Anonimizowanie radnych w oficjalnych pismach zagraża jawności życia publicznego

Jawnosc ale utajniona

Czy mieszkaniec ma prawo wiedzieć, który radny zadał pytanie burmistrzowi w sprawie sprzedaży publicznej nieruchomości? W gminie Oborniki Śląskie oficjalne dokumenty trafiają do BIP… bez nazwisk radnych. To nie tylko dziwne – to niebezpieczne. Bo jawność władzy lokalnej nie powinna być sprawą uznaniową.

Oborniki Śląskie – Sprawa zwykłego zapytania radnego urasta do symbolu większego problemu – niezrozumienia prawa, manipulacji wokół RODO i tłumienia podstawowej funkcji demokracji lokalnej, jaką jest jawność.

W czerwcu 2025 roku radny Marek Mańczak skierował do burmistrza Obornik Śląskich zapytanie dotyczące sprzedaży nieruchomości przy ul. Wrocławskiej 16. Chciał się dowiedzieć, komu i za ile została sprzedana nieruchomość publiczna. Odpowiedź burmistrza trafiła do Biuletynu Informacji Publicznej – ale już bez nazwiska radnego, który ją złożył.

 Anonimowe zapytania?

W oficjalnym piśmie, które zostało podpisane przez burmistrza Arkadiusza Poprawę, znajduje się tylko:

„W odpowiedzi na zapytanie Radnego (…) dotyczące sprzedaży nieruchomości…”

Nazwisko zniknęło. A przecież pismo zostało udostępnione w BIP – czyli publicznym rejestrze informacji, do którego dostęp mają wszyscy obywatele. Co więcej, zapytanie było formą działania ustawowego radnego, wynikającą wprost z art. 24 ustawy o samorządzie gminnym.

Dlaczego więc dane zostały ukryte? Czy ktoś źle zrozumiał RODO?

 RODO – narzędzie jawności czy pretekst?

Wbrew powszechnym mitom, RODO nie zabrania publikowania danych funkcjonariuszy publicznych, takich jak radni. Wręcz przeciwnie – ich działania są z mocy prawa jawne, a obywatele mają prawo wiedzieć, kto ich reprezentuje, zadaje pytania i walczy o interes lokalnej społeczności.

– „Jeśli chciałbym, żeby moje dane były ukryte, a informacja przekazana tylko mi, to mogłem złożyć zwyczajny wniosek” – tłumaczy radny Mańczak w jednej z publicznych odpowiedzi.

Ma rację. Zapytanie radnego jest dokumentem publicznym, a jego imię i nazwisko – integralną częścią funkcji przedstawicielskiej. Anonimizowanie tych danych może być odebrane jako utajnianie odpowiedzialności, odbieranie mieszkańcom możliwości oceny pracy ich przedstawiciela.

 Brak nazwiska = brak zaufania

Co gorsza, pozornie neutralny gest usunięcia nazwiska może mieć głębsze skutki społeczne. Jeśli obywatel nie wie, który radny złożył dane pytanie, traci zdolność oceny aktywności i skuteczności swojego przedstawiciela. Przestaje rozróżniać, kto pracuje, a kto tylko podnosi rękę za uchwałą.

W mediach społecznościowych pojawiły się komentarze, które pokazują niepokojący poziom ignorancji – zarówno wobec prawa, jak i wobec znaczenia demokracji lokalnej.

„Podałby dane radnego to RODO, nie podał – też źle. Weź się Pan do normalnej roboty, a nie siejesz ferment w gminie” – napisał jeden z komentujących, sugerując, że pytania radnych to przeszkadzanie, a nie praca.

To nie tylko nieprawda. To również niebezpieczna narracja, która wzmacnia model gminy „bez pytań i odpowiedzi”.

 Nieruchomość za grosze

Sam temat zapytania nie jest błahy. Dotyczy sprzedaży nieruchomości – byłego obiektu publicznego, który został wyceniony pierwotnie na 990 tys. zł, potem na 1,5 mln zł, a ostatecznie sprzedany za 1,3 mln zł netto. Nabywcą była spółka Export-Import Przemysłowy Pienio, Kamil Pienio Spółka Jawna.

Wśród mieszkańców pojawiły się głosy, że cena jest zaniżona, a sprzedaż zasługuje na większą kontrolę społeczną. Nie padły zarzuty nielegalności, ale pojawia się pytanie o przejrzystość, celowość transakcji i gospodarność.

„Taki piękny i duży obiekt za takie grosze – masakra” – skomentował mieszkaniec Grzegorz Antonik.

Radny Mańczak skwitował całą sprawę gorzko:

„No ale cóż – tak rządzą nasi z centrali.”

 Co dalej?

Sprawa ma dwa oblicza: jedno to pytanie o wartość i celowość sprzedaży nieruchomości, drugie – równie ważne – dotyczy jawności funkcjonowania władzy lokalnej.

Jeśli pismo do radnego – opublikowane oficjalnie – nie zawiera nazwiska radnego, to co jeszcze można ukryć pod hasłem ochrony danych osobowych? Czy za chwilę także uchwały będą pisane bez imion i nazwisk radnych głosujących „za” i „przeciw”?

W gminie, która szczyci się hasłem „Tu nam się podoba”, coraz częściej pojawiają się głosy, że może się i podoba, ale nie wiadomo komu – bo nie wiadomo, kto o czym decyduje.


 Podsumowanie

  • RODO nie zakazuje ujawniania nazwisk radnych w dokumentach urzędowych.

  • Anonimizacja działań radnych może prowadzić do utajniania mechanizmów kontroli obywatelskiej.

  • BIP to nie archiwum techniczne, lecz narzędzie jawności i demokracji lokalnej.

  • Dyskusja o sprzedaży nieruchomości publicznej powinna być merytoryczna, a nie sprowadzana do ironicznych wycieczek personalnych.

Marek Mańczak Radny Obornik Śląskich
Pismo wywołujące kontrowersje Marek Mańczak Radny Obornik Śląskich

Demokracja lokalna zaczyna się od wiedzy. Bez wiedzy – nie ma kontroli. Bez kontroli – nie ma odpowiedzialności.

Autor: Redakcja Radio DTR
Obserwuj Radio DTR w Google News

📲 Znajdziesz nas także w Google News – kliknij i obserwuj Radio DTR, aby otrzymywać nasze najnowsze informacje prosto w aplikacji!

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry