Drony trafiły do strażaków ochotników, szkolenia zakończone, certyfikaty wydane. Program pilotażowy Samorządu Województwa Dolnośląskiego ruszył i – jak słyszymy – ma być rozwijany. Tylko jedno pytanie wciąż wisi w powietrzu. Które gminy powiatu trzebnickiego skorzystały, które przegapiły szansę, a które nawet nie spróbowały?
O co chodzi w programie?
Pilotażowy projekt szkoleniowy dla OSP objął kursy obsługi dronów oraz doposażenie jednostek w sprzęt szkoleniowy. W szkoleniach uczestniczyło 78 druhów, po jednej trzyosobowej grupie z każdego powiatu Dolnego Śląska. Kursy zakończyły się uzyskaniem certyfikatów Urzędu Lotnictwa Cywilnego.
„Najpierw człowiek, potem sprzęt. Bez wyszkolonego operatora nawet najlepszy dron nie spełni swojej roli” – podkreślał marszałek województwa Paweł Gancarz.
Koszt programu: ponad 330 tys. zł. Efekt: operatorzy, którzy mają szkolić kolejnych strażaków w swoich regionach.
Urząd Marszałkowski
Drony jako realne narzędzie ratownicze
Samorząd województwa i PSP nie ukrywają, że to nie gadżet.
„To nie tylko poszukiwania osób zaginionych. To mapowanie zagrożeń, rozpoznanie terenu, działania tam, gdzie ratownik nie ma dostępu” – mówił st. bryg. Paweł Kaliński z PSP.
Drony stają się częścią systemu bezpieczeństwa, a nie pokazowym dodatkiem do remizy.
I tu zaczyna się problem
Program objął każdy powiat. Lista beneficjentów pokazuje konkretne jednostki OSP z różnych części Dolnego Śląska.
Ale… gdzie w tym wszystkim jest powiat trzebnicki?
Gmina Żmigród, jedna otrzymała.
Nie pytamy o skuteczność dronów.
Nie kwestionujemy sensu szkoleń.
Pytamy o aktywność samorządów gminnych.
Pytania, które muszą paść:
-
Które gminy powiatu trzebnickiego złożyły wnioski?
-
Które złożyły, ale nie otrzymały wsparcia – i dlaczego?
-
Które nie złożyły żadnego wniosku?
-
Czy brak udziału to efekt odrzucenia, czy zwykłego zaniechania?
-
Czy władze gmin w ogóle poinformowały swoje OSP o możliwości udziału w programie?
To nie są pytania polityczne.
To są pytania o bezpieczeństwo mieszkańców.
700 jednostek OSP, 20 tysięcy ochotników
Na Dolnym Śląsku działa blisko 700 jednostek OSP. System bezpieczeństwa opiera się na ochotnikach – często jako pierwszych na miejscu zdarzenia.
Jeśli jedni mają nowoczesne narzędzia i szkolenia, a inni nie – to nie jest detal, tylko realna różnica w poziomie ochrony.
Co dalej?
Program ma być kontynuowany. To dobra wiadomość.
Ale zanim ruszy kolejna edycja, powiat trzebnicki powinien publicznie odpowiedzieć:
-
kto działał,
-
kto spał,
-
a kto nawet nie próbował.
Bo dron nie wystartuje tam, gdzie wcześniej nie złożono wniosku.
I tego nie da się już zwalić na pogodę, procedury ani „brak czasu”.
Facebook
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.


