Czytaj Radio DTR bez reklam Google30 dni spokojnego czytania. Bez konta i bez abonamentu.
Sprawdź dostęp
Przejdź do treści
poniedziałek 2 listopada 2026
Imieniny: Bohdana, Bożydar, Małgorzata, Stojmir, Tobiasz
2 listopada 2026 r.Z regionuAnaliza samorządowa

Publiczna wymiana zdań między Gizelą Pokorską a Dominiką Pawliszko rozpoczęła się od sporu o kontynuację unijnej pomocy żywnościowej. Jedna z rozmówczyń zarzuca brak działań i wskazuje na odpowiedzialność Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Wołowie. Druga tłumaczy, że prowadzenie dystrybucji nie jest bezwzględnym obowiązkiem MOPS, a ograniczenia kadrowe mogą uniemożliwiać wykonywanie dodatkowych zadań. Która z nich ma rację? Odpowiedź okazuje się bardziej skomplikowana, niż mogłoby wynikać z komentarzy na Facebooku.

Od kilku komentarzy do pytań o funkcjonowanie instytucji

Internetowe dyskusje mają swoją charakterystyczną dynamikę. Ktoś stawia zarzut, ktoś odpowiada, pojawiają się kolejne argumenty i emocje. Z czasem pierwotny problem schodzi na dalszy plan, a najważniejsze staje się to, kto komu udowodni rację.

W Wołowie podobna sytuacja rozwinęła się wokół unijnej pomocy żywnościowej.

Reklama

Gizela Pokorska i Dominika Pawliszko przedstawiają odmienne spojrzenia na odpowiedzialność za organizację dystrybucji żywności. Nie jest to jednak wyłącznie spór o interpretację przepisów. W tle pojawiają się pytania o dostęp mieszkańców do pomocy, możliwości kadrowe MOPS, organizację pracy samorządu i to, kto powinien szukać rozwiązań, gdy dotychczasowy sposób działania przestaje być możliwy.

Radio DTR przeanalizowało udostępnione fragmenty dyskusji, publiczne informacje MOPS w Wołowie oraz zasady funkcjonowania programu Fundusze Europejskie na Pomoc Żywnościową 2021–2027.

Dokumenty pozwalają wyjaśnić podział kompetencji. Nie pozwalają jeszcze rozstrzygnąć, czy w Wołowie doszło do przerwania dystrybucji, z czyjej inicjatywy oraz jakie były tego konsekwencje.

Gizela Pokorska: gdzie podziała się odpowiedzialność?

Gizela Pokorska przedstawia stanowisko zdecydowane. Nie zgadza się z tłumaczeniem, że ewentualne trudności organizacyjne lub kadrowe usprawiedliwiają brak dalszych działań.

W swoim komentarzu wskazuje na odpowiedzialność MOPS i zarzuca mieszkańcom Wołowa oraz okolic niewystarczające zaangażowanie w kontynuowanie pomocy.

Pyta również Dominikę Pawliszko, dlaczego sama nie złożyła stosownego wniosku, skoro uważa, że taka możliwość istnieje.

W wypowiedzi pojawia się zarzut, że mieszkańcy mieli przez bierność i wygodę nie zgłosić się do dalszej realizacji programu.

To poważna ocena, której nie można przyjąć bez dowodów.

Nie wiemy bowiem, czy istniał formalny nabór lokalnych organizatorów, jak informowano o możliwości przystąpienia do programu, jakie wymagania należało spełnić i czy którakolwiek organizacja rzeczywiście odmówiła współpracy.

Gizela Pokorska wskazuje jednak problem wykraczający poza administracyjne procedury: kto ma zadbać o to, aby potrzebujący mieszkańcy wiedzieli, gdzie mogą otrzymać pomoc?

Jeżeli jeden podmiot nie może prowadzić dystrybucji, czy instytucje publiczne powinny ograniczyć się do wyjaśnienia przyczyn, czy również uczestniczyć w poszukiwaniu alternatywnego rozwiązania?

To pytanie zasługuje na odpowiedź.

Dominika Pawliszko: zadanie dodatkowe nie oznacza obowiązku bez końca

Dominika Pawliszko przedstawia inną argumentację.

Jej zdaniem wcześniejsze wdrożenie programu przez MOPS nie oznacza, że ośrodek ma obowiązek prowadzić go nieprzerwanie.

Wskazuje, że dystrybucją może zajmować się także inna instytucja. Zwraca również uwagę na konieczność zatrudnienia dodatkowych pracowników oraz braki kadrowe, które — według jej wypowiedzi — uniemożliwiają prowadzenie zadań wykraczających poza podstawowy zakres obowiązków.

Ten argument wymaga potraktowania poważnie.

Pomoc społeczna nie ogranicza się przecież do jednego programu. Pracownicy socjalni zajmują się rodzinami w kryzysie, osobami starszymi, niepełnosprawnością, bezdomnością, przemocą domową i wieloma innymi problemami.

Każde dodatkowe przedsięwzięcie wymaga ludzi, dokumentacji, organizacji pracy, a przy dystrybucji żywności również odpowiednich warunków magazynowych, transportu i ewidencji.

Jednak samo stwierdzenie o brakach kadrowych nie wystarcza do wykazania, że kontynuowanie konkretnego programu było niemożliwe.

Potrzebne byłyby dane dotyczące obsady etatowej, zakresu zadań, kosztów oraz ewentualnych prób pozyskania partnera.

Co ważne, argument o braku obowiązku bezpośredniego wydawania paczek jest zasadniczo zgodny z konstrukcją programu. Nie wyczerpuje jednak wszystkich obowiązków ośrodka pomocy społecznej.

Jest jeszcze jeden szczegół: nazwisko w wykazie pracowników MOPS

Na oficjalnej stronie Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Wołowie, w wykazie osób zajmujących się pracą socjalną, figuruje Dominika Pawliszko.

Jej imię i nazwisko pojawiają się również w opublikowanym przez ośrodek wykazie rejonów pracy socjalnej.

To istotna okoliczność, ponieważ takie samo imię i nazwisko nosi uczestniczka internetowego sporu.

Nie mamy jednak niezależnego potwierdzenia, że autorka komentarzy jest osobą wymienioną w dokumentacji ośrodka. Nie wiemy także, czy wypowiadała się wyłącznie prywatnie.

Nie należy więc przedstawiać jej komentarza jako oficjalnego stanowiska MOPS.

Jeżeli jednak chodzi o tę samą osobę, pojawia się dodatkowe pytanie: czy przedstawione informacje o brakach kadrowych wynikają z bezpośredniej wiedzy o funkcjonowaniu instytucji, czy są jedynie osobistą oceną sytuacji?

To rozróżnienie ma znaczenie dla oceny wiarygodności argumentów.

Co mówią przepisy? Obie rozmówczynie dotykają różnych części problemu

Program Fundusze Europejskie na Pomoc Żywnościową 2021–2027 został stworzony po to, aby wspierać osoby znajdujące się w trudnej sytuacji materialnej.

Jego organizacja opiera się na współpracy administracji państwowej, organizacji partnerskich oraz ośrodków pomocy społecznej.

Kluczowe jest rozróżnienie dwóch zadań.

Pierwsze to kwalifikowanie mieszkańców do otrzymania pomocy. Zasadniczo odpowiadają za to ośrodki pomocy społecznej.

Drugie to bezpośrednia dystrybucja artykułów spożywczych. Za to odpowiadają organizacje partnerskie, które muszą spełniać warunki określone w programie.

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wyjaśnia, że ośrodek pomocy społecznej może pełnić funkcję organizacji partnerskiej lokalnej, ale co do zasady wtedy, gdy nie ma odpowiedniej organizacji pozarządowej mogącej prowadzić dystrybucję.

To oznacza, że MOPS nie zawsze musi być podmiotem wydającym paczki.

Jednocześnie organizacja partnerska regionalna powinna poszukiwać możliwości współpracy z organizacjami działającymi na terenie gminy lub w sąsiedztwie.

Wśród potencjalnych partnerów mogą znajdować się fundacje, stowarzyszenia, organizacje kościelne, ochotnicze straże pożarne, koła gospodyń wiejskich i uprawnione jednostki samorządowe.

Nie wystarczy więc powiedzieć, że każdy może złożyć wniosek. Trzeba mieć odpowiedni status, możliwości organizacyjne i spełnić warunki uczestnictwa.

Z tego powodu obie uczestniczki dyskusji odnoszą się do rzeczywistych elementów systemu, ale żadna z przedstawionych wypowiedzi nie daje kompletnego obrazu odpowiedzialności za lokalną organizację pomocy.

Data, o której w internetowym sporze łatwo zapomnieć

Jest jeszcze jedna okoliczność, która może mieć zasadnicze znaczenie.

Podprogram 2025, realizowany w 2026 roku, został zaplanowany do końca września 2026 roku.

Ministerstwo informowało o tym już 30 stycznia 2026 roku, zapowiadając rozpoczęcie dystrybucji przez organizacje partnerskie.

Oznacza to, że 30 września był terminem wynikającym z krajowego harmonogramu, a nie automatycznie datą wycofania się MOPS w Wołowie.

Jeżeli obecny spór dotyczy braku paczek po tej dacie, należy najpierw ustalić, czy chodzi o zakończenie edycji programu, przygotowania do kolejnej, czy o wcześniejsze problemy organizacyjne.

To trzy różne sytuacje.

W pierwszej podstawowym pytaniem jest harmonogram.

W drugiej — przygotowanie lokalnej sieci dystrybucyjnej.

W trzeciej — przyczyny ewentualnego przerwania działalności i sposób zabezpieczenia potrzeb mieszkańców.

Bez odtworzenia chronologii nie sposób uczciwie ocenić odpowiedzialności którejkolwiek instytucji.

MOPS w Wołowie zna mechanizm pomocy żywnościowej od lat

Na stronie MOPS w Wołowie znajduje się archiwalna informacja o Programie Operacyjnym Pomoc Żywnościowa 2014–2020.

Opisano w niej zasady udzielania pomocy osobom znajdującym się w trudnej sytuacji życiowej oraz rolę ośrodków pomocy społecznej w wydawaniu skierowań.

Dowodzi to, że instytucja informowała o systemie pomocy żywnościowej już w poprzedniej perspektywie finansowania.

Nie przesądza jednak, kto wówczas fizycznie wydawał paczki ani kto odpowiadał za ich dystrybucję w 2026 roku.

Istotne jest również to, że MOPS na swojej stronie informuje o innych formach wsparcia żywnościowego, między innymi posiłkach, zasiłkach na zakup żywności i świadczeniach rzeczowych.

Reklama

Część tych informacji odwołuje się do starszych edycji programów, dlatego aktualne warunki korzystania z pomocy wymagają potwierdzenia.

Dla mieszkańca najważniejsza różnica jest jednak prosta: brak możliwości otrzymania paczki z konkretnego programu unijnego nie musi oznaczać braku jakiejkolwiek pomocy żywnościowej.

Czy mieszkańcy Wołowa wiedzą, z jakich form wsparcia mogą obecnie korzystać?

To pytanie powinno otrzymać jasną odpowiedź od ośrodka.

Braki kadrowe. Wyjaśnienie czy początek kolejnych pytań?

Wróćmy do argumentu Dominiki Pawliszko.

Jeżeli MOPS rzeczywiście nie posiadał wystarczającej liczby pracowników do realizacji dodatkowej dystrybucji, trzeba ustalić, kiedy problem wystąpił.

Czy był znany już podczas planowania programu?

Czy dyrekcja występowała o dodatkowe etaty lub środki?

Czy analizowano koszty magazynowania i transportu?

Czy możliwe było powierzenie części obowiązków innemu podmiotowi?

To pytania organizacyjne, a nie zarzuty.

MOPS jest jednostką organizacyjną gminy. Za zarządzanie jej działalnością odpowiada dyrekcja, natomiast samorząd ma określone kompetencje organizacyjne i finansowe.

Dlatego argument o niedoborze pracowników powinien prowadzić również do sprawdzenia, czy problem był przedstawiany burmistrzowi oraz jakie działania podjęto.

Nie oznacza to automatycznie, że burmistrz miał obowiązek finansować dodatkowy etat do wydawania paczek.

Oznacza jedynie, że publiczne wyjaśnienie rzeczywistych ograniczeń powinno opierać się na dokumentach, nie na przypuszczeniach.

A może problem leży w braku koordynacji?

W tej sprawie warto postawić jeszcze jedno pytanie.

Czy możliwe jest, że poszczególne instytucje poprawnie wykonują przypisane im zadania, a mimo to mieszkańcy nie wiedzą, gdzie szukać pomocy?

To sytuacja, którą warto zbadać.

MOPS może kwalifikować potrzebujących, organizacja partnerska może odpowiadać za dystrybucję, a samorząd może posiadać informacje o społecznych potrzebach.

Jednak z perspektywy osoby wymagającej wsparcia taki podział kompetencji może okazać się nieczytelny.

Mieszkaniec nie musi znać skrótów FEPŻ, OPL czy OPR ani rozumieć różnic między programami.

Powinien natomiast wiedzieć, gdzie się zgłosić, jakie warunki trzeba spełnić i czy pomoc jest dostępna.

Jeżeli tej informacji nie ma, sam formalny podział obowiązków nie rozwiązuje problemu.

Nie oznacza to jeszcze nieprawidłowości w Wołowie. Wskazuje jednak obszar, który wymaga sprawdzenia.

Co rzeczywiście wiemy o sytuacji mieszkańców?

Na tym etapie nie dysponujemy dokumentami potwierdzającymi, że w Wołowie doszło do bezprawnego przerwania dystrybucji żywności.

Nie znamy również liczby mieszkańców, którzy mieliby nie otrzymać planowanego wsparcia.

Nie mamy umowy lokalnego organizatora z partnerem regionalnym, korespondencji dotyczącej ewentualnej rezygnacji ani dokumentów obrazujących koszty i możliwości kadrowe.

Nie wiemy też, czy inna organizacja była zainteresowana przejęciem dystrybucji.

Publiczne komentarze nie zastąpią tych dokumentów.

Nie można więc stwierdzić, że Gizela Pokorska udowodniła zaniedbanie MOPS. Nie można również uznać, że Dominika Pawliszko wykazała brak możliwości dalszego prowadzenia zadania.

Do tego potrzebne są konkretne dane.

Dwie kobiety spierają się o obowiązki. A gdzie w tej rozmowie są potrzebujący?

To najbardziej interesujący aspekt całej dyskusji.

Gizela Pokorska koncentruje się na potrzebie kontynuowania pomocy i odpowiedzialności za jej organizację.

Dominika Pawliszko zwraca uwagę na granice obowiązków instytucji oraz jej możliwości kadrowe.

Każde z tych zagadnień ma znaczenie.

Jednak za dyskusją o kompetencjach kryją się ludzie, dla których paczka z podstawowymi artykułami spożywczymi może stanowić istotne uzupełnienie domowego budżetu.

W styczniu 2026 roku ministerstwo informowało, że w całym kraju z Podprogramu 2025 ma skorzystać około 1,3 miliona osób. Planowano przekazanie ponad 60 tysięcy ton żywności.

Była to pomoc adresowana do osób znajdujących się w trudnej sytuacji materialnej, a nie powszechny system darmowych zakupów.

Właśnie dlatego lokalny dostęp do programu ma znaczenie.

Jego organizacja nie powinna być oceniana wyłącznie przez pryzmat tego, która instytucja miała obowiązek wykonać konkretną czynność.

Równie istotne jest to, czy uprawnieni mieszkańcy mogli faktycznie skorzystać z przewidzianego wsparcia.

Pytania do MOPS, burmistrza i Banku Żywności

Radio DTR uznaje za konieczne wyjaśnienie kilku podstawowych kwestii.

Po pierwsze, czy MOPS w Wołowie był w 2026 roku bezpośrednim dystrybutorem żywności, czy jedynie kwalifikował mieszkańców do programu?

Po drugie, jaki podmiot rzeczywiście odpowiadał za wydawanie paczek, w jakim okresie i na podstawie jakiego porozumienia?

Po trzecie, czy wystąpiła przerwa w dystrybucji niezwiązana z krajowym harmonogramem programu?

Po czwarte, czy zgłaszano trudności kadrowe i jakie działania podjęto, aby je rozwiązać?

Po piąte, czy poszukiwano organizacji mogącej przejąć dystrybucję, jeżeli dotychczasowy partner nie mógł jej kontynuować?

Po szóste, ilu mieszkańców gminy skorzystało z pomocy żywnościowej w latach 2024–2026?

I wreszcie — gdzie mieszkańcy Wołowa i okolic mogą obecnie uzyskać informacje o dostępnej pomocy żywnościowej?

Odpowiedzi powinny wynikać z dokumentów, zestawień i oficjalnych stanowisk zainteresowanych instytucji.

Nie chodzi o to, która z pań wygra dyskusję

Spór Gizeli Pokorskiej i Dominiki Pawliszko jest interesujący nie dlatego, że jedna z rozmówczyń musi mieć całkowitą rację, a druga całkowicie się mylić.

Pokazuje, jak łatwo rozmowa o publicznej pomocy przeradza się w dyskusję o tym, kto czego nie musi robić.

Tymczasem system pomocy społecznej istnieje po to, aby odpowiadać na konkretne potrzeby ludzi. Musi przy tym działać zgodnie z prawem, w ramach dostępnych zasobów i określonych kompetencji.

Nie każda trudność organizacyjna oznacza zaniedbanie. Nie każde zadanie, które nie jest obowiązkowe w określonej formie, powinno być jednak pozostawione bez próby znalezienia alternatywy.

Rozstrzygnięcie wymaga ustalenia, czy w Wołowie rzeczywiście wystąpił problem z dostępem do unijnej żywności, jakie działania podjęły odpowiedzialne instytucje i czy mieszkańcy otrzymali wystarczające informacje.

Dopiero wtedy będzie można ocenić, czy internetowy spór ujawnił rzeczywistą lukę w lokalnym systemie pomocy, czy przede wszystkim nieporozumienie dotyczące zasad funkcjonowania programu.

Ostatecznie najważniejsze pytanie nie brzmi: kto miał wydać paczki? Brzmi: czy człowiek, który kwalifikował się do pomocy, wiedział, gdzie ją otrzymać, i czy rzeczywiście mógł z niej skorzystać?

Na to pytanie Wołów powinien mieć udokumentowaną odpowiedź.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *