poniedziałek 28 września 2026
26/09/2026Autor
Oceń materiał

Polska porządkuje krajowe przepisy potrzebne do stosowania unijnego Aktu o usługach cyfrowych – DSA. Z punktu widzenia zwykłego użytkownika najważniejsza zmiana jest prosta: decyzja platformy o usunięciu materiału czy zablokowaniu konta nie ma pozostawać czymś, wobec czego użytkownik jest praktycznie bezradny. Jednocześnie państwo otrzyma narzędzia nadzoru nad platformami. Osobnym i znacznie bardziej wrażliwym zagadnieniem pozostaje blokowanie treści uznanych za nielegalne.

Ministerstwo Cyfryzacji poinformowało 25 września, że przygotowane rozwiązania zostały rozdzielone na dwa projekty. Pierwszy ma przede wszystkim stworzyć krajowy system instytucjonalny potrzebny do wykonywania DSA. Drugi dotyczy m.in. procedur uniemożliwiania dostępu do nielegalnych treści.

To istotne rozróżnienie. Sam DSA jest rozporządzeniem Unii Europejskiej i obowiązuje bezpośrednio. Polska regulacja ma natomiast stworzyć organy, kompetencje i procedury pozwalające skutecznie wykonywać te przepisy na poziomie krajowym.

Reklama

UKE ma pilnować cyfrowego rynku

Centralną rolę otrzyma Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej, który ma pełnić funkcję koordynatora ds. usług cyfrowych. Do jego zadań należeć mają m.in. nadzór nad stosowaniem DSA, rozpatrywanie skarg, prowadzenie postępowań wobec dostawców usług oraz współpraca z Komisją Europejską i regulatorami innych państw UE. Otrzyma również kompetencje kontrolne i sankcyjne.

System nie będzie jednak oparty wyłącznie na UKE. Przewodniczący KRRiT ma odpowiadać za nadzór nad platformami udostępniania wideo, natomiast Prezes UOKiK za kwestie dotyczące ochrony konsumentów, w tym nieuczciwych praktyk platform, braku przejrzystości reklam oraz tzw. dark patterns – mechanizmów projektowania interfejsów w taki sposób, aby nakłaniać użytkownika do określonych decyzji.

Przy Prezesie UKE ma również powstać Krajowa Rada ds. Usług Cyfrowych z udziałem przedstawicieli nauki, organizacji społecznych, gospodarczych i instytucji publicznych.

Facebook czy inna platforma zablokowała konto? Ma istnieć droga odwoławcza

Dla użytkownika internetu najbardziej namacalna może być jednak inna zmiana.

Jeżeli platforma usunie treść albo zablokuje konto, użytkownik ma otrzymać dodatkowe krajowe mechanizmy dochodzenia swoich praw. Według Ministerstwa Cyfryzacji nowe procedury odwoławcze mają być prowadzone przez Prezesa UKE i KRRiT.

To ważna zmiana w relacji użytkownik–platforma. Dzisiaj właściciel konta często porusza się przede wszystkim wewnątrz systemu odwoławczego stworzonego przez samą platformę. Nowe rozwiązania mają wprowadzić do tego układu również krajowe organy publiczne.

Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski ujął założenie regulacji następująco: „Użytkownik nie może być bezsilny wobec decyzji dużej platformy”.

I właśnie z perspektywy przeciętnego internauty może to być jedna z najważniejszych konsekwencji całej regulacji.

Druga strona DSA: kto i kiedy będzie mógł blokować treści?

Znacznie więcej pytań rodzi drugi projekt.

Ma on wprowadzić krajową procedurę wydawania nakazów uniemożliwienia dostępu do treści nielegalnych w rozumieniu DSA. Z wnioskiem o szybkie zablokowanie określonych materiałów będą mogły występować m.in. prokuratura, Policja, Krajowa Administracja Skarbowa i Straż Graniczna.

Ministerstwo wymienia w tym kontekście m.in. materiały dotyczące seksualnego wykorzystywania dzieci, kradzieży tożsamości, oszustw oraz naruszeń praw autorskich. Jednocześnie według obecnej informacji resortu natychmiastowe wykonanie decyzji ma być ograniczone do najpoważniejszych przestępstw związanych z seksualnym wykorzystywaniem małoletnich.

I właśnie tutaj kończy się proste hasło „bezpieczniejszy internet”, a zaczyna znacznie trudniejsza rozmowa o granicach ingerencji państwa.

Bo problemem nie jest wyłącznie możliwość usunięcia treści bezspornie przestępczych. Kluczowe pozostają pytania: kto stwierdza nielegalność materiału, w jakiej procedurze, jak szybko może zareagować autor lub usługobiorca i co dzieje się w przypadku błędnej decyzji?

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Ma być możliwość sprzeciwu do sądu

Projekt ma przewidywać zabezpieczenie przed nadmiernym blokowaniem materiałów.

Strony postępowania mają mieć możliwość wniesienia sprzeciwu od nakazu do sądu powszechnego. W procedurze mają uczestniczyć wnioskodawca, platforma oraz usługobiorca. Ministerstwo przedstawia ten mechanizm jako gwarancję przejrzystości postępowania i prawa do obrony.

Kwestia sądowej kontroli nie jest detalem. Podczas wcześniejszych prac parlamentarnych nad regulacjami dotyczącymi DSA przedstawiciele resortu wskazywali właśnie na znaczenie sądu jako ostatecznej instancji rozstrzygającej, czy dana treść jest legalna.

W praktyce skuteczność tych gwarancji będzie można ocenić dopiero po poznaniu ostatecznego kształtu przepisów i sposobu ich stosowania.

Nie tylko ochrona przed internetem. Także ochrona przed platformą

W debacie o DSA łatwo sprowadzić całą regulację do hasła „usuwanie nielegalnych treści”. To jednak tylko część obrazu.

DSA dotyczy również przejrzystości funkcjonowania platform, reklam, odpowiedzialności za ryzyka systemowe, mechanizmów odwoławczych oraz możliwości kwestionowania decyzji podejmowanych wobec użytkowników.

To zasadnicza różnica.

Państwo otrzymuje bowiem narzędzia do reagowania na nielegalne treści, ale równocześnie użytkownik ma otrzymać narzędzia pozwalające reagować na decyzje samej platformy.

Ten drugi element może okazać się szczególnie istotny dla wydawców, organizacji społecznych, przedsiębiorców, twórców i mediów, dla których konto w serwisie społecznościowym nie jest już tylko miejscem publikowania zdjęć z wakacji, lecz często jednym z podstawowych kanałów komunikacji z odbiorcami.

Najważniejszy będzie test praktyki

Nowe regulacje można więc czytać na dwóch poziomach.

Pierwszy to większa odpowiedzialność platform – możliwość składania skarg, kontrola regulatora, sankcje, większa przejrzystość i procedury odwoławcze.

Drugi to większa możliwość ingerowania w dostępność treści, a wraz z nią konieczność stworzenia skutecznych zabezpieczeń przed błędnymi albo nadmiernymi decyzjami.

I właśnie tutaj warto zachować szczególną uwagę.

Bo o jakości nowych przepisów nie zdecyduje samo słowo „bezpieczeństwo”. Zdecyduje to, czy obywatel będzie wiedział, kto podjął decyzję, dlaczego ją podjął, na jakiej podstawie prawnej i jak można ją skutecznie zakwestionować.

Internet rzeczywiście nie powinien być przestrzenią wyjętą spod prawa. Ale prawo stosowane w internecie również nie powinno być wyjęte spod kontroli.

To będzie właściwy test polskiego wdrożenia DSA.

Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.