Nie chodzi o samą podwyżkę.
Chodzi o coś znacznie poważniejszego: o moment, w którym mieszkańcy przestają rozumieć, za co właściwie płacą.
Od 1 maja 2026 roku stawka za odpady w Żmigrodzie wynosi 40 zł od osoby. Można zejść do 35 zł – jeśli ktoś kompostuje. Formalnie wszystko się zgadza. Uchwała jest, podpis jest, system działa.
Tyle że… gdzie są liczby, które to uzasadniają?
📊 Gdzie są dane?
Bo w tej historii najbardziej uderza nie sama kwota, tylko brak konkretu.
Nie ma publicznie przedstawionych informacji:
- ile odpadów jest zmieszanych, a ile segregowanych,
- czy mieszkańcy faktycznie segregują lepiej czy gorzej,
- ile osób realnie płaci, a ile nie,
- jaka jest ściągalność opłat,
- ile kosztuje odbiór, transport, przetwarzanie,
- ile kosztuje administracja całego systemu.
Nie ma nawet prostego zestawienia:
👉 wpływy vs. koszty
Jest tylko jedno zdanie:
👉 „system musi się bilansować”
⚖️ „Musi się spinać” – ale dlaczego się nie spina?
To zdanie brzmi jak oczywistość. Problem w tym, że niczego nie wyjaśnia.
Bo system może się nie spinać z różnych powodów:
- rosną koszty firm odbierających odpady,
- wzrasta ilość śmieci zmieszanych (czyli najdroższych),
- mieszkańcy nie segregują,
- część osób nie płaci,
- albo system jest po prostu źle zarządzany.
I teraz najważniejsze pytanie:
👉 który z tych powodów dotyczy Żmigrodu?
Bo bez odpowiedzi… mieszkańcy płacą w ciemno.
💬 „Zaufajcie nam” – czyli ile?
W praktyce wygląda to tak:
- radni dostają projekt uchwały,
- słyszą, że „trzeba podnieść”,
- głosują,
- mieszkańcy płacą.
Bez pełnego obrazu sytuacji.
To nie jest zarzut. To jest fakt proceduralny.
Ale efekt jest bardzo konkretny:
👉 decyzja wygląda jak oparta na zaufaniu, nie na analizie.
A zaufanie – jeśli nie jest podparte liczbami – szybko się kończy.
🧠 Gospodarze czy tylko zatwierdzający?
W normalnym modelu samorządu radni powinni być:
👉 strażnikami pieniędzy mieszkańców
Zadawać pytania:
- czy koszty można obniżyć?
- czy system działa efektywnie?
- czy ktoś sprawdził umowy?
- czy mieszkańcy płacą wszyscy?
Jeśli tych pytań nie ma – albo nie ma na nie odpowiedzi – rola się zmienia.
I zaczyna przypominać coś znacznie prostszego:
👉 zatwierdzanie rachunku do zapłaty.
📉 Największy problem: brak kontroli
Bo nawet wysoka opłata może być zaakceptowana, jeśli:
- jest jasna,
- jest policzona,
- jest uzasadniona.
Tutaj tego brakuje.
A wtedy pojawia się coś dużo groźniejszego niż sama podwyżka:
👉 poczucie, że system działa poza kontrolą mieszkańców.
🔄 Co powinno się wydarzyć?
To nie jest sytuacja bez wyjścia. Wręcz przeciwnie.
Gmina może bardzo szybko odzyskać wiarygodność, publikując:
- pełne dane o odpadach (ilość, struktura),
- koszty systemu w rozbiciu na elementy,
- poziom ściągalności opłat,
- wpływ segregacji na cenę,
- prognozę na kolejne lata.
Jedno zestawienie. Jeden raport.
I nagle wszystko staje się jasne.
🔥 Bo dziś wygląda to tak…
👉 Mieszkańcu – zapłać, bo system musi się zgadzać.
A powinno wyglądać tak:
👉 Mieszkańcu – płacisz 40 zł, bo dokładnie tyle kosztuje X, Y i Z.
Na razie mamy pierwszą wersję.
I to właśnie budzi największe emocje.
Link do uchwały o zmianie stawki https://zmigrod.ibip.wroc.pl/public/get_file.php?id=304156
Magazynu Radio DTR 4/2026
, 30+ materiałów z regionu w jednym miejscu
Kup wydanie za 10 zł →
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.



przydałby się odnosnik do uchwały, podwyżka z ilu do ilu, czy są rabaty. Reszta całkiem zasadne pytania.
gminy łatają sobie budżet a nie przedstawiają informacji.
-Dlaczaego 1 osoba ma płacić jednostkowo tyle samo co 5 osób/jednostkowo
Przecież Jak zamawiam pizze to mam transport liczony do jednej lokalizacji a nie 5x.
-Dlaczego nie mam rabatu jesli moje pojemniki są puste lub zapełnione w 1/3 bo mało produkuje smieci. Mieszkałem w gminie w ktorej opłata za odpady była proporcjonalna do zużycia wody, dużo ludzi duże zuzycie wody = dużo smieci
-Jakie bonusy dostaje gmina z oddawania surowca papier, szkło,
-ile osób pracuje w urzedzie przy odpadach
-kto wygrał przetarg na wywóz?
-jakie sa rabaty dla rodzin? 5 osobowa rodzina ma płacić 250zł miesięcznie. Wrocław niby drogie miasto ma 53zł od osoby ale wypadku 2+3 jest rabat 40%. Do daje oplate na poziomie 130zł za piątke z vat
-Co jak jeszcze jest dwoje dziadków w jednym domu ? 280zeta za rodzine za smieci? Przeciez oni nie wiedza co robią 😀
-Kawaler z dochodem 10tys na reke ma na głowe 10k PLN , pracująca dwojka plus dwojka dzieci majaca razem 20tys i 4 osoby do wyzywienia ma dochod 5k na głowe. Dla junkiera 40zł za smieci to srednia pizza. Ale kto podtrzyma egzystencje tej gminy? Junkier czy obywatele wschodu zostawiający worki przy drodze w lesie?
-Mam mozliwosc rozliczyc PIT we Wrocławiu – co oferuje Pan Lewandowski w zamian? Mam jeszcze dwa dni na podjecie decyzji.
Możecie to skierowac do Lewandowskiego.
–
Ma Pan rację – to są dokładnie te pytania, które powinny paść przy każdej podwyżce.
Na dziś w komunikatach brakuje podstaw:
– nie ma jasno podanego odniesienia do konkretnej uchwały,
– nie ma informacji: z ilu na ile rośnie opłata,
– nie ma przejrzystych zasad ewentualnych ulg czy rabatów.
A to przecież fundament.
Pojawiają się też bardzo konkretne wątpliwości mieszkańców:
dlaczego system nie uwzględnia liczby osób w sposób realny, tylko „uśrednia” wszystkich?
dlaczego nie ma mechanizmu premiującego tych, którzy produkują mniej odpadów?
co gmina realnie zyskuje na segregacji surowców – i czy mieszkańcy mają z tego jakikolwiek udział?
Do tego dochodzą kwestie organizacyjne:
kto obsługuje system, ile to kosztuje, kto wygrał przetarg i na jakich warunkach.
I najważniejsze – porównania z innymi samorządami, które pokazują, że da się inaczej.
Dlatego takie pytania warto kierować bezpośrednio do burmistrza i urzędu – bo bez transparentnych odpowiedzi każda podwyżka wygląda jak „łatanie budżetu”, a nie przemyślana polityka gospodarowania odpadami.
My też o to pytamy i będziemy do tematu wracać.