piątek 2 października 2026
Imieniny: Stanimir, Teofil
02/10/2026Autor

Nabór wniosków o nadzwyczajne wsparcie dla rolników już trwa. Maksymalna pomoc do zakupu nawozów może wynieść 500 zł na hektar, ale nie oznacza to automatycznej wypłaty 500 zł za każdy hektar gospodarstwa. Rzeczywista kwota zależy przede wszystkim od różnicy między ceną zapłaconą przez rolnika a ceną referencyjną ustaloną przez Ministerstwo Rolnictwa. I właśnie te ceny wywołały zastrzeżenia środowiska rolniczego. Resort zapowiedział ich ponowną weryfikację.

Program wszedł w życie 30 września 2026 roku. Wnioski można składać od 1 do 23 października za pośrednictwem Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.

Pomoc została przygotowana w związku ze wzrostem kosztów produkcji rolnej po rozpoczęciu kryzysu na Bliskim Wschodzie pod koniec lutego 2026 roku. Wsparcie obejmuje między innymi nawozy mineralne kupione od 1 marca do 31 sierpnia 2026 roku.

Nie obejmuje natomiast wapna nawozowego ani wapna nawozowego zawierającego magnez.

Na pierwszy rzut oka zasada wydaje się prosta. Państwo ma zrekompensować rolnikowi wzrost ceny nawozu w porównaniu z okresem poprzedzającym kryzys.

Problem zaczyna się przy odpowiedzi na pytanie:

Czytaj dalej

Powiązany temat

ile nawóz kosztował przed kryzysem?

500 zł na hektar to limit, a nie stawka

To pierwsza rzecz, którą trzeba wyjaśnić.

Informacja o wsparciu „do 500 zł/ha” może sugerować prosty mechanizm: rolnik ma 100 hektarów, więc może otrzymać 50 tys. zł.

Tak program jednak nie działa.

W przypadku nawozów podstawą obliczenia pomocy jest liczba zakupionych ton przemnożona przez różnicę pomiędzy ceną zapłaconą przez rolnika a średnią ceną tego samego rodzaju nawozu w IV kwartale 2025 roku.

Dopiero na tak obliczoną pomoc nakładany jest limit 500 zł na hektar oraz ograniczenie powierzchni do maksymalnie 300 hektarów.

Jeżeli więc różnica pomiędzy fakturą rolnika a ceną referencyjną jest niewielka, również dopłata będzie niewielka.

Jeżeli cena zakupu była równa cenie referencyjnej albo niższa, z tego mechanizmu nie powstanie dodatnia różnica do zrekompensowania.

I właśnie dlatego wysokość cen referencyjnych jest dla całego programu tak istotna.

Jedna liczba może zmienić dopłatę o setki złotych na tonie

Ministerstwo Rolnictwa opublikowało ceny referencyjne przygotowane przez Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej – PIB. Mają odpowiadać średnim cenom poszczególnych nawozów w Polsce w IV kwartale 2025 roku.

Dla saletry amonowej zawierającej co najmniej 30 proc. azotu przyjęto cenę 1929,60 zł za tonę.

I właśnie ta wartość została zakwestionowana przez samorząd rolniczy.

Wielkopolska Izba Rolnicza wskazuje, że prowadzi regularny monitoring cen środków produkcji rolnej. Z jej danych wynika, że średnia cena saletry amonowej w IV kwartale 2025 roku wynosiła 1685,17 zł za tonę.

Różnica między tymi wartościami to 244,43 zł na tonie.

To nie jest spór o kilka złotych.

Załóżmy, że rolnik kupił w 2026 roku tonę saletry za 2200 zł.

Przy cenie referencyjnej ministerstwa:

2200 zł – 1929,60 zł = 270,40 zł.

Przy poziomie wskazywanym przez Wielkopolską Izbę Rolniczą:

2200 zł – 1685,17 zł = 514,83 zł.

Różnica wynosi dokładnie tyle, ile dzieli obie ceny referencyjne – 244,43 zł na każdej tonie.

Nie oznacza to oczywiście, że wyliczenie Wielkopolskiej Izby Rolniczej jest automatycznie właściwe, a ministerialne błędne. Pokazuje jednak, jak ogromne znaczenie dla wysokości pomocy ma metodologia przyjęta do ustalania punktu odniesienia.

Jedna faktura nie obala średniej. Ale tutaj mamy coś więcej

Ministerstwo słusznie zwraca uwagę, że krajowa cena referencyjna jest średnią.

Ceny nawozów różniły się w poszczególnych regionach, zależały od sprzedawcy, wielkości opakowania, warunków zakupu czy kosztów transportu.

Dlatego faktura rolnika pokazująca zakup saletry po 1600 zł za tonę nie jest jeszcze dowodem na to, że średnia krajowa wynosząca ponad 1900 zł jest błędna.

Problem polega jednak na czymś innym.

Zastrzeżenia zgłosiła nie tylko pojedyncza osoba posiadająca tańszą fakturę. Wielkopolska Izba Rolnicza prowadzi własny, systematyczny monitoring cen i przedstawia średnią dla tego samego okresu znacznie niższą od wartości zastosowanej w programie.

To powoduje, że kluczowe staje się pytanie o metodologię.

Ile punktów sprzedaży znalazło się w próbie IERiGŻ?

Z jakich województw pochodziły dane?

Ile obserwacji wykorzystano dla każdego rodzaju nawozu?

Czy ceny były ważone wielkością sprzedaży?

Czy jednakowo traktowano duże dostawy, big-bagi i mniejsze opakowania?

Czy uwzględniano transport?

W jaki sposób wyeliminowano skrajne obserwacje?

Bez poznania tych informacji trudno rozstrzygnąć, dlaczego dwa źródła opisujące ten sam rynek i ten sam okres dają tak różne wyniki.

Izby kwestionują także sam wybór okresu odniesienia

To drugi element sporu, który łatwo przeoczyć.

Krajowa Rada Izb Rolniczych zakwestionowała nie tylko wysokość poszczególnych cen. Środowisko rolnicze zwraca również uwagę na przyjęcie IV kwartału 2025 roku jako okresu bazowego.

Pomoc ma pokrywać dodatkowe koszty wynikające z kryzysu rozpoczętego pod koniec lutego 2026 roku.

Rząd zdecydował, że punktem odniesienia będą ceny z ostatnich trzech miesięcy poprzedniego roku. Izby rolnicze argumentują natomiast, że zastosowanie innego okresu – na przykład średniej z całego 2025 roku – może prowadzić do innych wyników.

To dwa odrębne pytania.

Pierwsze brzmi:

czy prawidłowo policzono średnie ceny z IV kwartału 2025 roku?

Drugie:

czy właśnie IV kwartał był najlepszym okresem do określenia cen sprzed kryzysu?

Nawet potwierdzenie poprawności samych obliczeń nie zakończy więc dyskusji o konstrukcji programu.

Ministerstwo zaczęło ponowną weryfikację

Zastrzeżenia okazały się na tyle poważne, że Ministerstwo Rolnictwa zapowiedziało ponowne sprawdzenie opublikowanych wartości.

Resort nie przesądził tym samym, że ceny są błędne.

To ważne rozróżnienie.

Na obecnym etapie mamy oficjalną tabelę opracowaną przez IERiGŻ, zastrzeżenia środowiska rolniczego i decyzję ministerstwa o ponownym sprawdzeniu danych.

Dopiero wynik tej weryfikacji pokaże, czy tabela pozostanie bez zmian, czy ceny referencyjne zostaną skorygowane.

Tymczasem rolnicy już składają wnioski

I tutaj pojawia się najbardziej praktyczny problem całej sprawy.

Nabór ruszył 1 października.

Dzień później rolnik może więc znaleźć się w sytuacji, w której składa wniosek w programie, a państwo jednocześnie ponownie sprawdza jeden z podstawowych parametrów służących do obliczenia jego pomocy.

Powstaje kilka oczywistych pytań.

Co stanie się z wnioskami złożonymi przed ewentualną zmianą tabeli?

Czy ARiMR automatycznie przeliczy pomoc według nowych wartości?

Czy rolnik będzie musiał poprawić wniosek?

Czy ceny zostaną zweryfikowane jeszcze w trakcie naboru?

A może dopiero przed wydaniem decyzji?

Są to pytania szczególnie istotne dlatego, że termin składania wniosków upływa już 23 października.

Rolnik nie powinien być zmuszony do zgadywania, czy korzystniejsze jest szybkie złożenie dokumentów, czy oczekiwanie na zakończenie ponownej weryfikacji.

Do tego dochodzą kolejne ograniczenia

Maksymalna stawka 500 zł na hektar to nie jedyny bezpiecznik programu.

Pomoc do nawozów może dotyczyć maksymalnie 300 hektarów powierzchni zatwierdzonej do podstawowego wsparcia dochodów.

Do programu kwalifikują się nawozy zakupione w określonym przedziale czasu – od 1 marca do 31 sierpnia 2026 roku.

Zakup musi być udokumentowany.

Jeżeli natomiast łączna wartość prawidłowo obliczonego wsparcia dla wszystkich rolników przekroczy pulę środków przeznaczonych na program, rozporządzenie przewiduje zmniejszenie wypłat za pomocą odpowiedniego współczynnika.

Oznacza to, że nawet kwota wynikająca z indywidualnego wyliczenia nie musi jeszcze być ostateczną kwotą przelewu.

Program zmieniał się jeszcze przed uruchomieniem

Warto również przypomnieć, że pierwotne założenia programu były inne.

W sierpniowym projekcie mowa była o kwalifikowaniu zakupów nawozów dokonanych do 15 sierpnia oraz zakończeniu naboru 16 października.

W ostatecznych przepisach okres zakupów nawozów został wydłużony do 31 sierpnia, a termin składania wniosków do 23 października.

Teraz, już po uruchomieniu naboru, ponownie sprawdzane są ceny referencyjne.

Sam fakt wprowadzania zmian nie świadczy jeszcze o wadliwości programu. Pokazuje jednak, że jego ostateczny kształt powstawał niemal do momentu rozpoczęcia przyjmowania wniosków.

Prawie 859 mln zł pomocy

Polska otrzymała na nadzwyczajne wsparcie około 66,6 mln euro ze środków Unii Europejskiej, czyli około 286 mln zł.

Rząd zdecydował się uzupełnić tę kwotę środkami krajowymi w wysokości około 572,4 mln zł.

Łącznie daje to około 858 mln zł.

Pieniądze są przeznaczone nie tylko na pomoc związaną z nawozami, ale również z olejem napędowym wykorzystywanym w produkcji rolnej.

W przypadku paliwa mechanizm jest inny – przewidziano dodatkowe 0,52 zł do litra dla rolników spełniających warunki programu.

Nie cena nawozu jest dzisiaj najważniejszym pytaniem. Najważniejsze jest, jak policzono średnią

Historia dopłat nawozowych może wyglądać jak kolejny techniczny spór o tabelę pełną cyfr.

W rzeczywistości od tej tabeli zależą realne pieniądze gospodarstw.

Jeżeli cena referencyjna zostanie ustalona zbyt wysoko, różnica pomiędzy nią a fakturą rolnika będzie niewielka, a dopłata niska.

Jeżeli zostanie ustalona zbyt nisko, państwo może wypłacać pomoc większą od rzeczywiście poniesionego dodatkowego kosztu.

Dlatego system potrzebuje wiarygodnego punktu odniesienia.

Dzisiaj nie ma jeszcze podstaw, aby stwierdzić, że ministerialne ceny referencyjne są błędne.

Jest jednak wystarczająco dużo rozbieżności, aby zapytać dokładnie o sposób ich wyliczenia.

Tym bardziej że zrobiło to już samo ministerstwo, zapowiadając ponowną weryfikację.

Dla rolnika najważniejsze pytanie jest teraz znacznie prostsze:

według jakiej tabeli ostatecznie zostanie policzona moja dopłata?

I dobrze byłoby poznać odpowiedź przed 23 października, a nie po zakończeniu naboru.

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.