Przez
Redakcja / 01/03/2026 / 3 minutes of reading
Gmina Trzebnica zapłaciła ponad 7,8 mln zł za budynek kupiony od zakonu. Dziś – jak wynika z pisma burmistrza – obiekt jest tak niebezpieczny, że nie można wpuścić do środka nawet radnego. W środku mają znajdować się padłe ptaki i zagrożenie biologiczne.
Dlaczego radny nie może wejść do budynku?
Sprawa zaczęła się od wniosku radnego Marcina Raczyńskiego, który chciał przeprowadzić oględziny budynku przy ul. Stawowej w Trzebnicy.
Radny chciał zobaczyć stan nieruchomości należącej do gminy.
Reklama
Odpowiedź burmistrza była odmowna.
W oficjalnym piśmie Marek Długozima informuje, że wejście do budynku jest niemożliwe ze względów bezpieczeństwa.
Obiekt ma być wyłączony z użytkowania, a jego stan techniczny nie gwarantuje bezpiecznego przebywania wewnątrz.
To jednak nie wszystko.
Co znajduje się w środku?
W dokumencie pojawia się informacja, która natychmiast zwraca uwagę.
Podczas kontroli budynku stwierdzono obecność padłych gołębi.
Ich rozkładające się szczątki – jak czytamy – znajdują się w zamkniętej, niewentylowanej przestrzeni i mogą stanowić zagrożenie biologiczne.
Burmistrz wskazuje nawet możliwość naruszenia art. 160 kodeksu karnego, czyli narażenia człowieka na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia.
W praktyce oznacza to jedno.
Budynek należący do gminy jest uznawany przez sam urząd za niebezpieczny.
Budynek z biologiczną bombą?
Budynek kupiony za miliony
To właśnie tu pojawia się najważniejszy kontekst całej sprawy.
Nieruchomość została kilka lat temu kupiona przez gminę Trzebnica od zakonu.
Kwota transakcji wynosiła około 7,8 miliona złotych.
Zakup był inicjatywą władz gminy i miał stanowić inwestycję w przyszłość samorządu.
Dziś jednak pojawia się pytanie, które coraz częściej zadają mieszkańcy.
Co stało się z budynkiem kupionym za miliony publicznych pieniędzy?
Dlaczego budynek niszczeje?
Z treści pisma wynika jasno, że obiekt jest wyłączony z użytkowania.
Nie jest wykorzystywany.
A jego stan techniczny budzi poważne zastrzeżenia.
Jeżeli w środku znajdują się rozkładające się zwierzęta, oznacza to jedno.
Budynek od dłuższego czasu pozostaje bez realnego nadzoru.
To rodzi kolejne pytanie.
Jak długo władze gminy wiedzą o takim stanie obiektu?
Czy powinny wkroczyć inne służby?
Opis sytuacji wskazany w piśmie burmistrza może budzić poważne wątpliwości.
Zagrożenie biologiczne w nieużytkowanym budynku to kwestia, która potencjalnie powinna zainteresować także inne instytucje.
Wśród nich mogą znaleźć się:
Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego
Państwowa Inspekcja Sanitarna
służby weterynaryjne
Ich zadaniem jest bowiem ocena, czy obiekt nie stanowi zagrożenia dla ludzi lub środowiska.
Pieniądze mieszkańców
Sprawa budynku przy ul. Stawowej nie dotyczy wyłącznie jednego obiektu.
Dotyczy sposobu gospodarowania publicznym majątkiem.
Bo kiedy gmina wydaje ponad siedem milionów złotych na nieruchomość, mieszkańcy mają prawo oczekiwać, że będzie ona:
wykorzystywana.
Albo przynajmniej utrzymywana w stanie bezpiecznym.
Pytania pozostają
Na dziś pozostaje kilka pytań, które wymagają odpowiedzi.
Od jak dawna budynek jest wyłączony z użytkowania?
Od kiedy władze gminy wiedzą o zagrożeniu biologicznym w środku?
Czy obiekt był kontrolowany przez odpowiednie służby?
I wreszcie – jaki był rzeczywisty cel zakupu nieruchomości za ponad 7 milionów złotych?
Na te pytania mieszkańcy Trzebnicy wciąż czekają.
Autor: Rafał Chwaliński
📲 Znajdziesz nas także w Google News – kliknij i obserwuj Radio DTR,
aby otrzymywać nasze najnowsze informacje prosto w aplikacji!
Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zagra w Żmigrodzie Zimowe śniegi topnieją pod wpływem ciepła, które niesie ze sobą Wielka Orkiestra Świątecznej […]
Nadszedł ten wyjątkowy dzień! Po feriach, uczniowie klas 0-3 Szkoły Podstawowej im. Bolesława Chrobrego w Żmigrodzie wreszcie rozpoczęli swoją edukację […]
Prohibicja po wrocławsku: Mapa zakupu alkoholu Wrocławski magistrat opublikował w internecie mapę punktów handlowych, w których obowiązuje zakaz sprzedaży alkoholu […]