Ciąża, grant i laboratorium. Czy nauka daje dziś rodzicom czas?

granty i maciezynstwo

Ciąża albo narodziny dziecka w świecie nauki wciąż oznaczają przerwę w projektach, eksperymentach i publikacjach. Ale coraz częściej — jak pokazują informacje przekazane PAP przez instytucje grantowe — oznaczają też możliwość zatrzymania zegara, a nie końca kariery.

Bo nauka, choć lubi precyzyjne terminy, zaczyna rozumieć, że życie nie działa według harmonogramu badań.


Czy grant można „zatrzymać” na czas rodzicielstwa?

Narodowe Centrum Nauki deklaruje elastyczność wobec sytuacji życiowych badaczy. W praktyce oznacza to możliwość przedłużenia projektu, a także przesunięcia terminu raportu końcowego.

ReklamaCollaborator

„W uzasadnionych przypadkach, związanych np. z sytuacją rodzinną czy osobistą kierowniczki/kierownika projektu, NCN wyraża zgodę na przedłużenie terminu złożenia raportu końcowego” — przekazało centrum w odpowiedzi dla PAP.

Standardowo raport trzeba złożyć w ciągu 60 dni od zakończenia projektu, ale rzeczywistość — jak widać — bywa bardziej skomplikowana.

Nauka powoli przestaje udawać, że badacz nie ma życia prywatnego.


Jak wygląda to w praktyce?

Fundacja na rzecz Nauki Polskiej pozwala najczęściej wydłużyć realizację grantów o 6–12 miesięcy, jeśli pojawią się nieprzewidziane okoliczności, takie jak urlop rodzicielski.

To jednak nie wszystko.

W programach dla młodych naukowców — jak START czy FIRST TEAM — przerwy związane z rodzicielstwem wydłużają także limit wieku aplikowania. W projekcie PRIME wydarzenia kończą się przed godziną 15, dostępne są online, a organizatorzy umożliwiają przyjazd z dzieckiem i osobą towarzyszącą.

To drobne zmiany, ale w świecie grantów mogą oznaczać bardzo dużo.


Czy NCBR działa podobnie?

Narodowe Centrum Badań i Rozwoju wskazuje, że wszystko zależy od konkretnego programu i umowy o dofinansowanie. Najczęściej konieczne jest złożenie wniosku o wydłużenie okresu realizacji projektu.

W programie Lider — skierowanym do młodych naukowców — projekt może zostać wydłużony nawet o 12 miesięcy z powodu urlopu macierzyńskiego. Dłuższe okresy są rozpatrywane indywidualnie.

Co ciekawe, jeśli z urlopu korzysta członek zespołu, a nie kierownik projektu, instytucja finansująca może w ogóle nie być o tym informowana.

Granty też mają swoją hierarchię odpowiedzialności.


A jak robi to Europa?

W projektach Europejskiej Rady ds. Badań Naukowych (ERC) obowiązują jeszcze bardziej systemowe rozwiązania. Jeśli laureatka zajdzie w ciążę przed rozpoczęciem projektu, jego start może zostać automatycznie przesunięty.

Dodatkowo:

  • urlop macierzyński oznacza automatyczne wydłużenie o 18 miesięcy na jedno dziecko,

  • możliwe są dłuższe okresy — jeśli urlop trwał dłużej.

Podobne mechanizmy działają w grantach Marie Skłodowska-Curie Actions, gdzie sytuacja rodzinna badaczy jest uwzględniana jako standard.

Jeszcze kilkanaście lat temu było to nie do pomyślenia.


Czy instytucje wiedzą, jak często to się zdarza?

Tu pojawia się zaskoczenie. Instytucje grantowe nie prowadzą statystyk dotyczących macierzyństwa czy ciąży wśród grantobiorców.

NCN zapowiada jednak, że od tego roku zacznie monitorować takie przypadki.

„Ma to pozwolić na rzetelną ocenę, czy obecne mechanizmy działają adekwatnie” — poinformowało centrum.

Czyli dopiero teraz nauka zaczyna liczyć coś, co w życiu jest oczywiste.


Rodzicielstwo przestaje być w świecie grantów „problemem do rozwiązania”, a staje się elementem systemu. Pytanie tylko, czy tempo tych zmian nadąża za rzeczywistością młodych naukowców — szczególnie tych, którzy muszą jednocześnie budować karierę, rodzinę i stabilność finansową.

Bo grant można przedłużyć.
Ale czasu w życiu — już nie.


Źródło informacji: PAP – Nauka w Polsce

Autor: Redakcja Radio DTR
Obserwuj Radio DTR w Google News

📲 Znajdziesz nas także w Google News – kliknij i obserwuj Radio DTR, aby otrzymywać nasze najnowsze informacje prosto w aplikacji!

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry