, pośredników i ludzi funkcjonujących na styku biznesu, sportu, mediów oraz polityki.
Piesiewicz pozostaje w areszcie
Radosław Piesiewicz został zatrzymany 27 sierpnia. Prokuratura przedstawiła mu zarzuty dotyczące płatnej protekcji oraz zaspokojenia grupy wierzycieli Zondacrypto z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością.
Piesiewicz nie przyznaje się do zarzucanych czynów.
Sąd Okręgowy w Katowicach utrzymał decyzję o jego tymczasowym aresztowaniu.
To już nie jest medialna spekulacja dotycząca relacji PKOl z Zondacrypto. Mamy konkretne postępowanie karne, podejrzanego, zarzuty i decyzję sądu dotyczącą środka zapobiegawczego.
Jednocześnie należy podkreślić: tymczasowe aresztowanie nie przesądza o winie.
PKOl — umowa, która otworzyła kolejne drzwi
Wiemy również znacznie więcej o samej współpracy Zondacrypto z Polskim Komitetem Olimpijskim.
Dziennikarze dotarli do 64-stronicowej umowy sponsorskiej. Zondacrypto otrzymała szerokie możliwości wykorzystywania wizerunków, głosów i zdjęć obecnych oraz byłych polskich olimpijczyków. Formalnie stroną umowy była czeska spółka Expofer Servis House reprezentowana przez Przemysława Krala.
Prokuratura nie ograniczyła się do czytania publikacji prasowych.
2 września funkcjonariusze weszli do pomieszczeń PKOl i zabezpieczyli dokumentację mogącą stanowić dowód w śledztwie. Tego samego dnia czynności przeprowadzono również w UOKiK.
To jest ważna granica.
Umowa PKOl–Zondacrypto nie jest już wyłącznie przedmiotem dziennikarskiego zainteresowania. Dokumentacja związana z PKOl została zabezpieczona przez śledczych.
Nie oznacza to jednak automatycznie, że cała umowa była przestępstwem albo że wszystkie osoby uczestniczące w jej zawieraniu dopuściły się czynów zabronionych.
Krąg podejrzanych się rozszerzył
Na początku września zatrzymano kolejne osoby. Prokuratura informowała m.in. o zarzutach udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, wyrządzenia operatorowi Zondacrypto szkody majątkowej oraz prania pieniędzy.
W jednym z opisanych przez PK przypadków chodzi o około 7,5 mln zł, które według śledczych miały zostać wyprane poprzez fikcyjne nabycie nieruchomości. Inny podejrzany usłyszał zarzut przywłaszczenia około 1,7 mln zł.
Sąd zastosował wobec zatrzymanych tymczasowe aresztowanie.
Roman Ż. został zatrzymany 5 września z powodu — jak podała Prokuratura Krajowa — uzasadnionej obawy ucieczki. Podczas przeszukań zabezpieczono wartościowe przedmioty i dokumentację dotyczącą działalności Zondacrypto.
18 września Sąd Okręgowy utrzymał areszt wobec kolejnych podejrzanych.
Śledztwo zatem nie stoi w miejscu. Przeciwnie — jego zakres osobowy i materiał dowodowy rosną.
Prawnik podejrzanych sam został świadkiem
To jeden z ciekawszych nowych elementów.
Mecenas Błażej Gazda reprezentował Romana Ż., Mariana W. i Jaromirę W. Wcześniej reprezentował również zaginionego Sylwestra Suszka.
Teraz został przesłuchany jako świadek, przez co nie może dalej występować jako obrońca tych osób w tej sprawie.
Gazda potwierdził także, że BitBay, a następnie Zondacrypto sponsorowały jego starty rajdowe. Współpraca trwała jeszcze w styczniu 2026 roku podczas Rajdu Monte Carlo.
To nie czyni adwokata podejrzanym.
Pokazuje natomiast, jak mocno przenikały się przez lata relacje biznesowe, osobiste i zawodowe ludzi znajdujących się dziś w orbicie postępowania.
Republika — tutaj trzeba postawić grubą kreskę między dokumentem a zarzutem
18 września WP i TVN24 ujawniły korespondencję oraz informacje o przepływach finansowych dotyczących otoczenia Przemysława Krala i osób związanych z Telewizją Republika.
Sławomir Jastrzębowski miał znajdować się w grupie WhatsApp nazwanej „zondacrypto Public Relations”. Według opublikowanych materiałów przekazywano tam informacje i dokumenty związane z działaniami medialnymi firmy.
W materiałach pojawia się również Marcin Dobski oraz współpraca z agencją PR obsługującą Krala.
I tutaj szczególnie ważna jest precyzja.
Udokumentowane kontakty, korespondencja czy przelewy są jednym poziomem faktów.
Twierdzenia, że ktoś miał doprowadzić do „uciszenia” dziennikarzy albo wpływać na publikacje, są już ustaleniami i relacjami opisanymi przez media, które wymagają oceny dowodowej.
Jest jednak nowa okoliczność.
Prokurator generalny Waldemar Żurek potwierdził, że wątek ujawniony przez WP i TVN24 znajduje się w zainteresowaniu śledczych.
To nadal nie oznacza potwierdzenia przez prokuraturę wszystkich tez publikacji.
Oznacza natomiast, że prokuratura ten obszar bada.
Michał Moskal i Ibiza — spotkanie jest faktem. Reszta wymaga odpowiedzi
Potwierdzone zostało również spotkanie posła Michała Moskala z Przemysławem Kralem na Ibizie 7 sierpnia 2025 roku.
Moskal nie zaprzecza, że do spotkania doszło.
Później uczestniczył w pracach dotyczących regulacji rynku kryptowalut. Półtora miesiąca po spotkaniu PiS zgłosiło pakiet poprawek do projektu ustawy o rynku kryptoaktywów. Część rozwiązań była zbieżna z postulatami przedstawianymi wcześniej przez środowisko branży.
Moskal stanowczo odrzuca sugestię, że między tymi zdarzeniami istniał niedozwolony związek. Twierdzi, że z Kralem spotkał się tylko raz, a ani on, ani Fundacja ORGiD nie podjęli współpracy z Zondacrypto i nie otrzymali od niej pieniędzy.
I właśnie tutaj kończą się obecnie fakty, a zaczynają pytania.
Czy spotkanie miało wpływ na późniejsze działania legislacyjne?
Na dziś nie mamy publicznie przedstawionego dowodu, który pozwalałby odpowiedzieć twierdząco.
Chronologia uzasadnia sprawdzanie. Nie zastępuje dowodu.
Nawrocki, weto i ustawa o kryptoaktywach
Do tego dochodzi kolejna płaszczyzna — legislacyjna.
Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę o rynku kryptoaktywów. 4 września Sejm głosował nad ponownym uchwaleniem ustawy. Za było 241 posłów, przeciw 198, trzech wstrzymało się od głosu. Wymaganej większości nie osiągnięto, więc ustawa nie została ponownie uchwalona. To potwierdza oficjalna dokumentacja Sejmu.
Następnie do Sejmu trafił prezydencki projekt regulacji rynku kryptoaktywów.
To są fakty.
Natomiast nie mamy obecnie dowodu pozwalającego stwierdzić, że decyzja prezydenta o wecie została podjęta na rzecz Zondacrypto albo w wyniku oddziaływania ludzi związanych z giełdą.
To rozróżnienie jest fundamentalne.
Możemy badać kontakty, przepływy finansowe, reklamy, fundacje, spotkania oraz chronologię decyzji politycznych. Nie możemy z samego ich występowania budować odpowiedzialności karnej.
A śledczy mają jeszcze jeden problem: własne kadry
W ostatnich dniach pojawił się problem dotyczący samego zespołu prowadzącego postępowanie.
Z pracy przy sprawie odeszła prokurator zajmująca się wątkiem pokrzywdzonych klientów Zondacrypto. Następnie zrezygnowała asystentka przydzielona do tego śledztwa.
Waldemar Żurek potwierdził natomiast coś jeszcze ważniejszego.
Rozważane jest przeniesienie zespołu prowadzącego sprawę ze Śląskiego Wydziału Zamiejscowego PK do centrali Prokuratury Krajowej w Warszawie.
Powód?
Liczba napływających materiałów jest tak duża, że obecna obsada nie jest w stanie ich na bieżąco analizować. Przeniesienie miałoby umożliwić zwiększenie zespołu.
Nie ma obecnie podstaw, aby łączyć odejścia pracowników prokuratury z politycznymi naciskami czy próbą blokowania postępowania.
Faktem jest natomiast, że śledztwo rozrosło się do skali wymagającej reorganizacji zasobów prokuratury.
Co więc już wiemy?
Wiemy, że mamy wielowątkowe postępowanie karne, a nie wyłącznie medialną aferę.
Wiemy o kolejnych podejrzanych, zarzutach, aresztach i zabezpieczonym majątku.
Wiemy, że śledczy zabezpieczyli dokumenty w PKOl.
Wiemy, że Radosław Piesiewicz usłyszał zarzuty i pozostaje tymczasowo aresztowany.
Wiemy o rozbudowanych relacjach sponsorskich Zondacrypto.
Wiemy o kontaktach Przemysława Krala z ludźmi związanymi z Telewizją Republika.
Wiemy, że prokuratura bada również ten wątek.
Wiemy o spotkaniu Michała Moskala z Kralem na Ibizie.
Wiemy, że później trwała polityczna batalia o kształt regulacji rynku kryptoaktywów.
Wiemy również, że prezydent ustawę zawetował, Sejm weta nie odrzucił, a następnie pojawił się projekt prezydencki.
To już bardzo dużo.
Ale lista tego, czego nie wiemy, jest równie ważna.
Czego nadal nie wiemy?
Nie wiemy przede wszystkim, gdzie znajduje się pełna masa majątkowa pozwalająca zaspokoić wierzycieli Zondacrypto. Postępowanie upadłościowe trwa, wybrano radę wierzycieli, ale problem odnalezienia i odzyskania majątku pozostaje zasadniczy.
Nie wiemy, jaki dokładnie mechanizm doprowadził do niewypłacalności operatora i jaka część pieniędzy klientów może zostać odzyskana.
Nie znamy pełnej odpowiedzi na pytanie o los Sylwestra Suszka.
Nie wiemy, jaki był rzeczywisty zakres wiedzy poszczególnych osób współpracujących z Zondacrypto o sytuacji finansowej firmy.
Nie wiemy, czy kontakty polityczne przekładały się na konkretne decyzje państwa.
Nie wiemy, czy spotkanie Moskala z Kralem miało jakikolwiek wpływ na późniejsze poprawki legislacyjne.
Nie wiemy, czy pieniądze wydawane na reklamę i PR były wyłącznie wydatkami marketingowymi, czy prokuratura znajdzie w części tych relacji dowody innych działań.
Nie wiemy również, czy w śledztwie pojawią się wnioski o uchylenie immunitetów. Żurek został o to zapytany i odmówił ujawnienia informacji na tym etapie.
I wreszcie: nie wiemy, jak daleko ta historia jeszcze sięga.
Najważniejsza zmiana od naszego poprzedniego artykułu
Jeszcze kilka tygodni temu można było pytać, czy mamy do czynienia z upadkiem giełdy kryptowalut, wokół którego narosły polityczne i medialne historie.
Dziś takie ujęcie byłoby zdecydowanie zbyt wąskie.
Prokuratura prowadzi wielowątkowe postępowanie, zatrzymuje kolejne osoby, zabezpiecza dokumenty i majątek, bada relacje gospodarcze, sportowe i medialne. Sam prokurator generalny mówi o takiej ilości materiału, że rozważane jest przeniesienie zespołu do Warszawy i zwiększenie jego obsady.
Jednocześnie w przestrzeni publicznej powstaje coraz więcej politycznych interpretacji.
Dlatego na tym etapie najważniejszą zasadą powinno być:
nie pytać, kto politycznie „wygra” aferę Zondacrypto. Pytać, co można udowodnić.
Bo są już nazwiska. Są miliony. Są umowy. Są spotkania. Są przelewy. Są zarzuty. Są areszty.
Ale pomiędzy nimi nadal pozostają puste miejsca.
I właśnie te miejsca będą teraz najważniejsze.
Radio DTR będzie je uzupełniać dokumentami — nie partyjnymi komentarzami.
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.




