Są takie czynności, które wykonujemy regularnie, doskonale wiemy, o co chodzi, ale kiedy próbujemy je nazwać po polsku — zaczyna się całe zdanie.
Włoski bywa pod tym względem bezlitośnie praktyczny. Zamiast opisywać sytuację, potrafi zamknąć ją w jednym słowie.
I właśnie to jest najciekawsze.
Nie chodzi o to, że język polski jest uboższy. Chodzi o coś znacznie bardziej przyziemnego: Włosi niektórym bardzo konkretnym czynnościom nadali osobne nazwy, podczas gdy my nadal musimy je tłumaczyć.
Meriggiare. Jedno słowo na przeczekanie upału
Wyobraźmy sobie sierpniowe południe. Słońce praży, temperatura rośnie, człowiek szuka drzewa, tarasu albo chłodnego miejsca i zwyczajnie czeka, aż najgorszy upał minie.
Po polsku powiemy:
„odpoczywać w cieniu podczas największego upału”.
Włoski ma:
meriggiare.
Nie jest to po prostu „odpoczywać”. Nie chodzi też wyłącznie o siedzenie w cieniu. Słowo odnosi się do bardzo konkretnej czynności związanej z najgorętszą częścią dnia.
I nagle okazuje się, że całe zachowanie, które w polszczyźnie wymaga objaśnienia, może zostać potraktowane jak zwykły czasownik.
Tak jak „spać”, „biegać” czy „czytać”.
Tyle że tutaj byłoby: „przeczekiwać południowy skwar w cieniu”.
Abbiocco. To, co dzieje się po obiedzie
Każdy zna ten moment.
Duży obiad. Człowiek jeszcze przed chwilą miał plany. Potem siada i zaczyna podejrzanie długo patrzeć w jeden punkt.
Powieki robią się ciężkie.
Po polsku trzeba powiedzieć:
„ogarnęła mnie senność po obiedzie”.
Włoskie abbiocco pozwala nazwać ten charakterystyczny stan znacznie krócej.
Co ciekawe, tutaj nie mamy już wyłącznie czynności, lecz bardzo konkretny stan związany z codziennym doświadczeniem. I właśnie dlatego słowo działa tak dobrze — natychmiast wiadomo, o jaki rodzaj senności chodzi.
Nie nocne zmęczenie.
Nie niewyspanie.
Tylko dokładnie to: obiad wygrał z człowiekiem.
Jedno słowo może zawierać cały kontekst
To pokazuje ciekawą właściwość języka.
Słowo nie musi oznaczać wyłącznie prostego ruchu czy działania.
Może zawierać jednocześnie:
co robimy, kiedy to robimy i w jakiej sytuacji.
„Meriggiare” nie oznacza więc jedynie odpoczywania. W samym słowie ukryty jest kontekst południa, cienia i gorąca.
To tak, jakbyśmy mieli w polszczyźnie osobny czasownik oznaczający:
„usiąść po obiedzie i zdrzemnąć się przez dwadzieścia minut”.
Albo:
„wyjść wieczorem przed dom, bo po upalnym dniu wreszcie zrobiło się chłodno”.
Czynności istnieją.
Nazwy — niekoniecznie.
Polski też to potrafi
Oczywiście działa to w obie strony.
Polszczyzna również ma słowa, których znaczenie w innych językach trzeba czasem rozwijać w opis.
To naturalny mechanizm.
Jeżeli jakaś czynność, sytuacja albo zachowanie przez lata jest wystarczająco charakterystyczne dla użytkowników języka, może dostać własną nazwę.
I wtedy zaczyna się językowa ekonomia.
Zamiast pięciu czy dziesięciu słów — jedno.
Najciekawsze pytanie brzmi więc nie „czego polski nie potrafi nazwać?”
Potrafi nazwać niemal wszystko.
Tylko czasami potrzebuje do tego zdania.
Znacznie ciekawsze jest inne pytanie:
dlaczego jedna kultura uznała pewną czynność za tak charakterystyczną, że stworzyła dla niej osobne słowo, a inna tego nie zrobiła?
W przypadku włoskiego nietrudno zauważyć związek z klimatem i rytmem codziennego życia.
Jeżeli przez pokolenia największy upał rzeczywiście wyznacza rytm dnia, czynność przeczekiwania go w cieniu przestaje być przypadkowym zachowaniem.
Staje się czymś rozpoznawalnym.
A skoro jest rozpoznawalna — można ją nazwać.
Może właśnie takich słów nam brakuje najbardziej
Nie wielkich terminów filozoficznych.
Nie kolejnych zapożyczeń biznesowych.
Tylko prostych słów określających rzeczy, które robimy każdego dnia.
Jednego słowa na chodzenie po mieszkaniu i szukanie telefonu, który trzymamy w ręce.
Jednego na otwarcie lodówki bez najmniejszego pojęcia, czego właściwie szukamy.
Jednego na położenie się „tylko na pięć minut”, po którym budzimy się półtorej godziny później.
Czynności znamy znakomicie.
Brakuje tylko czasowników.
I może właśnie dlatego włoskie meriggiare jest tak ciekawe.
Bo nie opisuje świata.
Ono po prostu daje nazwę temu, co człowiek robi.
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.


