Zero kilometrówek. A mandat radnego?

gdzie slady mandatu w obornikach slaskich
Oceń materiał
Radio DTR czyta:
Gotowy do czytania

W Obornikach Śląskich radny Marek Mańczak zapytał o kilometrówki, delegacje i zwroty kosztów podróży radnych. Z odpowiedzi wynika, że pieniędzy z tego tytułu najpewniej nie wypłacano. Ale pojawiło się inne pytanie: czym właściwie jest terenowa praca radnego i czy gmina potrafi ją jasno udokumentować?

Radny pyta. Przewodnicząca odpowiada. Niby normalna samorządowa procedura.

Tylko że po lekturze dokumentów zostaje dziwne wrażenie. Jakby ktoś otworzył szufladę, zajrzał do środka, po czym powiedział: „nic tu nie ma” — ale bez wyjaśnienia, czy szuflada była pusta, czy po prostu nikt nie sprawdził drugiej przegródki.

Reklama
Reklama

O co zapytał radny?

Marek Mańczak, radny Rady Miejskiej w Obornikach Śląskich, złożył wniosek o udostępnienie informacji publicznej dotyczący tzw. kilometrówek dla radnych.

Pytał nie tylko o to, czy radnym przysługuje zwrot kosztów podróży służbowych. Chciał również wiedzieć, jakie dokumenty regulują delegowanie radnych, rozliczanie przejazdów prywatnym samochodem, ilu radnych korzystało z takich rozliczeń w latach 2024–2026, jakie były kwoty, cele wyjazdów, miejsca docelowe, daty oraz kto zatwierdzał delegacje.

To nie było więc pytanie z serii: „czy ktoś coś wziął?”.

To było pytanie o system.

A system powinien mieć dokumenty, zasady i ślady. Zwłaszcza gdy chodzi o publiczne pieniądze i osoby pełniące funkcje publiczne. ilustracja do artykulu delegacja w obornikach sl ilustracja do artykułu delegacja w Obornikach Śl.

Co odpowiedziała przewodnicząca?

W odpowiedzi podpisanej przez przewodniczącą Rady Miejskiej w Obornikach Śląskich wskazano, że radnym przysługują diety oraz zwrot kosztów podróży służbowych. Jako podstawę podano ustawę o samorządzie gminnym oraz uchwały dotyczące diet radnych.

Potem pojawiają się odpowiedzi liczbowe i krótkie sformułowania.

„0”.

„0”.

Brak informacji”.

„Brak informacji”.

„0”.

„Brak informacji”.

„Brak informacji”.

I tu właśnie zaczyna się najciekawsza część tej sprawy.

Bo „zero” można zrozumieć. Oznacza brak wypłat, brak rozliczeń, brak korzystania z kilometrówek albo delegacji. Jeśli tak było — bardzo dobrze. Wtedy radni nie obciążali budżetu kosztami przejazdów.

Ale „brak informacji” jest już pojęciem znacznie bardziej elastycznym. Tak elastycznym, że można nim przykryć prawie wszystko.

Czego właściwie brakuje?

Jeżeli organ odpowiada „brak informacji”, powinien wyjaśnić, co to dokładnie oznacza.

Czy Biuro Rady nie posiada takich danych?

Czy urząd takich danych nie gromadzi?

Czy pytanie nie zostało sprawdzone w księgowości?

Czy nie istnieje ewidencja delegacji radnych?

Czy może po prostu nie było takich przypadków, tylko zamiast napisać to wprost, użyto urzędowego skrótu myślowego?

To nie jest drobiazg. Bo w informacji publicznej precyzja ma znaczenie. Szczególnie wtedy, gdy pytanie dotyczy wydatkowania środków publicznych.

Mieszkaniec nie powinien zgadywać, co urząd miał na myśli. Radny także nie powinien.

Czy brak kilometrówki oznacza brak pracy?

Z odpowiedzi nie wynika, aby radni pobierali kilometrówki. To trzeba powiedzieć jasno.

Nie ma tu podstaw do tezy, że radni masowo rozliczali przejazdy prywatnymi samochodami. Przeciwnie — liczby wskazują raczej na brak takich wypłat.

Ale sprawa ma drugie dno.

Bo radny gminny nie reprezentuje wyłącznie sali sesyjnej. Nie jest figurką ustawioną przy mikrofonie raz na miesiąc. Radny reprezentuje mieszkańców konkretnego obszaru: ulic, osiedli, sołectw, wsi, często miejsc oddalonych od urzędu o wiele kilometrów.

Jeżeli jeździ do mieszkańców za własne pieniądze — można powiedzieć, że nie obciąża budżetu. Uczciwie? Być może. Skromnie? Na pewno.

Ale jeśli nie jeździ, bo nie ma obowiązku, systemu, dokumentacji albo jasnych zasad — pojawia się pytanie o realne wykonywanie mandatu.

I tu sprawa robi się mniej księgowa, a bardziej polityczna.

Czym są objazdy dróg i wizje terenowe?

W Obornikach Śląskich w ostatnich latach mieszkańcy mogli obserwować różne formy aktywności radnych w terenie. Były oględziny, objazdy, wizyty przy drogach, inwestycjach, problematycznych miejscach. Czasem wyglądało to jak praca komisji. Czasem jak lokalna promocja aktywności radnych. Czasem jak jedno i drugie naraz.

I właśnie dlatego trzeba zapytać: jaki status mają takie działania?

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Czy są formalnym posiedzeniem komisji?

Czy powstaje z nich protokół?

Czy istnieje lista obecności?

Czy radni są na nie oficjalnie delegowani?

Czy udział jest obowiązkowy?

Czy nieobecność może być potem wykorzystywana jako argument polityczny?

Bo jeśli terenowy objazd jest tylko nieformalnym „chodźmy zobaczyć drogę”, to trudno robić z nieobecności zarzut służbowy. A jeśli jest formalną pracą komisji, powinien mieć dokumenty, tryb i zasady.

Nie może być tak, że raz jest to praca radnego, a raz sympatyczna wycieczka krajoznawcza po dziurach, zależnie od tego, komu akurat trzeba coś zarzucić.

Dlaczego wraca sprawa Marka Mańczaka?

Czytaj dalej

Powiązany temat

W tle pojawia się jeszcze jeden wątek: odwołanie radnego Marka Mańczaka z funkcji wiceprzewodniczącego Komisji Rozwoju i Środowiska.

W lokalnej debacie pojawiały się argumenty dotyczące jego nieobecności na terenowych działaniach komisji. Ten wątek wymaga osobnego sprawdzenia w dokumentach rady: w protokołach, zapisach posiedzeń, wniosku o odwołanie oraz uzasadnieniach przedstawianych przez radnych.

Ale już teraz można postawić pytanie zasadnicze.

Jeżeli udział w takich wyjazdach był elementem wykonywania funkcji w komisji, to gdzie jest dokumentacja tych działań?

Jeżeli natomiast nie był formalnym obowiązkiem, to na jakiej podstawie nieobecność miała mieć polityczne konsekwencje?

To pytanie nie dotyczy tylko jednego radnego.

Dotyczy standardu działania całej rady.

Mandat radnego nie kończy się na sali sesyjnej

Mandat radnego to nie tylko głosowanie, obecność na sesji i podniesienie ręki w odpowiednim momencie. To również kontakt z mieszkańcami, kontrola spraw lokalnych, interwencje, sprawdzanie dokumentów i udział w pracach komisji.

Ale gmina powinna umieć jasno odróżnić trzy rzeczy.

Pierwsza: formalna praca rady i komisji.

Druga: indywidualna aktywność radnego w terenie.

Trzecia: działania promocyjne, które dobrze wyglądają na zdjęciach, ale niekoniecznie mają status pracy organu.

Jeżeli te trzy sfery się mieszają, powstaje wygodny chaos. A chaos w samorządzie bywa użyteczny. Szczególnie wtedy, gdy trzeba jednego radnego pochwalić, a drugiemu przypiąć łatkę „nieaktywnego”.

Co powinno zostać wyjaśnione?

Po odpowiedzi przewodniczącej Rady Miejskiej zostaje więcej pytań niż odpowiedzi.

Co oznacza „brak informacji”?

Czy urząd prowadzi ewidencję wyjazdów radnych?

Czy radni w latach 2024–2026 uczestniczyli w wyjazdowych posiedzeniach komisji, objazdach dróg, wizjach lokalnych albo innych działaniach terenowych?

Czy z takich działań sporządzano protokoły, listy obecności lub notatki?

Czy radni otrzymywali za nie diety, zwroty kosztów, delegacje albo inne świadczenia?

Czy nieobecność radnego na takim wyjeździe może być podstawą politycznego zarzutu?

I wreszcie: kto w Obornikach Śląskich decyduje, kiedy radny wykonuje mandat, a kiedy tylko uczestniczy w nieformalnym objeździe?

Zero nie kończy sprawy

Na pierwszy rzut oka odpowiedź na pytanie o kilometrówki może uspokajać. Skoro pojawia się „0”, budżet nie został obciążony. Nie ma rachunku za paliwo, nie ma tabeli wypłat, nie ma listy przejazdów.

Ale samorząd to nie tylko pieniądze.

To także zasady.

A jeśli zasady są niejasne, dokumentacja szczątkowa, a odpowiedź urzędu sprowadza się do „brak informacji”, mieszkańcy mają prawo pytać dalej.

Bo w tej sprawie nie chodzi już tylko o to, czy radny pojechał i czy ktoś mu za to zapłacił.

Chodzi o coś prostszego i zarazem ważniejszego: czy praca radnego w Obornikach Śląskich jest rzeczywiście przejrzysta, czy tylko wtedy, kiedy wygodnie ją pokazać na zdjęciu.

Ciąg dalszy zależy teraz od odpowiedzi przewodniczącej Rady Miejskiej. A dokładniej: od tego, czy „brak informacji” okaże się końcem rozmowy, czy początkiem porządkowania zasad.

Ten artykuł jest częścią
Magazynu Radio DTR 6/2026
, 30+ materiałów z regionu w jednym miejscu
Kup wydanie za 10 zł →

📰 Śledź nas w
Google News, bądź na bieżąco z regionem

☕ Postaw kawę
Autor: Rafał Chwaliński
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry