Felieton z pazurem: „Radni Facebooka – czy ktoś tu żyje?”

Milczenie jest zlotem fecebookowy radny

Lato, słońce, szum fal… i nasze Rady Miejskie, w których aktywność na Facebooku równa się aktywności turysty na zwiedzaniu – wszędzie jest, ale nigdzie nie zostawia śladu po sobie. Przejrzeliśmy profile naszych radnych. Chcieliśmy zobaczyć, czy po tych cyfrowych łąkach biegają chociaż jakieś myśli społeczne. Cóż, rozczarowanie – wirtualny ugór, na którym nawet chwaścik inicjatywy się nie uchował. I zanim ktoś się oburzy: rozumiemy, że Facebook to często konto prywatne, tam można wrzucać zdjęcia z plaży, wnuki, koty i zapiekanki z wczoraj. Ale jeśli już ktoś z radnych decyduje się podpiąć pod gminne wagony propagandy, warto choć raz spróbować napisać coś od siebie. Choćby przypadkiem.

Agnieszka Zakęś – przewodnicząca, kobieta-odrzutowiec. Jej konto prywatne, a na nim śladów społeczeństwa tyle, co grzybów w betonowej dżungli. Ale za to podróże – tu, tam, wszędzie. Życie pełne i udane, więc nie ma czasu na pierdoły lokalne. W sumie, można zrozumieć – po ciężkiej pracy w radzie i na emeryturze, człowiek potrzebuje odpoczynku od tych wszystkich „ważnych” spraw. A radni? Cóż, podnoszą ręce, bo tak trzeba.

Dawid Stawiak – dusza towarzystwa i król festynów. Można podziwiać jego uśmiech na zdjęciach z każdej imprezy w promieniu 30 km. Gdyby były zawody w machaniu ręką na selfie, pan Dawid miałby złoto! Gdzieś tam coś o świetlicy przebąknął, ale szybciej znajdziesz ślad Yeti niż jego analizę lokalnych problemów. Może po balu, jak wytrzeźwieje z emocji.

Grzegorz Czajkowski – tu sport, tam resort, czasem siatkówka i dużo „życia na poziomie”. Gdzie radny w tym wszystkim? Chyba gdzieś w kącie, na zdjęciu z medalem za „piękne życie społeczne”. Ale nie zazdrościmy, skądże. Niech mu się wiedzie, byle z dala od nudnych tematów mieszkańców.

Beata Jadwińska – konto jest, bo musi być. Pani Beata, sympatyczna w rozmowie, w sieci zapada się w czarną dziurę nieaktywności. Może to specjalna taktyka radnych na przeczekanie kadencji?

Anna Janeczko – specjalistka od „udostępnij dalej”. Recyklinguje posty sołectw i gminnych mediów. Zero własnych myśli, za to zawsze grzeczna na sesji. Słowo „inicjatywa” chyba wpada do folderu spam.

Marek Mańczak – no i wreszcie wywrotowiec. Ten to podlewa społeczność, nawet gdyby śnieg padał w lipcu. Każda sprawa – Mańczak ma na to swoje zdanie i własny post. I nagle – cała plejada obrońców urzędu wyłania się z mroku, by z nim powalczyć. Panie Marku, niech Pan się trzyma. Przynajmniej jest śmiesznie.

Artur Przystarz – długodystansowiec. Biega przez życie, przez kadencję, przez sesje… i milczy. Na Facebooku cisza, na sesji cisza. Chyba łapie oddech.

Marta Rogala – bohaterka Pęgowa, kobieta-instytucja, radna, sołtys, pracownik domu dziecka, a do tego pogromczyni mediów. Jej konto? Alarm o braku wody, trochę lokalnych festynów, trochę truskawek, zero kontrowersji. Wieś szczęśliwa i spokojna. Problemów brak – wspaniale!

Jakub Rudzki, Maciej Borowski i Agnieszka Szot – nasze śledztwo detektywistyczne zawiodło. Konta nie znaleziono. Może istnieją tylko na papierze wyborczym?

Marcin Tyrała – miłośnik Dżemu i trawy… ale tej przydrożnej. Tematów gminnych tyle, co riffów w nudnej balladzie. Sielskość, blues i spokojna egzystencja.

Paulina Walczak – nowa pani radna, specjalistka od „podaj dalej”. Wiemy tyle, że kocha nieruchomości i sielskie widoczki. Ostatnie wybory przyniosły jej sto parę głosów, czy ktoś pamięta za co? Chyba tylko za obecność. Miasto nawet nie poczuło, że ją ma.


Puenta wakacyjna:
Gdyby aktywność radnych na Facebooku miała cokolwiek wspólnego z działalnością na rzecz mieszkańców, mielibyśmy w gminie krainę mlekiem i miodem płynącą. A tak – zostaje nam obserwować festyny, truskawki i recykling gminnych komunikatów. Po co pisać coś od siebie? Lepiej nie wychylać się, nie denerwować kolegów, nie budzić śpiących smoków. Facebookowa filozofia milczenia: kto nic nie napisze, ten nie popełni błędu. A wyborca? Może kliknie „lubię to”, a może już dawno uciekł na TikToka.

Na koniec, zastrzegamy: to, że radny nie pisze na Facebooku, nie znaczy, że nie pracuje. Ale czasem lepiej milczeć na Facebooku – niż powielać gminne „copy-paste”. Wtedy przynajmniej można mieć nadzieję, że ma się coś do powiedzenia – tylko w realu.

Autor: Rafał Chwaliński

Obserwuj Radio DTR w Google News

📲 Znajdziesz nas także w Google News – kliknij i obserwuj Radio DTR, aby otrzymywać nasze najnowsze informacje prosto w aplikacji!

Przewijanie do góry