Zarząd Powiatu Trzebnickiego podjął 5 lutego 2026 roku dwie uchwały dotyczące pełnomocnictw dla starosty Małgorzaty Matusiak i wicestarosty Janusza Szydłowskiego. Dokumenty opublikowano w Biuletynie Informacji Publicznej dopiero 19 października — 256 dni później. Analiza ich treści ujawnia niedopracowaną redakcję, niemal identyczne uzasadnienia i pytania o zakres upoważnień. Jednak najważniejszy problem jest znacznie szerszy: czy mieszkańcy powiatu mogą skutecznie kontrolować decyzje władz, jeżeli dokumentacja jest rozproszona, a informacje pojawiają się wiele miesięcy po podjęciu uchwał?
Luty w dokumentach, październik w Biuletynie
5 lutego 2026 roku Zarząd Powiatu Trzebnickiego podjął uchwałę nr 20/2026 w sprawie udzielenia pełnomocnictwa wicestaroście Januszowi Szydłowskiemu oraz uchwałę nr 20A/2026 dotyczącą starosty Małgorzaty Matusiak.
Obie uchwały odnoszą się do tego samego przedsięwzięcia: modernizacji energetycznej budynku Zarządu Dróg Powiatowych w Trzebnicy oraz Powiatowego Zespołu Szkół nr 2 im. Piotra Włostowica w Trzebnicy.
Projekt oznaczony numerem FEDS.02.01-IZ.00-0056/25 realizowany jest w ramach programu Fundusze Europejskie dla Dolnego Śląska 2021–2027.
W dokumentach przewidziano udzielenie pełnomocnictw do składania oświadczeń woli w imieniu Powiatu Trzebnickiego, związanych z realizacją, rozliczeniem oraz zamknięciem projektu.
To zwykła procedura organizacyjna, która sama w sobie nie musi budzić zastrzeżeń.
Zastrzeżenia pojawiają się jednak przy analizie sposobu przygotowania dokumentów, określenia zakresu uprawnień oraz ich publicznego udostępnienia.
Przede wszystkim obie uchwały zostały opublikowane w BIP ponad osiem miesięcy po ich podjęciu.
Nie jest to przypuszczenie ani informacja pochodząca z nieoficjalnego źródła. Potwierdzają to metryki dokumentów udostępnione przez samo starostwo.
256 dni. Co pokazują metryki BIP?
Uchwała nr 20/2026, dotycząca Janusza Szydłowskiego, została opublikowana 19 października 2026 roku o godzinie 14:10:32.
Uchwała nr 20A/2026, dotycząca Małgorzaty Matusiak, pojawiła się tego samego dnia o godzinie 14:11:14.
Między publikacjami upłynęły zaledwie 42 sekundy.
Obie pozycje wprowadził do systemu Mateusz Dudek. Jako osobę odpowiedzialną w metrykach wskazano Roberta Sarnę.
W historii zmian każdego wpisu znajduje się informacja o publikacji z 19 października. Nie widać wcześniejszych wpisów dokumentujących udostępnienie tych konkretnych pozycji BIP.
Od 5 lutego do 19 października minęło 256 dni.
To fakt, którego nie trzeba interpretować.
Interpretacji wymaga natomiast przyczyna tak długiego odstępu.
Czy dokumenty wcześniej znajdowały się w innej części Biuletynu? Czy zostały przekazane do publikacji dopiero w październiku? Czy ktoś kontroluje terminowość udostępniania uchwał zarządu?
A może dopiero teraz uporządkowano zaległości w dokumentacji?
Nie znamy odpowiedzi.
Trzeba przy tym uczciwie zaznaczyć, że nie każda uchwała zarządu powiatu podlega identycznemu obowiązkowi publikacji w BIP i nie dla każdej ustawodawca przewidział ten sam termin udostępnienia.
Dlatego sam odstęp 256 dni nie dowodzi jeszcze złamania prawa.
Nie zmienia to jednak zasadniczego pytania: czy publikowanie dokumentów po ponad ośmiu miesiącach odpowiada standardowi przejrzystości, jakiego mieszkańcy mogą oczekiwać od samorządu?
Starosta otrzymuje pełnomocnictwo od zarządu, któremu przewodniczy
Uchwała nr 20A/2026 dotyczy udzielenia pełnomocnictwa Małgorzacie Matusiak.
Starosta jest jednocześnie przewodniczącą zarządu powiatu, czyli organu, który podjął uchwałę.
Na pierwszy rzut oka może to wyglądać tak, jakby starosta sama sobie udzielała pełnomocnictwa.
Prawnie sytuacja jest jednak bardziej złożona.
Zarząd powiatu jest organem kolegialnym. Podejmuje decyzje jako organ, a nie jako jedna osoba. Sam podpis starosty pod uchwałą dotyczącą jej upoważnienia nie oznacza więc automatycznie nieprawidłowości.
Pozostaje natomiast pytanie o przebieg procedury.
Kto uczestniczył w posiedzeniu? Jak głosowano? Czy starosta brała udział w głosowaniu dotyczącym jej własnego pełnomocnictwa? Czy rozpatrywano ewentualną konieczność wyłączenia kogokolwiek od udziału w podejmowaniu decyzji?
Udział zainteresowanej osoby w głosowaniu nie jest sam w sobie dowodem naruszenia prawa. Wymaga jednak oceny w świetle przepisów właściwych dla danej czynności.
Tymczasem same uchwały nie zawierają protokołu posiedzenia ani wyników głosowania.
Nie oznacza to, że dokumenty takie nie istnieją. Oznacza jedynie, że z materiałów, którymi obecnie dysponujemy, nie możemy odtworzyć całego procesu.
A właśnie możliwość jego odtworzenia jest jednym z fundamentów społecznej kontroli.
Dwa pełnomocnictwa. Dlaczego nie wyjaśniono ich wzajemnej relacji?
Obie uchwały mają niemal identyczną treść.
Zmieniono przede wszystkim nazwisko oraz funkcję osoby upoważnionej.
Zarówno starosta, jak i wicestarosta otrzymują umocowanie do składania oświadczeń woli związanych z realizacją, rozliczeniem i zamknięciem tego samego projektu.
Nie wyjaśniono jednak wprost, dlaczego zdecydowano się na dwa odrębne upoważnienia.
Czy chodziło o zapewnienie zastępstwa podczas nieobecności jednej z osób?
Czy oboje mieli działać równolegle?
Czy każda z tych osób może samodzielnie wykonywać wszystkie czynności objęte pełnomocnictwem?
A może rzeczywisty zakres ich obowiązków został rozdzielony w dokumentach organizacyjnych, których nie przywołano w uchwałach?
Brak takiego wyjaśnienia nie oznacza automatycznie, że pełnomocnictwa są nieważne.
Oznacza natomiast, że uzasadnienia nie przedstawiają w pełni organizacyjnego sensu przyjętego rozwiązania.
W przypadku dokumentów dotyczących reprezentowania powiatu, a więc instytucji gospodarującej środkami publicznymi, trudno uznać to za kwestię pozbawioną znaczenia.
Art. 48. Czy zakres pełnomocnictw został właściwie określony?
Obie uchwały oparto na art. 48 ust. 2 ustawy o samorządzie powiatowym.
Przepis ten umożliwia zarządowi upoważnienie określonych osób do składania oświadczeń woli związanych z prowadzeniem bieżącej działalności powiatu.
Jednocześnie art. 48 ust. 1 określa zasady reprezentowania powiatu w sprawach majątkowych.
Zgodnie z tym przepisem oświadczenia woli w takich sprawach składają dwaj członkowie zarządu albo jeden członek zarządu wraz z osobą upoważnioną przez zarząd.
Art. 48 ust. 3 przewiduje dodatkowo kontrasygnatę skarbnika lub osoby przez niego upoważnionej, jeżeli czynność prawna może spowodować powstanie zobowiązań majątkowych.
W obu analizowanych uchwałach zamieszczono zastrzeżenie dotyczące kontrasygnaty.
Nie jest ono błędem. Odwołuje się do rzeczywistego wymogu ustawowego.
Istotna pozostaje jednak relacja pomiędzy upoważnieniem do prowadzenia bieżącej działalności a reprezentacją w sprawach majątkowych.
Projekt modernizacji energetycznej może obejmować różnego rodzaju czynności: od podpisywania dokumentów sprawozdawczych i rozliczeniowych po zawieranie aneksów czy podejmowanie działań powodujących zobowiązania finansowe.
Nie każda z tych czynności musi podlegać identycznym zasadom.
Czy pełnomocnictwa miały obejmować wyłącznie bieżącą obsługę projektu, czy również czynności majątkowe? Jak w praktyce zapewniono zgodność z zasadami reprezentacji powiatu?
To pytania wymagające analizy konkretnych dokumentów podpisanych na podstawie uchwał.
Bez ich poznania nie można stwierdzić, że doszło do naruszenia przepisów. Nie można również zweryfikować, czy wszystkie czynności wykonano prawidłowo.
Legislacja nie jest konkursem na najszybciej przygotowany dokument
Osobnym problemem jest jakość redakcyjna obu uchwał.
Już we wprowadzeniu, po wskazaniu podstawy prawnej, pojawia się nazwa projektu modernizacji energetycznej, po której następuje zwrot „uchwala, co następuje”.
Konstrukcja zdania jest niespójna.
Wygląda to na fragment, który podczas przygotowywania dokumentu nie został prawidłowo połączony z pozostałą treścią.
Nie jest to uchybienie, które samo w sobie przesądza o nieważności uchwały.
Ale pozostaje pytanie o standard kontroli dokumentów przed ich przyjęciem.
Kto przygotował projekty?
Czy sprawdzono je pod względem formalnoprawnym?
Czy zweryfikowano poprawność redakcyjną?
Czy ktoś porównał uzasadnienia z rzeczywistym zakresem obu pełnomocnictw?
Podobieństwo dokumentów sugeruje wykorzystanie wspólnego wzoru. To praktyka normalna i często uzasadniona.
Problem zaczyna się wtedy, gdy powielany wzór nie zostaje dostatecznie dostosowany do konkretnej decyzji.
W analizowanych uzasadnieniach opisano ogólne podstawy prawne udzielenia pełnomocnictwa, ale nie wyjaśniono szczegółowo potrzeby równoległego upoważnienia dwóch osób.
Nie chodzi więc o samo używanie szablonów. Chodzi o to, czy dokument przed podpisaniem został rzeczywiście sprawdzony pod względem treści i celu.
Samorząd nie jest prywatnym przedsiębiorstwem, w którym niedopracowany dokument można potraktować wyłącznie jako wewnętrzną niedogodność.
Uchwały organów publicznych stanowią podstawę działań podejmowanych w imieniu wspólnoty mieszkańców.
Dlatego ich precyzja ma znaczenie.
Dokument powinien prowadzić do dokumentu
Najpoważniejszy problem, który ujawnia ta sprawa, dotyczy organizacji informacji publicznej.
Uchwała nie powstaje w próżni.
Poprzedza ją określona potrzeba, projekt, analiza prawna lub organizacyjna oraz procedura decyzyjna.
Po jej podjęciu następują czynności wykonawcze.
W sprawie projektu finansowanego ze środków europejskich dochodzą kolejne elementy: umowa o dofinansowanie, ewentualne aneksy, dokumenty rozliczeniowe, zobowiązania finansowe i kontrola realizacji przedsięwzięcia.
W dobrze uporządkowanym systemie dokumentacyjnym powinno być możliwe ustalenie, jak te elementy są ze sobą powiązane.
Nie oznacza to obowiązku bezwarunkowego publikowania wszystkich dokumentów. Część informacji może podlegać ograniczeniom wynikającym z przepisów, a część udostępnia się na wniosek.
Nie zmienia to jednak potrzeby stworzenia czytelnego systemu, w którym mieszkaniec wie, jakie dokumenty istnieją, gdzie ich szukać i jak może uzyskać dostęp do tych, które nie zostały opublikowane.
Biuletyn Informacji Publicznej nie powinien być wyłącznie magazynem plików PDF.
Powinien być narzędziem pozwalającym zrozumieć funkcjonowanie instytucji.
Tymczasem w przypadku analizowanych uchwał redakcja dysponuje dokumentami końcowymi, lecz bez powiązanej dokumentacji nie może odtworzyć całej drogi decyzyjnej.
To istotna różnica.
Opublikowanie uchwały nie jest tym samym co zapewnienie pełnej przejrzystości procesu jej podjęcia i wykonania.
Kiedy informacyjny nieporządek zaczyna dotykać obywatela?
Można uznać, że sprawa dwóch pełnomocnictw dotyczy wyłącznie wewnętrznej organizacji starostwa.
Byłoby to jednak zbyt wąskie spojrzenie.
Podobne problemy z dokumentacją mogą mieć znaczenie również w sprawach bezpośrednio dotyczących mieszkańców.
Wyobraźmy sobie osobę, która próbuje ustalić podstawę decyzji dotyczącej nieruchomości, inwestycji drogowej, opłaty, organizacji jednostki powiatowej albo sposobu gospodarowania publicznymi pieniędzmi.
Odnajduje dokument, ale nie potrafi ustalić, jakie wcześniejsze rozstrzygnięcia doprowadziły do jego wydania.
Nie wie, czy został zmieniony, czy istnieją dokumenty uzupełniające ani gdzie znajdują się materiały wyjaśniające przyczyny decyzji.
W rezultacie musi samodzielnie odtwarzać przebieg postępowania.
Składa wnioski o informację publiczną, czeka na odpowiedzi, przeszukuje archiwa i próbuje połączyć rozproszone dane.
Nie twierdzimy, że takie konsekwencje wystąpiły przy analizowanych uchwałach.
Wskazujemy natomiast szersze zagrożenie: jeżeli system dokumentacyjny jest nieczytelny, obywatel może ponosić koszty organizacyjnych niedoskonałości administracji.
Koszty te nie zawsze są finansowe.
Czasem oznaczają stracony czas, trudność w ustaleniu stanu faktycznego, ograniczoną możliwość kontroli społecznej albo niepewność co do obowiązujących rozstrzygnięć.
Obywatel nie powinien być zmuszony do prowadzenia własnego dochodzenia tylko po to, aby zrozumieć, jak działa urząd utrzymywany z publicznych pieniędzy.
Dwanaście pytań do Zarządu Powiatu Trzebnickiego
W związku z analizą uchwał nr 20/2026 i 20A/2026 oraz datami ich publikacji Radio DTR oczekuje wyjaśnienia następujących kwestii.
1. Dlaczego obie uchwały opublikowano dopiero 19 października 2026 roku?
Czy wcześniej były udostępnione w innym miejscu? Kiedy przekazano je do publikacji w BIP?
2. Kto odpowiadał za obieg dokumentów od momentu ich podjęcia do publicznego udostępnienia?
Czy w starostwie istnieje wewnętrzna procedura określająca terminy przekazywania uchwał do publikacji?
3. Czy podobne opóźnienia występowały przy publikacji innych uchwał zarządu w 2026 roku?
Ile uchwał opublikowano po upływie 30, 60, 90 lub więcej dni od ich podjęcia?
4. Dlaczego starosta i wicestarosta otrzymali dwa niemal identyczne pełnomocnictwa dotyczące tego samego projektu?
Jaka była potrzeba organizacyjna i prawna takiego rozwiązania?
5. Czy pełnomocnictwa mają charakter równoległy, czy zastępczy?
Czy każda z upoważnionych osób może działać samodzielnie i w jakim zakresie?
6. Jakie dokumenty podpisano dotychczas na podstawie obu uchwał?
Czy obejmowały one również czynności majątkowe, aneksy do umów lub zobowiązania finansowe?
7. Czy wszystkie czynności wymagające kontrasygnaty skarbnika zostały prawidłowo kontrasygnowane?
Jak zapewniono zgodność z art. 48 ustawy o samorządzie powiatowym?
8. Kto uczestniczył w posiedzeniu zarządu 5 lutego 2026 roku i jakie były wyniki głosowań nad obiema uchwałami?
Czy starosta i wicestarosta uczestniczyli w głosowaniach dotyczących własnych pełnomocnictw? Czy analizowano prawne przesłanki ewentualnego wyłączenia?
9. Czy przed podjęciem uchwał sporządzono opinię prawną?
Jeżeli tak, czy obejmowała ona sposób reprezentacji powiatu i zakres udzielanych upoważnień?
10. Kto przygotował projekty uchwał i odpowiadał za ich kontrolę formalnoprawną?
Czy zauważono nieprawidłowo zredagowane wprowadzenie do obu dokumentów?
11. Dlaczego opublikowane pozycje BIP nie zawierają bezpośrednich powiązań z dokumentacją posiedzenia i innymi materiałami wyjaśniającymi procedurę?
Czy starostwo zamierza wprowadzić taki sposób prezentacji dokumentów?
12. Czy Zarząd Powiatu Trzebnickiego planuje przegląd organizacji publikowania informacji publicznych?
Czy mieszkańcy mogą oczekiwać systemu, w którym uchwały, ich zmiany, uzasadnienia oraz dokumenty powiązane będą dostępne w sposób uporządkowany i możliwy do prześledzenia?
Nie są to pytania o polityczne sympatie ani personalne konflikty.
Dotyczą organizacji pracy organu wykonawczego powiatu, jakości dokumentacji i zasad gospodarowania informacją publiczną.
Odpowiedzialność nie kończy się na podpisie
W obu dokumentach znajdują się podpisy członków zarządu.
Nie oznacza to, że osoby podpisujące uchwały osobiście przygotowywały ich treść.
Nie oznacza również, że pracownik wprowadzający dokument do BIP odpowiada za wielomiesięczny odstęp pomiędzy podjęciem uchwały a jej publikacją.
Odpowiedzialność za poszczególne etapy procesu trzeba dopiero ustalić.
Inna osoba mogła przygotowywać projekt, inna opiniować go prawnie, kolejna odpowiadać za przekazanie dokumentu do publikacji, a jeszcze inna za jego techniczne udostępnienie.
Właśnie dlatego potrzebny jest przejrzysty system odpowiedzialności.
Jeżeli pojawia się błąd, powinno być możliwe ustalenie, na którym etapie powstał i jak został skorygowany.
Jeżeli dokument opublikowano po wielu miesiącach, powinno być możliwe wyjaśnienie przyczyny.
Jeżeli dwie uchwały dotyczą tego samego zakresu działania, powinno być możliwe zrozumienie, dlaczego przyjęto właśnie takie rozwiązanie.
To nie są nadzwyczajne wymagania.
To elementarne zasady uporządkowanego zarządzania dokumentacją publiczną.
Samorząd potrzebuje ładu informacyjnego, nie tylko kolejnych uchwał
Współczesny urząd nie powinien funkcjonować wyłącznie jako zbiór wydziałów produkujących kolejne dokumenty.
Decyzje powinny tworzyć spójny system.
Uchwała powinna mieć swoje miejsce w historii sprawy. Jej uzasadnienie powinno wyjaśniać potrzebę podjęcia rozstrzygnięcia. Dokumenty wykonawcze powinny pozwalać ustalić, co z tej decyzji wyniknęło.
Zmiana uchwały powinna być czytelnie powiązana z jej pierwotnym brzmieniem.
A mieszkaniec powinien móc prześledzić najważniejsze etapy procesu bez konieczności posiadania specjalistycznej wiedzy o strukturze urzędu.
Nie chodzi o stworzenie kolejnej kosztownej platformy informatycznej.
W wielu przypadkach wystarczy konsekwentne stosowanie jednolitych zasad opisywania, publikowania i łączenia dokumentów.
Potrzebne są również kontrola terminowości, czytelne przypisanie odpowiedzialności i weryfikacja jakości przygotowywanych aktów.
Technologia może to ułatwić. Nie zastąpi jednak organizacyjnej dyscypliny.
Nawet najlepszy system informatyczny nie zapewni przejrzystości, jeżeli dokumenty będą trafiały do niego z wielomiesięcznym opóźnieniem albo bez informacji pozwalających zrozumieć ich znaczenie.
256 dni to nie tylko liczba
Sprawa uchwał nr 20/2026 i 20A/2026 nie daje dziś podstaw do stwierdzenia, że zostały podjęte niezgodnie z prawem.
Nie dowodzi również, że na ich podstawie dokonano nieprawidłowych czynności finansowych.
Potwierdza jednak trzy istotne okoliczności.
Po pierwsze, obie uchwały zostały opublikowane w analizowanych pozycjach BIP dopiero 256 dni po ich podjęciu.
Po drugie, ich treść zawiera niedopracowane sformułowania redakcyjne, a uzasadnienia nie wyjaśniają szczegółowo relacji między dwoma równoległymi pełnomocnictwami.
Po trzecie, bez dodatkowych dokumentów nie można w pełni odtworzyć procedury ich przyjęcia ani sposobu wykonywania udzielonych upoważnień.
To wystarczające powody, aby domagać się wyjaśnień.
Nie wystarczają natomiast do przypisywania konkretnym osobom naruszenia prawa, którego dotychczas nie wykazano.
Rzetelna kontrola samorządu wymaga nie tylko zadawania trudnych pytań, ale również oddzielania udokumentowanych faktów od podejrzeń i ocen.
Od redakcji. Zaufanie wymaga dokumentów
Najbardziej niepokojący w tej sprawie nie jest sam fakt udzielenia pełnomocnictw.
Nie jest nim nawet nieporadnie skonstruowane zdanie w uchwale.
Najważniejszy jest problem jakości i dostępności informacji, na podstawie których obywatel ma oceniać działanie swojego samorządu.
Jeżeli decyzja zapada w lutym, a jej publikacja następuje w październiku, naturalne jest pytanie o przyczyny.
Jeżeli dwa pełnomocnictwa mają niemal identyczną treść, naturalne jest pytanie o sposób ich wykonywania.
Jeżeli dokumentacja nie pozwala odtworzyć całego procesu, naturalne jest żądanie udostępnienia materiałów uzupełniających.
Nie jest to przejaw nieufności wobec administracji jako takiej.
To korzystanie z prawa do społecznej kontroli.
Władze powiatu mogą przedstawić dokumenty, które wyjaśnią wszystkie wątpliwości. Mogą wykazać, że procedury były prawidłowe, a późna publikacja miała określone przyczyny.
Wówczas mieszkańcy będą mogli ocenić te wyjaśnienia.
Ale bez dokumentów pozostają pytania.
Państwo prawa i samorządność nie polegają na tym, że obywatel ma wierzyć urzędowi na słowo. Polegają na tym, że urząd działa według sprawdzalnych reguł, a obywatel może poznać podstawy podejmowanych decyzji.
256 dni między uchwałą a jej publikacją to dobry moment, aby zapytać nie tylko o dwie konkretne decyzje.
To również okazja do rozmowy o tym, jak powinien wyglądać nowoczesny, uporządkowany i przejrzysty samorząd.
Bo publiczne dokumenty nie są własnością urzędu.
Są częścią informacji o sprawach wspólnoty, której urząd ma służyć.
A jawność, która przychodzi po ośmiu miesiącach, wymaga przynajmniej wyjaśnienia, dlaczego przyszła tak późno. Czytaj dalej Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.Ten temat ma ciąg dalszy









