Szanowny Panie Burmistrzu,
Pije Pan kawę? Proszę odłożyć filiżankę. Serio – to może być niebezpieczne dla zdrowia.
Właśnie wróciłem z podróży do nowego osiedla w Urazie. Nie, to nie była wyprawa w amazońskie mokradła, choć widok mógłby na to wskazywać. To była wizyta u mieszkańców gminy Oborniki Śląskie, którzy – jak pech to pech – zamieszkali w miejscu, które najwyraźniej w Pańskiej urzędniczej hierarchii ważności nie istnieje. Albo wręcz zostało objęte zakazem inwestowania.
Wodny świat według urzędu
Droga do osiedla w Urazie bardziej przypomina kanał Sueski po tsunami niż jakąkolwiek infrastrukturę komunikacyjną XXI wieku. Mieszkańcy, którzy włożyli swoje oszczędności w budowę domów, dziś zastanawiają się, czy nie powinni kupić kajaka zamiast samochodu.
A może – niech nas Pan oświeci – planuje Pan utworzenie pierwszej w Polsce dzielnicy amfibijnej? Jeśli tak, to gratuluję innowacyjności, choć mieszkańcy woleliby być o tym wcześniej uprzedzeni. Najlepiej pisemnie. Z mapką.
Samorządowa matematyka: 300 > 0
Najbardziej fascynujące jest jednak to, że odkrył Pan nowy wzór matematyczny. Otóż 300 działek w Morzęcinie Wielkim to liczba wystarczająca, by wzbudzić „żywe zainteresowanie” urzędu i wybudować szutrową drogę. Ale kilkadziesiąt rodzin w Urazie? To chyba błąd zaokrąglenia. Pomijalna statystyka. Za mało głosów? Za daleko?
Może Pan wyjaśni ten algorytm? Bo mieszkańcy Urazu są szczerze ciekawi, dlaczego ich dzieci muszą brodzić w błocie po szkole, podczas gdy w innych częściach gminy szuter już się planuje.
KPO – Krajowy Plan Odkładania
Urząd tłumaczy brak środków z KPO brakiem projektów, uzgodnień i… czasu. Słowem: nie da się.
Panie Burmistrzu – czy przez ostatnie lata ktoś po prostu czekał, aż projekt sam się narysuje? A może sądzono, że z nieba spadnie gotowa dokumentacja z dołączonym przelewem? Bo jeśli nie było czasu się przygotować, to równie dobrze można powiedzieć, że spóźnienie na egzamin jest usprawiedliwione tym, że… trzeba było się wyspać.
Tylko że tu nie chodzi o egzamin, tylko o życie ludzi. Mieszkańcy Urazu od lat płacą podatki. Naprawdę trudno zrozumieć, że nie uwzględniono ich choćby w rezerwie planowania.
Demokracja podwodna
Najbardziej porusza fakt, że mieszkańcy Urazu odkryli nową formę demokracji – demokrację podwodną. Kiedy pada deszcz, ich prawo do poruszania się zostaje automatycznie zawieszone do czasu opadnięcia wody. To bardzo innowacyjne podejście do zarządzania mobilnością społeczną. Nawet Orwell by tego nie wymyślił.
A za dwa lata wybory
Panie Burmistrzu, wybory zbliżają się szybciej niż Panu się wydaje. I mieszkańcy Urazu już się zastanawiają, czy uda im się dotrzeć do lokalu wyborczego bez pontonu. A może to właśnie część strategii? Jak nie wyjdą z domu – nie zagłosują. A jak nie zagłosują – to nie zagłosują przeciwko. Proste. Tylko trochę nielegalne.
Postscriptum dla Pana Burmistrza
Jeśli ta lektura zepsuła Panu poranną kawę, proszę sobie wyobrazić, jak czują się mieszkańcy Urazu, gdy po pracy próbują wrócić do domu. Tyle że oni nie mają kawy – oni mają wodę. Wodę deszczową na „drodze”.
Może jednak czas przestać się tłumaczyć, a zacząć działać? Nikt nie oczekuje autostrady. Wystarczyłaby zwykła, przejezdna droga. Serio. To nie jest ekstrawagancja.
A jeśli Pan uważa, że nawet to jest zbyt wiele – może warto rozważyć inną ścieżkę zawodową. Może taką, w której nie trzeba dbać o ludzi?
P.S. Mieszkańcy Urazu serdecznie pozdrawiają. Gdyby mogli – przyjechaliby osobiście. Ale wie Pan… droga.










