Ścieków może być mniej, ale partner i tak dostanie pieniądze. Jak ma działać obornickie PPP?

oborniki slaskie sieki sa oplaty pozostaja
Oceń materiał

Prywatny partner ma sfinansować budowę oczyszczalni ścieków w Gminie Oborniki Śląskie. Nie oznacza to jednak, że wyłoży własne pieniądze bez gwarancji ich odzyskania. Z dokumentów wynika, że strona publiczna ma przez około 20 lat zwracać kapitał, pokrywać odsetki, finansować koszty funkcjonowania instalacji oraz zapewnić inwestorowi określony zwrot. Stała część wynagrodzenia będzie należna nawet wtedy, gdy do oczyszczalni trafi mniej ścieków, niż zakładano.

Gmina rozpoczęła wstępne konsultacje rynkowe dotyczące budowy i eksploatacji oczyszczalni w formule partnerstwa publiczno-prywatnego. Partner ma zaprojektować obiekt, uzyskać decyzje, wybudować instalację, zapewnić finansowanie, a następnie przez około 20 lat ją utrzymywać i eksploatować.

Na pierwszy rzut oka model wydaje się wygodny: samorząd nie musi od razu wykładać całej kwoty. Prywatny kapitał nie jest jednak dotacją. Partner będzie oczekiwał zwrotu wszystkich nakładów, spłaty kosztów finansowania oraz wynagrodzenia za ponoszone ryzyko.

Trzy opłaty dla prywatnego partnera

Z memorandum informacyjnego wynika, że wynagrodzenie ma składać się z części stałej i zmiennej.

Pierwszym elementem będzie opłata stała. Ma pokrywać nakłady pochodzące ze środków własnych partnera, stałe koszty działania instalacji oraz określony zwrot z inwestycji. Opłata będzie corocznie indeksowana.

Drugim elementem będzie opłata za finansowanie. Posłuży do spłaty kredytów zaciągniętych przez partnera — zarówno kapitału, jak i odsetek. Jej wysokość ma być aktualizowana w zależności od zmian stóp procentowych.

Trzecim elementem będzie opłata zmienna, zależna od ilości ścieków. Ma pokrywać między innymi koszty energii, materiałów, zagospodarowania osadów i bieżącej eksploatacji. Ona również będzie corocznie indeksowana.

Partner zapewni więc pieniądze na początku, ale później otrzyma je z powrotem wraz z kosztami finansowania i oczekiwanym zyskiem.

Mniej ścieków nie oznacza braku płatności

Najważniejszy zapis dotyczy podziału ryzyka popytu.

Stała część wynagrodzenia ma być niezależna od ilości ścieków dostarczanych do oczyszczalni. Jeżeli kanalizacja nie zostanie rozbudowana zgodnie z planem, mieszkańcy nie przyłączą się w oczekiwanej liczbie albo dopływ będzie niższy od prognozowanego, partner nadal zachowa prawo do opłaty stałej i opłaty za finansowanie.

Nie oznacza to, że otrzyma wynagrodzenie bez względu na jakość swoich usług. Dokumenty przewidują możliwość naliczania punktów karnych i pomniejszania płatności, jeżeli partner nie zapewni wymaganych parametrów oczyszczania lub odpowiedniego standardu eksploatacji.

Nie przedstawiono jednak jeszcze:

  • katalogu naruszeń;
  • wartości punktów karnych;
  • maksymalnej wysokości potrąceń;
  • parametrów dostępności oczyszczalni;
  • warunków całkowitego wstrzymania płatności.

Bez tych danych nie można ocenić, jak duża część wynagrodzenia partnera rzeczywiście będzie zagrożona w przypadku niewłaściwego wykonywania umowy. ilustracja do artykulu sciekow mniej oplata pozostaje ilustracja do artykułu ścieków mniej oplata pozostaje

Gmina ma zapewnić ścieki

W proponowanym podziale zadań zapisano, że strona publiczna ma odpowiadać za zapewnienie odpowiedniej ilości ścieków dopływających do oczyszczalni.

W matrycy ryzyk gminie przypisano nie tylko ryzyko ilości, lecz także jakości ścieków.

To ważne, ponieważ nie wszystkie ścieki mają jednakowy skład. Większe zanieczyszczenie, dopływ wód opadowych do kanalizacji sanitarnej, nielegalne zrzuty lub ścieki przemysłowe mogą zwiększać koszty oczyszczania. Dokumenty nie wyjaśniają jeszcze, kiedy takie koszty poniesie partner, a kiedy zostaną doliczone stronie publicznej.

Mieszkaniec nie zapłaci? Ryzyko pozostaje publiczne

Obecnie ZGK zawiera umowy z odbiorcami, pobiera opłaty za odprowadzanie ścieków oraz przygotowuje taryfy zatwierdzane przez regulatora.

Reklama
Reklama

W planowanym modelu wynagrodzenie partnera ma być niezależne od skuteczności pobierania opłat od mieszkańców. Ryzyko braku lub nieterminowej zapłaty należności przypisano podmiotowi publicznemu.

Jeżeli część mieszkańców nie ureguluje rachunków, partner nie ma automatycznie tracić wynagrodzenia. Brakujące środki będzie musiał pokryć ZGK, gmina albo inny wskazany w przyszłej umowie podmiot.

Memorandum nie odpowiada jeszcze na podstawowe pytania:

  • kto formalnie będzie płacił partnerowi;
  • czy zobowiązanie zostanie zapisane w budżecie gminy, planie finansowym ZGK czy w obu dokumentach;
  • co się stanie, jeśli zatwierdzona taryfa nie pokryje kosztów PPP;
  • czy gmina będzie dopłacać do systemu z podatków mieszkańców.

Inflacja i stopy procentowe również po stronie publicznej

Partner prywatny ma pozyskać finansowanie, lecz ryzyko zmian stóp procentowych przypisano stronie publicznej. Jeżeli kredyt stanie się droższy, opłata za finansowanie będzie mogła wzrosnąć.

Podobnie wygląda kwestia inflacji. Część wynagrodzenia ma być indeksowana, a w matrycy ryzyk inflację wprost przypisano podmiotowi publicznemu.

Oznacza to, że koszt umowy nie musi być stały przez 20 lat. Może się zmieniać wraz ze stopami procentowymi i przyjętymi wskaźnikami waloryzacyjnymi.

Jednocześnie partnerowi przypisano ryzyko wzrostu kosztów eksploatacyjnych. Te dwa zapisy wymagają precyzyjnego rozgraniczenia. Jeżeli wynagrodzenie będzie szeroko indeksowane, część ryzyka wzrostu kosztów, formalnie przypisana inwestorowi, może w praktyce ponownie trafić do publicznego płatnika.

Kto zapłaci za oczyszczalnię?

Ostatecznie pieniądze mogą pochodzić z trzech źródeł:

  • taryf płaconych przez mieszkańców i przedsiębiorców;
  • środków ZGK;
  • budżetu gminy, czyli podatków i innych dochodów publicznych.

Na obecnym etapie nie opublikowano żadnej symulacji pokazującej wpływ przedsięwzięcia na ceny odprowadzania ścieków. Nie znamy również szacowanej wartości inwestycji, łącznej kwoty wynagrodzenia partnera ani maksymalnej rocznej płatności.

Nie można zatem uczciwie stwierdzić, o ile wzrosną rachunki. Można jednak powiedzieć, że partner będzie musiał odzyskać:

  • zainwestowany kapitał;
  • koszty kredytu;
  • koszty eksploatacji;
  • nakłady na remonty i utrzymanie;
  • oczekiwany zwrot z inwestycji.

Prywatne finansowanie przesuwa koszt w czasie. Nie powoduje jego zniknięcia.

PPP może się opłacać, ale gmina musi to udowodnić

Partnerstwo publiczno-prywatne nie jest z definicji rozwiązaniem złym. Może przynieść korzyści, jeżeli prywatny partner lepiej zaprojektuje instalację, ograniczy koszty całego cyklu życia, dotrzyma terminów i przejmie realne ryzyko techniczne.

Korzyści muszą jednak przewyższyć wyższy koszt prywatnego kapitału oraz wynagrodzenie inwestora.

Ocena efektywności przedsięwzięcia ma powstać od października do grudnia 2026 roku. Powinna porównać PPP z tradycyjną realizacją publiczną, kredytem, dofinansowaniem zewnętrznym i innymi dostępnymi wariantami.

Dopiero wtedy będzie można odpowiedzieć na najważniejsze pytanie: czy partner rzeczywiście finansuje inwestycję, czy jedynie pożycza gminie własną zdolność kredytową, otrzymując w zamian wieloletnią spłatę kapitału, odsetek i zysku?

Na razie wiadomo jedno: partner wyłoży pieniądze pierwszy. Kto zapłaci ostatnią ratę około 2050 roku — tego mieszkańcom jeszcze nie wyjaśniono.

Autor: Rafał Chwaliński
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry