Dolny Śląsk wraca na tory. Kolej ma ożywić wykluczone powiaty

wraca na tor pociag
Oceń materiał

Na Dolnym Śląsku znów słychać język torów, przetargów i terminów realizacji. Tym razem nie chodzi jednak o kolejne obietnice wyciągane z szuflady przy okazji konferencji prasowej, lecz o dwa konkretne podpisy pod umowami, które mają uruchomić następny etap odbudowy regionalnych połączeń kolejowych. Samorząd województwa rusza z pracami na linii nr 312 oraz z rewitalizacją linii nr 284. W praktyce oznacza to jedno: kolej ma wrócić tam, gdzie od lat została wymazana z codziennego życia mieszkańców.

To kolejny element programu „Dolny Śląsk na dobrych torach”, w ramach którego samorząd planuje do końca obecnej kadencji przywrócić lub wybudować ponad 200 kilometrów połączeń regionalnych. Władze województwa podkreślają, że najwięcej inwestycji koncentruje się w południowej części regionu, gdzie problem wykluczenia transportowego przez lata był nie teorią, lecz codziennością.

Co dokładnie podpisano?

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaCollaborator
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Pierwsza z umów dotyczy linii kolejowej nr 312 na odcinku Nowy Kościół – Wojcieszów. To ważne doprecyzowanie, bo w oficjalnych materiałach pojawia się także nazwa Wojciechów, jednak w innych źródłach i opisach inwestycji mowa jest o Wojcieszowie jako docelowym kierunku trasy. Na tym etapie chodzi o prace przygotowawcze, w tym wycinkę drzew i krzewów na ponad 17-kilometrowym odcinku. Cała inwestycja ma kosztować około 90 mln zł, a później ma być realizowana w formule „projektuj i wybuduj”.

Druga umowa dotyczy już robót budowlanych na linii nr 284 między Lwówkiem Śląskim a Jerzmanicami-Zdrojem. Ta część inwestycji ma wartość około 101 mln zł, a wykonawca otrzymał 24 miesiące na realizację zadania. Po zakończeniu prac ma powstać ciąg transportowy łączący Jelenią Górę, Lwówek Śląski, Jerzmanice-Zdrój, Złotoryję i Legnicę. To już nie jest lokalna kosmetyka infrastrukturalna. To próba odbudowy realnego układu komunikacyjnego dla znacznej części regionu.

Dlaczego ta inwestycja ma większe znaczenie niż tylko kolejowe?

W takich historiach najłatwiej zachłysnąć się samą liczbą milionów. Tyle że tu ważniejsze od kwot jest pytanie, kto naprawdę skorzysta. Powiat lwówecki od lat należy do miejsc, które boleśnie odczuwały brak wygodnych połączeń publicznych. Samochód stawał się koniecznością, a nie wyborem. Dla części mieszkańców oznaczało to dłuższy dojazd do pracy, gorszy dostęp do edukacji, usług i urzędów. Władze regionu mówią dziś wprost, że odbudowa tych linii ma poprawić mobilność, ale też pobudzić rozwój gospodarczy i turystyczny. I akurat tu trudno się z tym spierać — kolej bardzo często nie tylko wozi ludzi, ale też przywraca mapie miejsca, które wcześniej z niej zniknęły.

Marszałek Paweł Gancarz mówił, że odbudowa możliwości komunikacyjnych może „tchnąć nowe życie” w te części województwa. Michał Rado zwracał uwagę na znaczenie ciągu Jelenia Góra – Legnica, a Jarosław Rabczenko podkreślał, że kolej od zawsze była gwarantem rozwoju. Brzmi to jak polityczny zestaw obowiązkowy, ale tym razem za deklaracjami stoją już podpisane umowy i konkretne harmonogramy. To robi różnicę.

Czy Dolny Śląsk rzeczywiście przyspieszył?

Wiceprzewodniczący sejmiku Cezary Przybylski przypomniał, że kilka lat temu samorząd województwa przejął od państwa ponad 300 kilometrów nieczynnych linii kolejowych. Bez tego ruchu dzisiejsze inwestycje byłyby znacznie trudniejsze albo zwyczajnie niemożliwe. DSDiK wskazuje, że obecnie realizowane i przygotowywane zadania obejmują około 200 kilometrów tras, a większość projektów ma zostać ukończona do 2028 roku. To ambitny plan. W polskich realiach infrastrukturalnych ambicja bywa czasem sportem ekstremalnym, ale Dolny Śląsk od kilku lat rzeczywiście pokazuje, że w sprawie kolei nie ogranicza się wyłącznie do przecinania wstęg.

Co z tego wynika dla mieszkańców?

Najprościej: jeśli te inwestycje zostaną dowiezione, mieszkańcy odzyskają nie tylko tory, ale też wybór. A to w Polsce lokalnej rzecz bezcenna. Bo wykluczenie komunikacyjne nie zaczyna się wtedy, gdy nie ma szybkiej kolei. Ono zaczyna się tam, gdzie człowiek bez auta staje się obywatelem drugiej kategorii.

Na razie Dolny Śląsk stawia na odbudowę krok po kroku. Najpierw przygotowanie, potem roboty, później połączenia. Bez fajerwerków, za to z wyraźnym sygnałem, że region chce zszyć kolejowo miejsca, które przez lata żyły trochę obok głównego nurtu. Pytanie brzmi już nie tylko, czy pociągi wrócą, ale czy za nimi wróci także rozwój. I to jest pytanie, którego nie załatwi żadna konferencja prasowa.

Źródło:
Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego, DSDiK, Wrocław.pl.

Autor: Redakcja Radio DTR
Obserwuj Radio DTR w Google News

📲 Znajdziesz nas także w Google News – kliknij i obserwuj Radio DTR, aby otrzymywać nasze najnowsze informacje prosto w aplikacji!

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry