Przez wiele miesięcy do instytucji państwowych trafiały niepokojące zawiadomienia o rzekomych przygotowaniach do zamachów na najwyższych przedstawicieli władz państwowych. Sprawa uruchamiała procedury bezpieczeństwa i angażowała służby. Teraz stołeczni policjanci zatrzymali 48-letniego mężczyznę, który – według śledczych – stał za tymi działaniami.
Kto miał być celem rzekomych zamachów?
Jak poinformowała Komenda Stołeczna Policji, zatrzymany 48-latek miał wysyłać do różnych instytucji publicznych zawiadomienia o rzekomych przygotowaniach do zamachów na Prezydenta RP oraz Ministra Spraw Zagranicznych.
Według ustaleń śledczych mężczyzna podszywał się pod różne osoby, w tym osoby pełniące wcześniej wysokie funkcje publiczne. Wysyłane przez niego informacje miały sugerować istnienie realnego zagrożenia dla najważniejszych osób w państwie.
Sprawa była traktowana niezwykle poważnie, ponieważ każde zgłoszenie dotyczące możliwego zamachu wymaga natychmiastowej reakcji odpowiednich służb.
Jak doszło do zatrzymania?
Policjanci z Wydziału do walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw Komendy Stołecznej Policji prowadzili działania pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście.
W akcję zaangażowani byli również funkcjonariusze Centralnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji „BOA”, eksperci Laboratorium Kryminalistycznego KSP oraz policjanci pionu wywiadowczo-patrolowego.
Podczas zatrzymania konieczne było siłowe wejście do jednego z mieszkań w Warszawie.
Komenda Stołeczna Policji
Co znaleziono podczas przeszukań?
Lista zabezpieczonych przedmiotów jest długa.
W mieszkaniu policjanci odnaleźli między innymi:
- laptopy,
- telefony komórkowe,
- pendrive’y,
- karty pamięci,
- odznaki różnych służb,
- broń i jej elementy,
- amunicję.
Śledczy zabezpieczyli również dokumenty należące do innych osób, w tym prawa jazdy, dowody osobiste i karty pobytu.
Jeszcze bardziej niepokojące odkrycia nastąpiły podczas przeszukania samochodu użytkowanego przez podejrzanego. Funkcjonariusze znaleźli tam amunicję oraz 10 pocisków artyleryjskich.
Jak próbował uwiarygodnić swoje działania?
Według prokuratury zatrzymany miał dołączać do przesyłanych zawiadomień nielegalnie posiadane dokumenty i przedmioty.
Śledczy twierdzą, że celem było nadanie wiarygodności fałszywym informacjom oraz skierowanie podejrzeń na osoby niewinne. W jednym z wysłanych listów znajdowała się nawet amunicja.
To właśnie ten element sprawy sprawia, że śledczy analizują, czy działania podejrzanego mogły mieć szerszy charakter i czy nie były powiązane z innymi podobnymi incydentami.
Jakie zarzuty usłyszał podejrzany?
48-latek usłyszał łącznie siedem zarzutów.
Dotyczą one między innymi:
- wysyłania fałszywych zawiadomień o przygotowaniach do zamachów,
- podszywania się pod inne osoby,
- ukrywania cudzych dokumentów,
- nielegalnego posiadania broni i amunicji.
Na wniosek prokuratury sąd zdecydował o zastosowaniu wobec mężczyzny tymczasowego aresztu na trzy miesiące.
Dlaczego takie sprawy są szczególnie groźne?
Fałszywe informacje dotyczące zamachów lub zagrożeń terrorystycznych wywołują natychmiastową reakcję państwa. Angażowane są policja, służby specjalne, funkcjonariusze odpowiedzialni za ochronę najważniejszych osób w kraju oraz liczne zasoby publiczne.
Każde takie zgłoszenie musi zostać potraktowane jako potencjalnie prawdziwe do czasu jego zweryfikowania.
W tym przypadku śledczy podkreślają również bardzo ścisłą współpracę ze Służbą Ochrony Państwa oraz innymi formacjami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo państwa.
Sprawa pozostaje rozwojowa, a policja nie wyklucza kolejnych ustaleń.
Źródło: Komenda Stołeczna Policji
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.


