Sprawa oddziałów przedszkolnych w Urazie wraca. Tym razem nie za sprawą kolejnej petycji rodziców, lecz dokumentów, które gmina Oborniki Śląskie przekazała w odpowiedzi na wniosek o informację publiczną. Są to dwa arkusze organizacyjne Szkoły Podstawowej im. Unii Europejskiej w Urazie – majowy i aktualny, obowiązujący od 1 października 2026 roku.
Ich porównanie przynosi informacje, które powinny zainteresować nie tylko rodziców, ale także burmistrza i radnych Rady Miejskiej.
W maju zaplanowano trzy oddziały przedszkolne dla 71 dzieci. W aktualnym dokumencie nadal widnieją trzy oddziały, ale liczba wychowanków zmniejszyła się do 65.
W tym samym czasie trwa spór o nieutworzenie nowej grupy dla najmłodszych dzieci. W pierwszym etapie rekrutacji wpłynęło 11 wniosków dotyczących trzylatków. W dokumentach rozpatrywanych wcześniej przez samorząd pojawiało się również troje dzieci, które miały kontynuować wychowanie przedszkolne.
Rodzice pytali o możliwość pozostawienia dzieci w swojej miejscowości. Gmina wskazywała na koszty, organizację pracy placówek, zmiany demograficzne i dostępność miejsc w Pęgowie.
Teraz pojawia się pytanie bardziej szczegółowe.
Czy decyzja o nieutworzeniu najmłodszej grupy wynikała z udokumentowanej analizy możliwości szkoły, czy przede wszystkim z przyjętego przez samorząd sposobu organizowania wychowania przedszkolnego?
I kto faktycznie przesądził o takim rozwiązaniu?
Dyrektorka szkoły. Co zaplanowała i na jakiej podstawie?
Dyrektorka Szkoły Podstawowej im. Unii Europejskiej w Urazie odpowiada za przygotowanie arkusza organizacji pracy placówki.
Nie jest to dokument czysto statystyczny. Określa między innymi liczbę oddziałów, wychowanków, organizację zajęć, zatrudnienie nauczycieli oraz przewidywane potrzeby kadrowe.
W uproszczeniu: pokazuje, jak szkoła ma funkcjonować w kolejnym roku szkolnym.
To właśnie dlatego podpis dyrektorki ma znaczenie. Potwierdza jej udział w formalnym przygotowaniu dokumentu, choć sam w sobie nie dowodzi, że samodzielnie podjęła wszystkie decyzje o liczbie oddziałów.
Z przekazanych arkuszy wynika, że w Urazie utrzymano trzy oddziały przedszkolne.
W maju było w nich 71 dzieci, a w aktualnym dokumencie 65.
W poszczególnych grupach liczby zmieniły się następująco:
- „Maluchy 3l” – z 25 do 21 dzieci.
- „Starszaki 4l” – z 21 do 19 dzieci.
- „Średniaki 3l” – bez zmian, 25 dzieci.
Już same nazwy grup wymagają wyjaśnienia.
W arkuszu pojawiają się bowiem dwie grupy opisane jako trzyletnie, podczas gdy wcześniejsze stanowisko samorządu dotyczyło nieutworzenia nowego oddziału dla trzylatków.
Nie musi to być sprzeczność. Nazwy mogą mieć charakter wewnętrzny, a istniejące grupy mogą obejmować dzieci kontynuujące edukację z poprzednich lat. Jednak bez zestawienia według roczników urodzenia nie sposób ustalić, ilu rzeczywistych trzylatków korzysta dziś z placówki.
To pierwsze pytanie do dyrektorki.
Drugie dotyczy liczby miejsc.
Jeżeli w trzech oddziałach przebywa obecnie 65 dzieci, a ogólny limit wynosi zasadniczo 25 wychowanków na oddział, to arytmetyczna różnica między liczbą dzieci a sumą limitów wynosi dziesięć.
Nie oznacza to automatycznie dziesięciu wolnych miejsc. Mogą istnieć ograniczenia lokalowe, kadrowe lub związane z organizacją poszczególnych grup.
Ale właśnie te ograniczenia powinny zostać przedstawione.
Czy dyrektorka analizowała możliwość przyjęcia dodatkowych trzylatków do funkcjonujących oddziałów? Czy proponowała utworzenie osobnej grupy? Czy wskazywała organowi prowadzącemu dodatkowe potrzeby kadrowe?
A może to organ prowadzący określił ramy organizacyjne, w których szkoła mogła przygotować arkusz?
Podpis pod dokumentem nie rozstrzyga tych kwestii.
Pokazuje natomiast, że dyrektorka uczestniczyła w formalnym procesie organizowania pracy szkoły. Dlatego również od niej należy oczekiwać wyjaśnienia, jakie rozwiązania przedstawiała i jakie okoliczności brała pod uwagę.
Nie chodzi o przypisywanie winy.
Chodzi o ustalenie rzeczywistego przebiegu decyzji.
Burmistrz. Zatwierdzenie arkusza to coś więcej niż formalność
Po stronie burmistrza Obornik Śląskich odpowiedzialność ma inny charakter.
Gmina jest organem prowadzącym szkołę i odpowiada za zapewnienie warunków realizacji wychowania przedszkolnego.
Prawo oświatowe gwarantuje dzieciom w wieku od trzech do pięciu lat prawo do korzystania z wychowania przedszkolnego. Nie oznacza to bezwarunkowego prawa do miejsca w konkretnej placówce, ale nakłada na gminę obowiązek zapewnienia odpowiedniego dostępu do tej formy edukacji.
Burmistrz nie może więc sprowadzać sprawy wyłącznie do tego, czy dyrektorka przygotowała arkusz zgodnie z określonymi wymaganiami.
Zatwierdzanie organizacji szkoły odbywa się w ramach szerszej odpowiedzialności samorządu za sieć placówek, ich finansowanie oraz dostępność usług dla mieszkańców.
W arkuszach przekazanych redakcji widnieją podpisy przedstawicieli szkoły i organu prowadzącego.
Istotne są również daty.
Dokument określany jako majowy zawiera podpisy z września i października 2026 roku. Z kolei aktualny aneks obowiązuje od 1 października.
Może to wynikać z późniejszego zatwierdzania zmian albo ponownego wygenerowania dokumentów. Nie ma podstaw, by na tej podstawie stwierdzać nieprawidłowości.
Ale nie otrzymaliśmy pełnej historii zmian, która pozwoliłaby ustalić, kiedy po raz pierwszy zdecydowano o organizacji oddziałów i jakie propozycje przedstawiono przed zakończeniem rekrutacji.
To ma zasadnicze znaczenie.
Jeżeli dyrektorka wnioskowała o dodatkową grupę, a organ prowadzący nie zaakceptował jej uruchomienia, odpowiedzialność za tę konkretną decyzję należałoby oceniać inaczej niż w sytuacji, gdy szkoła sama nie zgłosiła takiej potrzeby.
Nie wolno tych dwóch scenariuszy utożsamiać.
W udostępnionych dokumentach nie znaleźliśmy podstaw do jednoznacznego rozstrzygnięcia, który z nich odpowiada rzeczywistości.
Jedenaścioro dzieci, siedmioro w Pęgowie. Co wydarzyło się podczas rekrutacji?
Wcześniejsze materiały przedstawione samorządowi wskazywały, że do najmłodszej grupy w Urazie zgłoszono 11 dzieci.
W toku dyskusji pojawiała się informacja, że po uwzględnieniu wieku kandydatów i możliwości przesunięcia części dzieci do innych grup liczba nowych wychowanków wymagających odrębnej organizacji mogła wynosić cztery.
Siedmioro dzieci skierowano lub przyjęto do przedszkola w Pęgowie.
Te informacje trzeba rozpatrywać chronologicznie.
Czy rodzice od początku chcieli zapisać dzieci do Pęgowa? Czy wybrali tę placówkę dopiero po informacji, że najmłodsza grupa w Urazie nie zostanie utworzona?
A może część dzieci została zakwalifikowana do Urazu, lecz później zaproponowano rodzicom inne rozwiązanie?
To istotne, ponieważ samo zakwalifikowanie dziecka w procesie rekrutacji nie jest jeszcze równoznaczne z jego ostatecznym przyjęciem.
Nie można również uznawać późniejszego wyboru innego przedszkola za dowód, że wcześniejsze zapotrzebowanie na miejsca w Urazie nie istniało.
W takim przypadku skutek decyzji organizacyjnej mógłby zostać pomylony z jej przyczyną.
Właśnie dlatego potrzebujemy dat i dokumentów.
Bez nich nie sposób rzetelnie ocenić zarówno postępowania dyrektorki, jak i decyzji organu prowadzącego.
Dziesięć miejsc na papierze. Czy rzeczywiście można było je wykorzystać?
Porównanie arkuszy ujawnia jeszcze jeden istotny problem.
Trzy oddziały przedszkolne mogą zasadniczo obejmować łącznie do 75 dzieci. Tymczasem w aktualnym arkuszu wykazano 65 wychowanków.
Różnica wynosi dziesięć.
W pierwszym odruchu można zapytać: skoro jest miejsce dla 75 dzieci, dlaczego nie przyjęto kolejnych?
Taka interpretacja byłaby jednak zbyt daleko idąca.
Maksymalna dopuszczalna liczba wychowanków nie jest tożsama z liczbą miejsc rzeczywiście przygotowanych i dostępnych w danej placówce.
Znaczenie mogą mieć powierzchnia sal, sposób organizacji opieki, liczebność poszczególnych grup, potrzeby dzieci i zatrudnienie nauczycieli.
Co więcej, liczba 65 pochodzi z października, a sporne decyzje rekrutacyjne zapadały wcześniej. Nie można zatem automatycznie przenosić październikowego stanu na moment rekrutacji.
Nie zmienia to jednak istoty pytania.
Czy dyrektorka i burmistrz sprawdzili możliwość wykorzystania istniejących oddziałów, zanim zdecydowano o nieuruchomieniu nowej grupy?
Jeżeli możliwość taka została wykluczona, powinna istnieć konkretna podstawa organizacyjna lub finansowa.
Jeżeli jej nie analizowano, należałoby wyjaśnić dlaczego.
To właśnie na tym poziomie należy badać racjonalność decyzji, a nie na podstawie samego porównania liczby dzieci z ustawowym limitem.
Ile kosztowałaby grupa? Najważniejszego rachunku wciąż brakuje
Podczas samorządowych dyskusji dotyczących Urazu pojawiały się argumenty o kosztach utrzymywania niewielkich oddziałów, demografii i racjonalnym gospodarowaniu pieniędzmi publicznymi.
Nie są to argumenty pozbawione znaczenia.
Gmina ma obowiązek racjonalnie wydawać środki publiczne. Utrzymywanie odrębnej grupy dla niewielkiej liczby dzieci rzeczywiście może być kosztowne.
Ale bez kalkulacji nie można ustalić, jak kosztowne.
Należałoby porównać co najmniej dwa warianty.
Pierwszy: uruchomienie najmłodszej grupy w Urazie, z uwzględnieniem dodatkowego wynagrodzenia nauczycieli, kosztów obsługi i ewentualnego dostosowania pomieszczeń.
Drugi: zapewnienie miejsc w Pęgowie, z uwzględnieniem kosztów, które gmina ponosi również tam, oraz wydatków, których rzeczywiście unika w Urazie.
Nie wszystkie koszty utrzymania szkoły znikają przecież wraz z rezygnacją z jednej grupy.
Budynek nadal funkcjonuje. Jest ogrzewany, sprzątany i utrzymywany. Pozostałe oddziały wymagają obsługi.
Dlatego wydatków całej placówki nie można utożsamiać z oszczędnością uzyskaną dzięki nieuruchomieniu konkretnego oddziału.
Tymczasem w materiałach, którymi dysponuje redakcja, nie przedstawiono szczegółowego rachunku porównującego oba rozwiązania.
Nie dowodzi to, że gmina takiej analizy nie sporządziła.
Oznacza jednak, że mieszkańcy nie otrzymali dotychczas danych pozwalających samodzielnie ocenić ekonomiczne uzasadnienie decyzji.
A bez tego trudno rozstrzygnąć, czy była ona rzeczywiście korzystniejsza dla budżetu.
Radni. Dyskusja o demografii nie zastępuje kontroli decyzji
Sprawą Urazu zajmowała się Komisja Skarg, Wniosków i Petycji Rady Miejskiej w Obornikach Śląskich.
21 października 2026 roku komisja rozpatrywała petycję dotyczącą odstąpienia od planów wygaszenia lub zamknięcia przedszkola.
W przedstawionym uzasadnieniu podkreślono, że oddziały przedszkolne w Urazie nadal funkcjonują.
To stwierdzenie jest zgodne z arkuszami organizacyjnymi.
Komisja rekomendowała nieuwzględnienie petycji.
Problem polega na tym, że formalne istnienie oddziałów nie rozstrzyga kwestii dostępności miejsc dla kolejnego rocznika dzieci.
Można utrzymywać przedszkole i jednocześnie ograniczać możliwość przyjmowania nowych wychowanków.
Nie oznacza to automatycznie likwidacji placówki ani naruszenia prawa.
Oznacza jednak realną zmianę dostępności usług publicznych.
W samorządowej dyskusji pojawiały się argumenty dotyczące liczby dzieci, większych grup rówieśniczych, warunków w Pęgowie oraz kosztów finansowania małych oddziałów.
Każdy z tych argumentów można poddać analizie.
Ale żaden nie powinien zastępować dokumentów.
Jeżeli radni uznali, że utworzenie grupy byłoby niegospodarne, powinni dysponować rachunkiem potwierdzającym taką ocenę.
Jeżeli wskazywano, że większa grupa zapewni dzieciom korzystniejsze warunki rozwoju społecznego, należałoby odróżnić ogólną opinię pedagogiczną od oceny konkretnych dzieci i konkretnych placówek.
Jeżeli przywoływano niż demograficzny, potrzebne były dane dotyczące Urazu, a nie wyłącznie ogólnej sytuacji w całej gminie.
Rada Miejska nie prowadzi rekrutacji i nie przygotowuje arkuszy organizacyjnych. Nie oznacza to jednak, że jej rola ogranicza się do wysłuchania wyjaśnień burmistrza.
Radni mają funkcję kontrolną, uchwalają budżet i mogą żądać informacji pozwalających ocenić działanie organu wykonawczego.
Szczególnie ważne było więc ustalenie, czy komisji przedstawiono dokumentację organizacyjną, analizę kosztów i alternatywne warianty rozwiązania problemu.
Na podstawie dostępnych materiałów nie możemy stwierdzić, że poszczególni radni świadomie zignorowali te zagadnienia. Nie dysponujemy też pełnym, zweryfikowanym zapisem wypowiedzi wszystkich uczestników obrad, który pozwalałby przypisać konkretne stanowiska poszczególnym osobom.
Możemy natomiast ocenić przedstawione uzasadnienie.
Nie wyjaśnia ono wystarczająco szczegółowo, dlaczego wybrano właśnie takie rozwiązanie organizacyjne i jakie inne możliwości zostały rozważone.
Sesja rady. Rozpatrzona petycja nie oznacza zakończenia sprawy
Petycja dotycząca Urazu znalazła się również w porządku XXXIX sesji Rady Miejskiej w Obornikach Śląskich, zwołanej na 29 października 2026 roku.
W przygotowanym projekcie uchwały przewidziano rozstrzygnięcie oparte na uzasadnieniu dotyczącym funkcjonowania oddziałów i sytuacji najmłodszych dzieci.
Istotne jest jednak rozróżnienie między rekomendacją komisji, projektem uchwały a ostatecznie podjętym rozstrzygnięciem rady.
Sama rekomendacja komisji nie jest decyzją wszystkich radnych. Projekt uchwały również nie dowodzi, jak przebiegało głosowanie.
Dlatego do pełnej oceny odpowiedzialności rady potrzebne są ostateczna uchwała, imienny wynik głosowania i zapis dyskusji.
Dopiero wtedy będzie można wskazać, którzy radni poparli określone rozstrzygnięcie, kto zgłaszał zastrzeżenia oraz jakie pytania zadano przedstawicielom gminy.
Nawet formalne zakończenie postępowania w sprawie petycji nie usuwa jednak problemu dostępności przedszkola.
Uchwała nie zastępuje analizy organizacyjnej.
Nie wylicza oszczędności.
Nie skraca drogi rodzicom, którzy muszą dowozić dzieci do innej miejscowości.
I nie odpowiada automatycznie na pytanie, jak będą organizowane kolejne nabory.
Siedem kilometrów to nie tylko liczba na mapie
Rodzice wskazywali, że Pęgów jest oddalony od Urazu o około siedem kilometrów.
Z punktu widzenia gminy może to być argument za możliwością zapewnienia wychowania przedszkolnego w stosunkowo niewielkiej odległości.
Z punktu widzenia rodziny oznacza jednak dodatkową organizację codziennych obowiązków.
Trzylatek wymaga dowiezienia do placówki i odebrania go pod opiekę. Rodzic musi pogodzić te czynności z pracą, opieką nad pozostałymi dziećmi i innymi obowiązkami.
Nie każdy dysponuje samochodem. Nie każdy pracuje w godzinach zgodnych z funkcjonowaniem placówki.
Prawo oświatowe nie gwarantuje każdemu trzylatkowi bezpłatnego transportu do przedszkola. Nie oznacza to jednak, że samorząd powinien pomijać skutki transportowe własnych decyzji.
Racjonalność organizacji sieci przedszkolnej nie sprowadza się bowiem wyłącznie do wydatków ponoszonych przez urząd.
Powinna również uwzględniać dostępność usług dla mieszkańców.
Nie da się na obecnym etapie ustalić, jakie dodatkowe koszty ponoszą konkretne rodziny z Urazu.
Ale można oczekiwać, że przed podjęciem decyzji przeanalizowano także jej społeczne następstwa.
Demografia. Argument istotny, ale wymagający dowodów
W uzasadnieniach dotyczących Urazu powraca problem niżu demograficznego.
W skali kraju liczba dzieci maleje, co wpływa na funkcjonowanie szkół i przedszkoli. Samorządy muszą uwzględniać ten proces w swoich planach.
Nie wynika jednak z tego, że każdą lokalną decyzję można uzasadnić ogólnym spadkiem liczby urodzeń.
W przypadku Urazu potrzebne są dane dotyczące mieszkańców miejscowości, liczby dzieci w kolejnych rocznikach, migracji oraz rozwoju zabudowy mieszkaniowej.
Wcześniejsze dane o liczbie wniosków do oddziałów przedszkolnych pokazują znaczną zmienność naboru.
W roku szkolnym 2021/2022 było ich 18, w 2022/2023 – 24, w 2023/2024 – 19, w 2024/2025 – 37, a w 2025/2026 – 26.
Są to dane obejmujące różne roczniki, dlatego nie można ich bezpośrednio porównywać z liczbą 11 wniosków dotyczącą trzylatków.
Pokazują jednak, że zainteresowanie placówką zmieniało się z roku na rok.
Jednoroczny spadek liczby zgłoszeń nie jest jeszcze wystarczającą podstawą do prognozy wieloletniej.
Jeżeli gmina planuje ograniczanie naboru najmłodszych dzieci w Urazie, mieszkańcy powinni poznać także długoterminowe założenia tej polityki.
Czy za rok grupa najmłodszych zostanie utworzona?
Czy podobna sytuacja może się powtórzyć?
Czy samorząd zakłada utrzymanie trzech oddziałów, czy też w przyszłości rozważa ich zmniejszenie?
Bez odpowiedzi na te pytania trudno ocenić, czy decyzja dotycząca roku szkolnego 2026/2027 jest jednorazowym rozwiązaniem, czy elementem szerszej reorganizacji.
Trzy poziomy odpowiedzialności. Jednej odpowiedzi wciąż brakuje
Sprawa Urazu pokazuje, dlaczego odpowiedzialności samorządowej nie można sprowadzać do wskazania jednej osoby.
Dyrektorka odpowiada za przygotowanie organizacji pracy szkoły w granicach swoich kompetencji. Powinna umieć wyjaśnić, jakie potrzeby zgłaszała, jakie rozwiązania proponowała i dlaczego arkusz przyjął określony kształt.
Burmistrz, reprezentujący organ prowadzący, odpowiada za warunki organizacyjne i finansowe funkcjonowania gminnej oświaty oraz realizację obowiązków dotyczących wychowania przedszkolnego. Powinien wykazać, jakie przesłanki zdecydowały o przyjęciu określonego rozwiązania.
Radni mają natomiast obowiązek wykonywać swoje funkcje uchwałodawcze i kontrolne z należytą starannością. Powinni analizować przedstawione im informacje, weryfikować argumentację ekonomiczną i pytać o skutki decyzji dla mieszkańców.
Nie oznacza to, że każda niekorzystna dla rodziców decyzja jest bezprawna.
Nie oznacza również, że dyrektorka, burmistrz czy radni dopuścili się zaniedbań.
Na obecnym etapie nie ma dokumentów, które pozwalałyby na takie rozstrzygnięcie.
Są jednak wystarczające podstawy, aby domagać się pełnego wyjaśnienia procesu decyzyjnego.
Co naprawdę wynika z nowych dokumentów?
Arkusze organizacyjne nie potwierdzają likwidacji przedszkola w Urazie.
Potwierdzają natomiast utrzymanie trzech oddziałów i zmniejszenie liczby dzieci z 71 do 65 pomiędzy dwiema udostępnionymi wersjami dokumentu.
Nie wyjaśniają jednak, jak przebiegała rekrutacja trzylatków, jakie ograniczenia uniemożliwiały przyjęcie nowych dzieci i kto ostatecznie przesądził o nieuruchomieniu odrębnej grupy.
Nie zawierają też kalkulacji porównującej koszty uruchomienia grupy w Urazie z organizacją wychowania przedszkolnego w Pęgowie.
I właśnie tutaj kończy się to, co możemy dziś stwierdzić na podstawie dokumentów, a zaczynają pytania wymagające odpowiedzi dyrektorki, burmistrza i radnych.
Samorząd ma prawo podejmować trudne decyzje organizacyjne. Nie każda miejscowość musi dysponować identyczną ofertą przedszkolną. Nie każda niewielka grupa może być finansowana bez uwzględnienia sytuacji budżetowej.
Ale argument o gospodarności wymaga rachunku. Argument o demografii wymaga danych. A argument o braku możliwości organizacyjnych wymaga wskazania konkretnych przeszkód.
Bez tego mieszkańcy otrzymują jedynie uzasadnienie decyzji, którego nie mogą samodzielnie zweryfikować.
W Urazie najważniejsze pytanie nie brzmi już, czy przedszkole istnieje.
Wiadomo, że istnieje.
Pytanie brzmi, dlaczego nie zdecydowano się na utworzenie nowej grupy dla najmłodszych dzieci, jakie inne rozwiązania rozważono i kto podjął ostateczną decyzję.
Dopóki nie poznamy odpowiedzi, trudno będzie uznać, że sprawę wyjaśniono mieszkańcom w sposób wyczerpujący.
Bo od samorządu nie należy oczekiwać, że zawsze podejmie decyzję satysfakcjonującą wszystkich.
Należy natomiast oczekiwać, że potrafi przedstawić jej podstawy.
A podpisy pod arkuszem organizacyjnym to dopiero początek ustalania odpowiedzialności, nie jej koniec.
Rafał Chwaliński – Radio DTR







