piątek 25 września 2026
Oceń materiał

Azbest, odpady magazynowane i przetwarzane niezgodnie z warunkami decyzji, wody podziemne IV i V klasy, rozbieżności w ewidencji, problemy z monitoringiem, odciekami, piezometrami i infrastrukturą składowiska. W końcowej tabeli protokołu WIOŚ widnieje dziesięć grup nieprawidłowości. Tyle że liczba „10” może być wręcz zbyt łagodnym skrótem tego, co inspektorzy opisali w Marcinowie.

Dziesięć.

Tę liczbę łatwo zapamiętać. Dobrze wygląda w nagłówku. Można ją postawić wielką czcionką na grafice.

Reklama

Ale w przypadku składowiska ERGO w Marcinowie dziesięć nie oznacza dziesięciu drobnych usterek.

Końcowa tabela protokołu kontroli WIOS-WROC 265/2025 porządkuje ustalenia w dziesięciu grupach. Pod kilkoma z nich WIOŚ zgromadził po kilka różnych problemów — technicznych, środowiskowych, organizacyjnych i dokumentacyjnych.

Dlatego nie warto pytać wyłącznie:

„ile naruszeń stwierdzono?”

Trzeba zapytać:

„jak wiele elementów funkcjonowania jednego składowiska jednocześnie znalazło się pod znakiem zapytania?”

Kontrola zakończona 22 kwietnia 2026 roku opisywała m.in. niewłaściwe zabezpieczenie azbestu, gospodarowanie odpadami niezgodnie z pozwoleniem, problemy dotyczące jakości wód oraz ewidencji odpadów. Po kontroli wydano zarządzenie pokontrolne nr 16/2026. 2026-09-21_Interpelacja_ERGO_Ma…

Pierwszy problem: odpady nie tam i nie tak, jak przewidywało pozwolenie

WIOŚ zakwestionował sposób zbierania części odpadów.

Nie chodziło wyłącznie o estetykę placu czy bałagan.

Pozwolenie określa, jakie odpady wolno zbierać, gdzie mogą być magazynowane i w jaki sposób należy z nimi postępować.

Inspektorzy stwierdzili przypadki, w których rzeczywisty sposób magazynowania nie odpowiadał warunkom wynikającym z decyzji.

To ważne rozróżnienie.

Na składowisku nie wystarczy powiedzieć: „odpady są przecież na terenie zakładu”.

Liczy się również dokładne miejsce, sposób zabezpieczenia i operacja, jakiej są poddawane.

Azbest był najbardziej widoczny. Ale wcale nie był jedynym problemem

Największe emocje budzi oczywiście azbest.

Podczas oględzin inspektorzy stwierdzili nieprawidłowości związane z jego zabezpieczeniem. Część opakowań była uszkodzona, odpady pozostawały miejscami odsłonięte, a sposób prowadzenia kwatery nie odpowiadał wymaganiom.

To szczególnie istotne wobec gwałtownego wzrostu ilości przyjmowanych odpadów zawierających azbest.

W 2024 roku składowano 531,18 tony takich odpadów. W 2025 roku już 3255,324 tony.

Ponad sześć razy więcej.

WIOŚ nie stwierdził przekroczenia dopuszczalnego rocznego limitu. Problem nie polegał więc na samym wzroście ilości przyjmowanego azbestu, lecz na tym, czy przy tak dużej skali zapewniono prawidłowe i bieżące zabezpieczanie odpadów. 2026-09-21_Interpelacja_ERGO_Ma…

I właśnie tutaj raport wychodzi daleko poza samą kwaterę.

Piezometry, odcieki, kominy odgazowujące, biodegradacja

Jedna z najważniejszych pozycji końcowej tabeli WIOŚ obejmuje naruszenie instrukcji prowadzenia składowiska.

Brzmi niewinnie.

Dopiero po rozwinięciu okazuje się, że pod jednym numerem mieści się cały katalog zagadnień.

Wśród nich były m.in.:

sposób składowania azbestu, zbiornik na odcieki, kominy odgazowujące, piezometry, brak wymaganych podstawowych charakterystyk części przyjmowanych odpadów oraz monitoring wizyjny.

To właśnie dlatego samo hasło „10 nieprawidłowości” nie oddaje skali dokumentu.

Jedna pozycja tabeli potrafi oznaczać kilka niezależnych problemów.

Pole biodegradacji, na którym proces nie wyglądał tak, jak powinien

WIOŚ miał zastrzeżenia również do pola biodegradacji.

Według dokumentacji miejsce miało służyć określonemu procesowi biologicznego przetwarzania odpadów.

Tymczasem podczas oględzin inspektorzy zastali tam odpady i stwierdzili, że w okresie objętym kontrolą proces nie był prowadzony w sposób odpowiadający warunkom pozwolenia.

To interesujące również z innego powodu.

Kontrola wykazała, że przez okres objęty badaniem — co najmniej dwa lata — nie prowadzono części procesów przewidzianych w dokumentacji instalacji.

I tu pojawia się kolejne pytanie:

na ile pozwolenie opisywało zakład rzeczywiście funkcjonujący, a na ile instalację, która na papierze miała szerszy zakres działalności niż w praktyce?

Woda odprowadzana do Włóknicy

Osobną grupą naruszeń była jakość wód opadowych i poduszczelnieniowych odprowadzanych do potoku Włóknica.

To nie jest to samo, co monitoring wód podziemnych.

Mamy więc dwa odrębne obszary:

co składowisko odprowadza na zewnątrz oraz co dzieje się w wodach podziemnych pod jego terenem.

W raporcie oba te tematy pojawiają się niezależnie.

To istotne, ponieważ pokazuje, że kontrola nie ograniczała się do sprawdzenia powierzchni składowiska.

Inspektorzy analizowali również jego oddziaływanie i system monitorowania środowiska.

Wszystkie trzy piezometry i IV–V klasa

Jednym z najważniejszych ustaleń są wyniki monitoringu wód podziemnych.

WIOŚ wskazał zły stan wód — IV i V klasę jakości — we wszystkich trzech piezometrach objętych monitoringiem.

I tu trzeba być bardzo precyzyjnym.

To nie oznacza automatycznie, że raport udowodnił, iż wszystkie niekorzystne parametry pochodzą ze składowiska.

Ale inspekcja ustaliła coś jeszcze.

Kierunek przepływu wód podziemnych wynikający z pomiarów nie odpowiadał temu, który przyjęto w dokumentacji.

To już nie jest detal.

Jeśli punkt uznawany za znajdujący się „na dopływie” w rzeczywistości nie leży na dopływie, zmienia się sposób interpretacji całego monitoringu.

I dlatego pytanie powinno brzmieć:

czy przez lata prawidłowo oceniano wpływ składowiska na wody podziemne?

Raport sam nie daje jeszcze pełnej odpowiedzi.

Ale daje bardzo dobry powód, żeby jej zażądać.

Rzędne składowiska też przekroczone

Kolejny punkt dotyczy przekroczenia dopuszczonych rzędnych składowiska.

W uproszczeniu: decyzja określa, do jakiego poziomu może być prowadzona dana część składowiska.

WIOŚ stwierdził, że ten warunek został naruszony.

To jeden z tych punktów, które w medialnym skrócie łatwo zgubić, bo brzmi technicznie.

Ale on pokazuje, że inspekcja kwestionowała nie tylko sposób segregowania czy dokumentowania odpadów.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Zastrzeżenia dotyczyły również fizycznego sposobu eksploatacji kwatery.

Nawet zużycie energii nie mieściło się w parametrach pozwolenia

Wśród naruszeń znalazło się także przekroczenie określonego w pozwoleniu rocznego zużycia energii elektrycznej.

Nie jest to punkt tak poważny jak azbest czy wody podziemne.

I nie należy ich stawiać na jednej szali.

Ale pokazuje coś charakterystycznego dla całego protokołu:

rzeczywiste funkcjonowanie instalacji w wielu miejscach zaczęło odbiegać od parametrów opisanych w dokumentacji.

A pozwolenie zintegrowane nie jest dekoracją w segregatorze.

Ma opisywać warunki, w jakich zakład rzeczywiście funkcjonuje.

Odpady bez wymaganej podstawy prawnej

Jeszcze mocniej brzmi kolejna grupa ustaleń.

WIOŚ wskazał przypadki dotyczące odpadów o kodach 17 01 07, 17 09 04 i 20 01 08.

W przypadku części z nich problem polegał na przyjmowaniu ich do określonego sposobu zagospodarowania bez decyzji pozwalającej na takie przetwarzanie.

W innych przypadkach ewidencja wskazywała ich zbieranie pomimo braku decyzji zezwalającej na zbieranie.

To nie jest już pytanie:

„czy odpad leżał w odpowiednim miejscu?”

To pytanie:

czy określona operacja na odpadzie miała wymaganą podstawę administracyjną?

W samej interpelacji pytano później wprost, jak zakończono sprawę tych kodów odpadów i kto potwierdził zgodność dalszego postępowania z pozwoleniem. 2026-09-21_Interpelacja_ERGO_Ma…

Papier mówił jedno, ewidencja drugie

Dziewiąta grupa naruszeń dotyczy ewidencji.

WIOŚ stwierdził prowadzenie jej niezgodnie ze stanem rzeczywistym, szczególnie w zakresie stanów magazynowych.

To jeden z najważniejszych punktów raportu, ponieważ system BDO ma pozwalać odtworzyć drogę odpadu.

Ile przyjechało.

Ile zostało.

Ile przekazano.

Ile przetworzono.

Jeżeli stany się nie zgadzają, tracimy podstawowe narzędzie kontroli.

Co więcej, w dokumentacji pojawiły się również rozbieżności związane z wykazywaniem procesu R12 oraz stanów odpadów. Późniejsze pytania kierowane do spółki dotyczą wprost ujemnych bilansów, rozbieżnych stanów magazynowych i danych wykazywanych za 2024 rok. 2026-09-21_Interpelacja_ERGO_Ma…

I tutaj pojawia się element szczególnie niepokojący.

Problemy z ewidencją pojawiały się już wcześniej.

Czyli nie mamy wyłącznie pierwszego błędu.

Mamy problem, który po wcześniejszych kontrolach miał zostać uporządkowany, a później pojawił się ponownie.

Dziewięć kamer. A mimo to nie wszystko było monitorowane

Na składowisku działał monitoring.

WIOŚ sprawdził system i dostęp do obrazu.

Problem polegał na tym, że kamery nie obejmowały wszystkich miejsc, w których faktycznie magazynowano odpady.

W środku hali sortowni również znajdowały się obszary poza wymaganym nadzorem.

Czyli mieliśmy sytuację trochę paradoksalną:

monitoring był, ale nie widział wszystkiego, co zgodnie z jego funkcją powinien widzieć.

Dwa mandaty. Kwoty małe, powody ważniejsze

Kontrola zakończyła się także mandatami.

500 zł i 300 zł.

Same kwoty nie robią wrażenia.

Ale nie kwoty są najważniejsze.

Jeden mandat wiązał się ze sposobem prowadzenia gospodarki odpadami.

Drugi — z niewłaściwą weryfikacją przyjmowanych odpadów.

A właśnie kontrola tego, co wjeżdża na teren składowiska, jest jednym z podstawowych zabezpieczeń całego systemu.

Jeżeli przy przyjęciu odpadu nie działa prawidłowo dokumentacja i weryfikacja, później znacznie trudniej odpowiedzieć na pytanie, co właściwie znajduje się na placu.

Dziesięć? Tylko formalnie

I tu dochodzimy do najważniejszego wniosku.

WIOŚ formalnie uporządkował nieprawidłowości w dziesięciu grupach.

Ale w tych dziesięciu grupach mieszczą się problemy dotyczące:

azbestu, magazynowania, przetwarzania, pola biodegradacji, zbiornika na odcieki, odgazowania, piezometrów, wód podziemnych, wód odprowadzanych do Włóknicy, rzędnych składowiska, zużycia energii, decyzji administracyjnych, BDO, charakterystyk odpadów i monitoringu wizyjnego.

To nie jest jedna zepsuta kwatera.

Nie jest to również jeden źle wypełniony formularz.

To obraz problemów występujących w wielu różnych warstwach działania tej samej instalacji.

I właśnie dlatego najważniejsze pytanie nie brzmi:

„Czy ERGO dostało 500 czy 300 zł mandatu?”

Ani nawet:

„Czy znaleziono dziesięć naruszeń?”

Najważniejsze pytanie brzmi:

Jak doszło do tego, że WIOŚ znalazł problemy jednocześnie w odpadach, dokumentacji, urządzeniach, monitoringu i parametrach środowiskowych?

A skoro niektóre z tych problemów — zwłaszcza ewidencyjne — pojawiały się już wcześniej, dochodzi jeszcze jedno:

Kto po poprzednich kontrolach sprawdzał, czy zalecenia zostały wykonane naprawdę, a nie tylko na papierze?

To pytanie jest już większe niż samo składowisko.

Bo prowadzenie instalacji należy do spółki.

Ale nad spółką jest zarząd.

Nad zarządem rada nadzorcza.

A właścicielem ERGO jest Gmina Trzebnica.

I właśnie do tego poziomu będziemy musieli dojść w kolejnych częściach tej historii.

Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.