Są jubileusze, które zaczynają się od przemówień, akademii i oficjalnych fotografii. Tutaj zaczęło się inaczej — od piłki, spotkania po latach i ludzi, którzy ponownie wyszli razem na boisko. Zespół Szkół Ekonomiczno-Ogólnokształcących we Wrocławiu rozpoczął obchody swojego 80-lecia turniejem absolwentów klas sportowych.
Główne uroczystości jubileuszowe zaplanowano na grudzień 2026 rok, jednak szkoła już teraz rozpoczęła cykl wydarzeń związanych z 80-leciem. Jak podkreśla dyrektor Iwona Słodyńska, turniej absolwentów jest pierwszą odsłoną większych obchodów.
– Jesteśmy na ulicy Racławickiej, która gości klasy piłkarskie Liceum Mistrzostwa Sportowego z Zespołu Szkół Ekonomiczno-Ogólnokształcących, ponieważ w tym roku rozpoczynamy już huczne obchody jubileuszu 80-lecia szkoły – mówiła dyrektor. Zapowiedziała jednocześnie, że jest to „pierwsza jaskółka”, która w przyszłym roku ma doprowadzić do głównej uroczystości jubileuszowej.
Prawie 120 absolwentów i dekada szkolnych roczników
Na zaproszenie trenerów odpowiedziało prawie 120 byłych zawodników. Najstarsi reprezentowali roczniki 1996–1997, najmłodsi – 2005–2006. Oznacza to spotkanie ludzi, których pobyt w szkole i sportowe doświadczenia dzieli blisko dekada.
Trener Grzegorz Maligranda podkreślał, że pomysł wyszedł od środowiska trenerskiego. Do współpracy przy organizacji zaangażowali się m.in. trenerzy Król, Koprowski, Woźniak, Pogorzelec i Szmigiel. Absolwenci sami kompletowali swoje drużyny i kontaktowali się z kolegami z dawnych roczników.
Czytaj dalej
Powiązany temat
I chyba właśnie frekwencja najlepiej pokazuje, czym dla wielu wychowanków była ta szkoła.
Po latach można przecież nie pamiętać numeru sali, sprawdzianu z wtorku ani tego, co było na trzeciej lekcji. Ale pamięta się ludzi, drużynę, trenera, szatnię, pierwszy ważny mecz i boisko, na którym zostawiło się niemały kawałek młodości.
Piłka była tylko pretekstem
Turniej miał oczywiście swoją sportową stronę. Były drużyny, bramki, rywalizacja i ambicja. Organizatorzy od początku zaznaczali jednak, że wynik tego dnia schodził na dalszy plan.
Grzegorz Maligranda mówił wprost, że najważniejsze było ponowne spotkanie wychowanków.
– Piłka nas połączyła, piłka spowodowała to, że mamy niesamowite emocje, które nam towarzyszyły, wspomnienia i to jest wszystkim najfajniejsze – podkreślał.
Na boisku pojawili się zawodnicy mający za sobą grę na różnych szczeblach rozgrywek – od lig niższych po poziom centralny. Część nadal czynnie uprawia sport, inni pozostali przy nim jako trenerzy, sędziowie, rehabilitanci czy trenerzy personalni. Dla szkoleniowców właśnie to jest jednym z najważniejszych efektów wieloletniej pracy: nie każdy wychowanek zostanie zawodowym piłkarzem, ale sport może pozostać ważną częścią jego życia.
Najpierw człowiek, później zawodnik
Ten motyw pojawiał się również w rozmowie z Maciejem Sikorskim, kierownikiem sekcji piłki nożnej WKS Śląsk.
Szkolenie sportowe nie jest tu przedstawiane wyłącznie jako produkowanie przyszłych zawodników pierwszej drużyny. Sikorski zwracał uwagę na aspekt wychowawczy.
– Najpierw stawiamy bardzo mocny nacisk na wychowawstwo, następnie piłka, bo nie każdy będzie piłkarzem – mówił.
Według niego sport uczy systematyczności, dyscypliny i funkcjonowania w grupie. Szkoła i klub zapewniają młodym zawodnikom nie tylko trening piłkarski, ale również zaplecze obejmujące przygotowanie motoryczne, dietetyka czy psychologa.
To ważne również dlatego, że sportowa oferta szkoły nie kończy się na futbolu. Współpraca z wielosekcyjnym WKS Śląsk pozwala młodzieży rozwijać się także w innych dyscyplinach, m.in. sportach walki czy pływaniu.
Dyrektor, która pamięta ich jeszcze z internatu
Jubileuszowe spotkania mają szczególny wymiar także dla dyrektor Iwony Słodyńskiej. Choć funkcję dyrektora pełni od stosunkowo niedawna, wielu obecnych na turnieju absolwentów zna znacznie dłużej.
Najpierw spotykała ich jako opiekun internatu, później jako kierownik szkolenia praktycznego i wicedyrektor, a dziś już jako dyrektor szkoły.
– Fantastycznie widzieć te wszystkie uśmiechy, te wszystkie radosne przywitania po tych latach – podkreślała, dziękując byłym wychowawcom, trenerom, pracownikom i rodzicom, którzy mimo upływu lat nadal pozostają związani ze szkołą i klubem.
I chyba trudno o lepszą miarę szkoły niż absolwenci, którzy chcą do niej wracać.
Nie dlatego, że muszą. Nie po dokument, świadectwo czy zaświadczenie.
Po prostu po to, żeby znów się spotkać.
Stare boisko, dawne emocje
Podczas oficjalnego otwarcia padły słowa, które dobrze oddawały charakter całego wydarzenia. Absolwentów powitano na dobrze im znanym boisku, zachęcając, by ten dzień wykorzystali do odświeżenia wspomnień, spotkań z niewidzianymi od lat kolegami i ponownego poczucia sportowych emocji.
Po turnieju zaplanowano wspólnego grilla. Bo kiedy kończy się ostatni mecz, można już bez pośpiechu wrócić do historii, których przez kilkanaście lat uzbierało się więcej niż bramek w szkolnych rozgrywkach.
Osiemdziesiąt lat istnienia szkoły to tysiące uczniów, nauczycieli, trenerów, lekcji, treningów, sukcesów i porażek. Można tę historię opowiedzieć datami i liczbami.
Można też spojrzeć na boisko przy Racławickiej.
Na ludzi, którzy po dziesięciu, kilkunastu latach spotykają się i rozpoznają bez sprawdzania nazwiska na koszulce.
I wtedy historia szkoły przestaje być kroniką.
Staje się pamięcią ludzi, którzy wciąż chcą do niej wracać.
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.




