Narasta nieufność wobec władzy w Zawoni. Biometanownia tylko pretekstem?
30 września 2025 roku w Zawoni odbyły się konsultacje społeczne projektu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Choć wójt Agnieszka Wersta zapewnia, że biometanownia nie powstanie, w dokumentach wciąż widnieją furtki umożliwiające jej realizację. Mieszkańcy czują się oszukani i pytają wprost: kto odpowiada za zamieszanie i dlaczego do planu wpisano inwestycję, o którą nikt formalnie nie wnioskował?
Pusta sala i gorące emocje
Na spotkaniu pojawiło się niespełna 50 osób – znacznie mniej niż podczas wcześniejszych konsultacji, gdzie frekwencja sięgała dwustu mieszkańców. Zabrakło radnych związanych z komitetem wójt, choć obecni byli radni opozycyjni.
– Mieszkańcy nie chcą słuchać władzy, która ich okłamuje – podkreślali uczestnicy spotkania, wskazując, że problem nie dotyczy już tylko jednej inwestycji, ale sposobu zarządzania gminą.
Dokumenty mówią coś innego
Wójt Agnieszka Wersta twierdzi, że mieszkańcy mogą zgłaszać uwagi do planu, ale sama nie usunie z niego kontrowersyjnego zapisu o „celu publicznym”. To właśnie ta szeroka definicja – pozwalająca na inwestycje takie jak spalarnie czy biometanownie – budzi największe obawy.
Jeszcze bardziej zastanawiające są kulisy samego wpisania biometanowni do projektu. Ani osoba fizyczna, Paweł Fabrykowski, ani spółka Izolmet nie wnioskowali o taką inwestycję. Wręcz przeciwnie – Izolmet w piśmie z 4 września 2025 roku wniósł o jej wykreślenie.
Skąd więc zapis o biometanowni? Wszystko wskazuje na to, że to sama wójt wpisała go do projektu planu, a następnie – wbrew wcześniejszym ustaleniom – przesłała radnym dokument, który takiego zakazu nie zawierał.
„Pomyłka” czy celowe działanie?
Historia z rzekomym przesłaniem niewłaściwego projektu uchwały budzi kolejne pytania. Najpierw wójt obiecała radnym poprawki, potem „zapomniała” ich wysłać, a w końcu uruchomiła kolejną procedurę opiniowania. Efekt? Procedowane są dziś równolegle dwa plany – jeden dopuszczający biometanownię i drugi, który jej zakazuje.
– Kto tu kłamie? – pytają mieszkańcy. – Fabrykowski nie wnosił o biometanownię, Izolmet chciał ją wykreślić, a wójt twierdzi, że to inwestor żądał wpisania jej do planu. To jawna manipulacja.
Narasta nieufność
Coraz więcej osób w Zawoni uważa, że problem biometanowni to tylko wierzchołek góry lodowej. W tle pozostaje pytanie o przejrzystość działań władzy i o to, czy interes publiczny nie został podporządkowany interesowi prywatnemu.
– Nie chcemy być strefą eksperymentów i śmietnikiem dla biznesu. Jeśli raz pozwolimy na taką inwestycję, otworzymy furtkę dla kolejnych – mówią mieszkańcy, którzy już dwukrotnie organizowali własne zebrania, by przeciwstawić się planom gminy.
Komentarz redakcyjny Radio DTR
Sprawa biometanowni w Zawoni pokazuje, jak łatwo decyzje planistyczne mogą zostać wykorzystane w sposób niejasny, a komunikacja władzy z mieszkańcami zamienić się w serię nieporozumień. To już nie tylko spór o jedną inwestycję – to spór o wiarygodność władzy. A gdy w społeczności narasta nieufność, trudno ją odbudować.
Magazynu Radio DTR 10/2025
, 30+ materiałów z regionu w jednym miejscu
Kup wydanie za 10 zł →
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.


