Radny w polskiej gminie na papierze ma szerokie prawo do informacji. Art. 24 ustawy o samorządzie gminnym brzmi dumnie: radny ma prawo do uzyskiwania informacji i materiałów, wglądu w działalność urzędu gminy, spółek i jednostek organizacyjnych. W teorii – pełna przejrzystość. W praktyce – papier przyjmie wszystko, a życie swoje.
Przykład z Obornik Śląskich pokazuje tę przepaść. Radny Marek Mańczak zwrócił się do urzędu o informacje. Odpowiedź gminy była jednoznaczna: „mandat radnego nie daje uprawnień do prowadzenia kontroli wykonawcy”. W skrócie – proszę pytać, ale my nie musimy odpowiadać.
Radny nie zgodził się z taką interpretacją i złożył skargę do wojewody. Wojewoda jednak umył ręce, powołując się na przepisy KPA: skoro chodzi o działania burmistrza, skargę musi rozpatrzyć… Rada Miejska w Obornikach Śląskich. A ta – jak łatwo się domyślić – jest pod kontrolą komitetu wyborczego burmistrza.
I tu dochodzimy do sedna problemu: system większościowy w samorządzie oznacza pełnię władzy dla zwycięzcy. Burmistrz z własną większością w radzie to polityczny hegemon. Komisja rewizyjna? Obsadzona ludźmi z jego zaplecza. Organy nadzoru? Formalnie istnieją, ale w praktyce sprowadzają się do przesuwania pism z jednej półki na drugą.
Co w takiej sytuacji może zrobić radny opozycyjny? Pisać interpelacje, zadawać pytania, składać skargi – i na ogół dostawać odpowiedzi, które niczego nie wyjaśniają. Realnej siły sprawczej brak. Zostaje więc jedna droga: nagłaśnianie spraw i odwołanie do wyborców.
Bo demokracja lokalna w Polsce ma w sobie coś z gry o sumie zerowej – kto wygrał wybory, ten rządzi wszystkim. A kto przegrał, może co najwyżej „uprzykrzać życie”, przypominać o niewygodnych sprawach i apelować: „przy urnie wyborczej zakreślcie inne nazwisko”.
Czy to wystarczy, by mówić o realnej kontroli władzy w gminach? Czy może mamy do czynienia z systemem bez kontroli, gdzie samorządność oznacza władzę większości, a nie równowagę i nadzór?
Autor: Rafał Chwaliński
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.


