Jawność pod lupą. Samorządy chcą ukryć majątki urzędników i radnych

bip bez oswiadczen majatkowych tak urzednicy chca
Oceń materiał
Radio DTR czyta:
Gotowy do czytania

Jeszcze kilka lat temu oświadczenia majątkowe były dla wielu mieszkańców nudnym urzędowym obowiązkiem wrzucanym do BIP-u raz do roku. Dziś stały się jednym z najważniejszych narzędzi społecznej kontroli władzy lokalnej. To właśnie dzięki nim media i mieszkańcy odkrywali konflikty interesów, gwałtowne przyrosty majątku, dziwne powiązania biznesowe czy rozbieżności między oficjalnymi dochodami a skalą inwestycji.

I właśnie teraz samorządowcy chcą ten mechanizm ograniczyć.

Zarząd Związek Miast Polskich zarekomendował całkowity zakaz powszechnej publikacji pełnych oświadczeń majątkowych w Biuletynach Informacji Publicznej. Dokumenty miałyby trafiać wyłącznie do instytucji kontrolnych — urzędów skarbowych czy CBA. Obywatele i media dostawaliby jedynie komunikat w stylu: „stwierdzono” lub „nie stwierdzono nieprawidłowości”.

To propozycja, która może całkowicie zmienić relacje między mieszkańcem a lokalną władzą. ilustracja do artykulu o ograniczeniu na bip publikacji majatkowych ilustracja do artykuły o ograniczeniu na bip publikacji majątkowych

Czy chodzi o prywatność… czy o utratę społecznej kontroli?

Samorządowcy argumentują, że obecny system jest przestarzały i niebezpieczny. Wskazują na zagrożenia związane z profilowaniem danych, możliwością wykorzystania informacji przez przestępców czy ryzykiem hejtu wobec osób publicznych.

W komunikacie ZMP padają argumenty o ochronie prywatności, bezpieczeństwa rodzin i konieczności dostosowania prawa do współczesnych technologii. Samorządowcy podkreślają, że w internecie łatwo agregować dane o nieruchomościach, samochodach, kryptowalutach czy kredytach osób pełniących funkcje publiczne.

Problem w tym, że druga strona tej dyskusji jest znacznie mniej wygodna dla polityków i urzędników.

Bo to właśnie publiczne oświadczenia majątkowe pozwalały mediom lokalnym tropić sprawy, których często nie wychwytywały instytucje państwowe.

To media i mieszkańcy wyłapywali nieprawidłowości

W praktyce ogromna część analiz majątków samorządowców nie wychodziła z urzędów kontrolnych, lecz z lokalnych redakcji, społeczników i mieszkańców porównujących dokumenty rok do roku.

To dzięki jawności:

  • ujawniano gwałtowne wzrosty majątku,
  • analizowano zakupy nieruchomości,
  • sprawdzano powiązania biznesowe,
  • wykrywano możliwe konflikty interesów,
  • porównywano dochody z realnym poziomem życia,
  • badano udział urzędników w spółkach i działalnościach gospodarczych.

W wielu przypadkach dopiero publikacje medialne wywoływały reakcję organów państwa.

I właśnie ten element może zniknąć.

„Nie stwierdzono nieprawidłowości”. Ale kto to sprawdzi?

Propozycja ZMP zakłada, że społeczeństwo miałoby ufać wyłącznie wynikom kontroli prowadzonych przez instytucje państwowe.

Reklama
Reklama
Reklama

Tyle że historia polskiego samorządu pokazuje coś odwrotnego — wiele kontrowersji ujawniano właśnie dlatego, że dokumenty były publiczne i mogły być analizowane przez niezależne media oraz obywateli.

W praktyce oznacza to fundamentalne pytanie:

Czy demokracja lokalna ma opierać się na społecznej kontroli władzy, czy wyłącznie na zaufaniu do urzędowych procedur?

Samorządy mówią o bezpieczeństwie. Krytycy widzą próbę zamknięcia dostępu do informacji

Argument o ochronie prywatności nie jest całkowicie bezzasadny. Oświadczenia rzeczywiście zawierają bardzo szeroki zakres danych finansowych. Problem polega jednak na tym, że osoby pełniące funkcje publiczne od lat podlegają wyższym standardom transparentności właśnie dlatego, że zarządzają publicznymi pieniędzmi i podejmują decyzje wpływające na mieszkańców.

Dla wielu obserwatorów propozycja ZMP pojawia się w momencie, gdy media lokalne coraz intensywniej analizują majątki samorządowców, a mieszkańcy zaczynają interesować się tym, jak zmieniają się fortuny lokalnych elit.

To nie przypadek, że temat budzi ogromne emocje szczególnie w małych gminach i powiatach.

Tam wszyscy się znają.
Tam konflikty interesów bywają trudniejsze do wykrycia.
I tam jawność dokumentów często była jedynym realnym narzędziem społecznej kontroli.

Oświadczenia majątkowe stały się politycznie niewygodne?

W oficjalnych komunikatach mówi się o bezpieczeństwie i RODO. Ale w tle coraz wyraźniej słychać coś jeszcze — zmęczenie polityków i urzędników rosnącą kontrolą społeczną.

Jeszcze dekadę temu mało kto czytał oświadczenia majątkowe. Dziś potrafią one stać się początkiem lokalnych afer, śledztw dziennikarskich i politycznych kryzysów.

To zmieniło układ sił.

Bo obywatel wyposażony w BIP, wyszukiwarkę i trochę cierpliwości potrafi dziś sprawdzić więcej niż niejeden urząd.

A to dla części lokalnych elit zaczyna być problemem.


📰 Śledź nas w
Google News, bądź na bieżąco z regionem

☕ Postaw kawę
Autor: Redakcja Radio DTR
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry