Przejdź do treści
piątek 9 października 2026
09/10/2026Autor

Nawet 285 mln zł nierozliczonych zaliczek i ponad 8 tysięcy rodzin, które mogą odczuwać skutki nieuczciwych praktyk wykonawców. Sejm uchwalił ustawę mającą chronić poszkodowanych beneficjentów programu „Czyste Powietrze”. Państwo chce umożliwić zawieszenie dochodzenia należności, a w określonych przypadkach całkowicie zwolnić obywateli z obowiązku zwrotu pieniędzy. Problem w tym, że umorzenie długu nie oznacza jeszcze naprawienia szkody. A Rzecznik Praw Obywatelskich zwracał uwagę, że nie wszyscy pokrzywdzeni mogą zostać objęci ochroną.

8 października 2026 roku Sejm przyjął ustawę dotyczącą pomocy osobom poszkodowanym w programie „Czyste Powietrze”. Za jej uchwaleniem głosowało 432 posłów, nikt nie był przeciw, dziewięciu wstrzymało się od głosu.

To ważna decyzja dla właścicieli domów, którzy skorzystali z publicznego dofinansowania, zaufali wykonawcom, a następnie dowiedzieli się, że muszą zwrócić pieniądze, których sami mogli nawet nie otrzymać.

Reklama

Nowe przepisy mają zmienić ten mechanizm. Nie rozwiązują jednak automatycznie wszystkich problemów, ponieważ między podejrzeniem oszustwa, wykazaniem odpowiedzialności wykonawcy i ostatecznym zwolnieniem z należności pozostaje kilka istotnych etapów.

Jak można zostać dłużnikiem, nie otrzymując pieniędzy?

Wyobraźmy sobie właściciela starego domu, który postanowił wymienić ogrzewanie i ocieplić budynek. Nie ma wystarczających oszczędności, dlatego korzysta z programu „Czyste Powietrze”.

Zgłasza się przedsiębiorca. Oferuje przeprowadzenie inwestycji, pomaga w dokumentacji, proponuje pełnomocnictwo. Zapewnia, że wszystko zostanie rozliczone z funduszem.

W ramach prefinansowania część dotacji trafia bezpośrednio na rachunek wykonawcy.

Później zaczynają się problemy. Firma nie kończy prac, montuje urządzenia niezgodne z warunkami dofinansowania, zawyża koszty albo przestaje odpowiadać na telefony.

Wojewódzki fundusz ochrony środowiska i gospodarki wodnej nie otrzymuje prawidłowego rozliczenia inwestycji. Wzywa więc beneficjenta do zwrotu dofinansowania.

Z punktu widzenia funduszu sytuacja jest jasna: pieniądze publiczne zostały wypłacone, a warunki ich wykorzystania nie zostały spełnione.

Z punktu widzenia właściciela domu wygląda to inaczej. Nie otrzymał zamówionej usługi, być może stracił własne oszczędności, a teraz musi zwracać środki, które trafiły do przedsiębiorcy.

To nie jest opis jednej ustalonej sprawy, lecz mechanizm występujący w przypadkach nieprawidłowości ujawnionych podczas realizacji programu.

Właśnie takie sytuacje stały się podstawą przygotowania nowych przepisów.

285 milionów złotych. Za każdą kwotą może stać rodzina

Według danych przedstawianych przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska wartość nierozliczonych zaliczek, w tym środków nienależnie pobranych przez wykonawców, wynosi około 285 mln zł.

Problem może dotyczyć ponad 8 tysięcy rodzin.

To duże liczby, ale wymagają właściwej interpretacji.

Nie oznaczają, że 285 mln zł zostało prawomocnie uznane za pieniądze skradzione. Nierozliczona zaliczka może wynikać z oszustwa, ale także z opóźnienia, sporu o jakość wykonanych prac lub nieprawidłowości w dokumentacji.

Podczas prac parlamentarnych pojawiały się również wyższe szacunki możliwego finansowego zakresu pomocy. Wynika to między innymi z faktu, że nie wszystkie nieprawidłowości musiały zostać już ujawnione.

W części spraw terminy rozliczenia inwestycji jeszcze nie upłynęły. W innych poszkodowani mogli nie wiedzieć, że przysługuje im możliwość zgłoszenia nieuczciwego działania wykonawcy.

Jedno jest pewne: wartość nierozliczonych środków nie wyczerpuje całej społecznej skali problemu.

Nie uwzględnia bowiem wszystkich prywatnych strat, kosztów niedokończonych remontów ani konsekwencji wieloletnich sporów.

Państwo chce wstrzymywać dochodzenie należności wcześniej

Najważniejsza zmiana dotyczy sposobu postępowania wobec potencjalnie oszukanego beneficjenta.

Przewidziano dwa odrębne mechanizmy.

Pierwszy pozwala na tymczasowe wstrzymanie dochodzenia należności, gdy pojawią się informacje wskazujące, że właściciel nieruchomości mógł paść ofiarą przestępstwa.

To szczególnie istotne, ponieważ ustalenie okoliczności podejrzanej inwestycji wymaga czasu. Postępowanie karne nie zawsze rozpoczyna się natychmiast po zgłoszeniu nieprawidłowości.

Drugi mechanizm dotyczy sytuacji, w której postępowanie karne zostało już wszczęte.

W takim przypadku beneficjent będzie mógł wystąpić do właściwego wojewódzkiego funduszu o zawieszenie dochodzenia należności.

Postępowanie może zostać wszczęte na skutek zawiadomienia beneficjenta, funduszu lub innego uprawnionego podmiotu, a także z urzędu.

Samo poinformowanie policji o problemie nie jest jednak tym samym co formalne wszczęcie postępowania karnego. Dlatego szczegółowe ustalenie statusu sprawy będzie miało znaczenie przy ubieganiu się o pomoc.

Zawieszenie dochodzenia należności nie oznacza również automatycznego umorzenia długu. Jest przede wszystkim instrumentem ochronnym, który ma powstrzymać obciążanie poszkodowanego w czasie wyjaśniania okoliczności sprawy.

Wyrok sądu może uwolnić beneficjenta od obowiązku zwrotu

Kolejny mechanizm dotyczy już ostatecznej odpowiedzialności za nierozliczone pieniądze.

Jeżeli sąd prawomocnie stwierdzi, że wykonawca lub osoba trzecia popełnili przestępstwo związane z realizacją inwestycji, beneficjent będzie mógł zostać zwolniony z obowiązku zwrotu należności w zakresie, za który odpowiada sprawca.

Jest to ważne rozróżnienie.

Nie każda nieprawidłowość w inwestycji musi zostać przypisana wyłącznie wykonawcy. Jeżeli odpowiedzialność dotyczy tylko części środków, zwolnienie również może być ograniczone do odpowiedniej części należności.

Wojewódzkie fundusze uzyskają natomiast możliwość dochodzenia pieniędzy bezpośrednio od nierzetelnych wykonawców lub innych odpowiedzialnych osób. Roszczenia będą mogły obejmować również odsetki.

W założeniu ma to przenieść ekonomiczne konsekwencje nieuczciwego działania z pokrzywdzonego obywatela na podmiot rzeczywiście odpowiedzialny za szkodę.

Pozostaje jednak pytanie o skuteczność odzyskiwania pieniędzy.

Jeżeli firma ogłosiła upadłość, została zlikwidowana albo nie posiada majątku, samo powstanie roszczenia nie gwarantuje jego wyegzekwowania.

A jeśli nie będzie wyroku skazującego?

To jedno z najważniejszych pytań dla poszkodowanych.

Nie każde postępowanie karne kończy się skazaniem. Sprawa może zostać umorzona, a udowodnienie przestępstwa po kilku latach bywa trudne.

Dlatego ustawa przewiduje również rozwiązania dla osób znajdujących się w szczególnie trudnej sytuacji życiowej.

Możliwe będzie wystąpienie o odroczenie spłaty, rozłożenie należności na raty, a także jej częściowe lub całkowite umorzenie.

Fundusz ma oceniać indywidualne położenie wnioskodawcy, w szczególności jego dochody, koszty utrzymania oraz możliwości spłaty.

Takie rozwiązanie może znaleźć zastosowanie również wtedy, gdy nie zapadł prawomocny wyrok skazujący, a odzyskanie pieniędzy od wykonawcy jest niemożliwe.

Nie jest to jednak bezwarunkowe prawo do umorzenia wszystkich zobowiązań.

Ocena sytuacji życiowej i ustawowych przesłanek będzie miała decydujące znaczenie. Oznacza to, że osoby pokrzywdzone w podobnych okolicznościach mogą otrzymać różne formy pomocy.

Ustawodawca przewidział ponadto zwolnienie z podatku dochodowego kwot umorzonych beneficjentom. Ma to zapobiec sytuacji, w której obywatel zostaje uwolniony od jednego zobowiązania, lecz z powodu umorzenia powstaje kolejne obciążenie podatkowe.

Rzecznik Praw Obywatelskich dostrzegł problem szerszy niż ministerstwo

Warto przypomnieć, że już przed uchwaleniem ustawy zastrzeżenia do proponowanych rozwiązań przedstawiał Rzecznik Praw Obywatelskich Marcin Wiącek.

W opinii opublikowanej w marcu 2026 roku wskazywał, że pomoc poszkodowanym jest potrzebna, ale projekt wymaga dopracowania.

Jedna z najważniejszych uwag dotyczyła ograniczenia czasowego.

Przygotowane przepisy odnosiły się do problemów wynikających z zasad programu obowiązujących od 15 lipca 2022 roku do 28 listopada 2024 roku.

Tymczasem, jak zauważył RPO, również przed lipcem 2022 roku możliwe było przekazywanie dofinansowania bezpośrednio wykonawcom.

Jeżeli wcześniejszy beneficjent został poszkodowany w podobnych okolicznościach, pojawia się pytanie, dlaczego miałby być pozbawiony analogicznej ochrony.

Rzecznik zwracał również uwagę na konstrukcję zawieszenia spłaty, sytuację spadkobierców i zakres upoważnień przyznawanych wojewódzkim funduszom.

Uwagi te zgłoszono do wcześniejszej wersji projektu. Ich ostateczne znaczenie trzeba oceniać na podstawie tekstu ustawy uchwalonej przez Sejm, a nie wyłącznie pierwotnych propozycji.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Nie zmienia to faktu, że RPO postawił pytanie zasadnicze: czy pomoc powinna zależeć przede wszystkim od daty złożenia wniosku, czy od tego, że obywatel rzeczywiście poniósł szkodę bez własnej winy?

Spadkobiercy również mogą potrzebować ochrony

Osobnym problemem są rodziny, które przejęły zobowiązania po zmarłych beneficjentach.

Można wyobrazić sobie sytuację, w której właściciel domu podpisał umowę o dofinansowanie, zlecił prace przedsiębiorcy, a następnie zmarł, zanim inwestycja została prawidłowo rozliczona.

Po jego śmierci spadkobiercy mogą dowiedzieć się, że z nieruchomością i umową związane są nierozliczone należności.

Nowa ustawa przewiduje możliwość objęcia pomocą również spadkobierców.

Wymaga to jednak uwzględnienia zasad dziedziczenia i zakresu odpowiedzialności za zobowiązania. Nie należy zakładać, że każdy członek rodziny automatycznie odpowiada za całość długu albo że nowe przepisy bezwarunkowo go umorzą.

Także w tym zakresie istotne pozostają zastrzeżenia RPO dotyczące kręgu osób uprawnionych do skorzystania z pomocy.

Umorzenie długu nie naprawi domu

W całej dyskusji o nierozliczonych zaliczkach łatwo przeoczyć jeszcze jeden problem.

Załóżmy, że właściciel domu otrzymał dotację na wymianę ogrzewania i termomodernizację. Wykonawca pobrał pieniądze, rozpoczął prace, a następnie pozostawił budynek w stanie wymagającym dalszego remontu.

Po kilku latach okazuje się, że beneficjent nie musi oddawać nierozliczonej zaliczki.

To istotna ulga.

Ale czy jego dom został naprawiony?

Czy ma sprawne ogrzewanie? Czy stać go na dokończenie ocieplenia? Czy odzyska prywatne środki wpłacone wykonawcy?

Nie wynika to automatycznie z uchwalonych mechanizmów dotyczących zwrotu dofinansowania.

Nowe przepisy koncentrują się przede wszystkim na ochronie przed określonymi należnościami i zmianie sposobu dochodzenia publicznych pieniędzy.

Pełna szkoda poniesiona przez właściciela nieruchomości może być znacznie większa.

To ważne, ponieważ program „Czyste Powietrze” miał poprawiać warunki życia, ograniczać koszty ogrzewania i zmniejszać emisję zanieczyszczeń. Jeżeli inwestycja pozostała niedokończona, te cele w konkretnej nieruchomości nadal mogą nie być osiągnięte.

Jak doszło do sytuacji, w której obywatel odpowiadał za wykonawcę?

Mechanizm prefinansowania miał uzasadnienie społeczne.

Osoby o niższych dochodach często nie mogły samodzielnie wyłożyć kilkudziesięciu tysięcy złotych na remont i dopiero później oczekiwać refundacji.

Zaliczki pozwalały rozpocząć inwestycję bez konieczności finansowania całego przedsięwzięcia z własnych oszczędności.

Problem pojawił się w konstrukcji zabezpieczeń.

Beneficjent mógł powierzyć sprawy formalne przedsiębiorcy, który jednocześnie był zainteresowany otrzymaniem środków i realizacją prac.

Taki układ tworzył ryzyko nadużyć, szczególnie wobec osób niemających doświadczenia w rozliczaniu inwestycji budowlanych i publicznych dotacji.

Kontrole ujawniły przypadki wprowadzania beneficjentów w błąd, fałszowania podpisów, zawyżania kosztów, wykonywania prac niezgodnie z warunkami programu oraz nierozliczania pobranych pieniędzy.

Nie oznacza to, że wszyscy wykonawcy działali nieuczciwie. W programie funkcjonowały również liczne firmy prawidłowo realizujące przedsięwzięcia, a część sporów dotyczyła terminów i procedur rozliczania dotacji.

Nie można jednak pominąć odpowiedzialności instytucjonalnej za stworzenie systemu, w którym wykryte nadużycia mogły obciążać obywatela.

W debacie parlamentarnej pojawiały się wzajemne zarzuty przedstawicieli rządu i opozycji dotyczące wcześniejszych zasad programu oraz czasu przygotowania pomocy.

Z perspektywy poszkodowanego ważniejsze jest inne pytanie: jakie mechanizmy kontroli powinny były zadziałać przed wypłatą pieniędzy i czy obecna reforma rzeczywiście zapobiegnie podobnym sytuacjom?

Nowe „Czyste Powietrze” ma być bezpieczniejsze

31 marca 2025 roku uruchomiono zreformowaną wersję programu. Zmieniono zasady dostępu do dofinansowania, wprowadzono dodatkowe zabezpieczenia i zwiększono rolę operatorów wspierających beneficjentów.

Operatorami są między innymi gminy i wojewódzkie fundusze ochrony środowiska i gospodarki wodnej.

Ich zadaniem jest pomoc przy przygotowaniu inwestycji, wyborze wykonawcy, realizacji prac i rozliczeniu dotacji.

W lipcu 2026 roku wprowadzono kolejne zmiany, dotyczące między innymi warunków realizacji inwestycji i terminów związanych z prefinansowaniem.

Są to jednak działania zabezpieczające przede wszystkim nowe przedsięwzięcia.

Nie usuwają automatycznie problemów właścicieli domów, którzy zawarli wcześniejsze umowy i od miesięcy albo lat próbują wyjaśnić swoje rozliczenia.

Właśnie dla nich przygotowano odrębną ustawę.

Co powinni zrobić poszkodowani?

Przede wszystkim nie należy traktować sejmowego głosowania jako automatycznego anulowania zobowiązań.

Ustawa musi jeszcze przejść dalszą procedurę legislacyjną, a następnie zostać ogłoszona w Dzienniku Ustaw. Przewidziano wejście przepisów w życie po upływie 14 dni od ogłoszenia.

Osoby, które otrzymały wezwanie do zwrotu dofinansowania, powinny zgromadzić dokumentację umowy, korespondencję z wykonawcą, pełnomocnictwa, potwierdzenia wypłat oraz informacje o postępowaniach prowadzonych przez fundusz.

Jeżeli istnieje podejrzenie przestępstwa, ważne jest ustalenie, czy i jakie postępowanie prowadzą organy ścigania.

Nie należy również ignorować już otrzymanych pism, terminów i czynności egzekucyjnych. Sam fakt uchwalenia ustawy przez Sejm nie oznacza ich automatycznego wstrzymania.

Po wejściu nowych przepisów w życie beneficjenci i uprawnieni spadkobiercy będą mogli korzystać z przewidzianych w nich mechanizmów.

A ilu poszkodowanych jest na Dolnym Śląsku?

Ogólnopolskie dane pokazują skalę problemu, ale nie wyjaśniają, jak wygląda on w poszczególnych regionach.

Dla mieszkańców Dolnego Śląska najważniejsze jest ustalenie, ile nierozliczonych zaliczek znajduje się w dokumentacji WFOŚiGW we Wrocławiu, jakiej kwoty dotyczą oraz w ilu przypadkach podejrzewa się przestępstwo.

Istotne są również dane dotyczące powiatu trzebnickiego, w tym gmin Trzebnica, Oborniki Śląskie, Prusice, Żmigród, Wisznia Mała i Zawonia.

Czy fundusz prowadzi wobec mieszkańców tych gmin postępowania o zwrot dotacji? Czy zawiadomiono organy ścigania? Czy poszkodowani uzyskali już jakieś formy ochrony?

Bez odpowiedzi na te pytania trudno ocenić lokalną skalę zjawiska.

Radio DTR będzie traktować ten wątek jako odrębne zagadnienie wymagające danych z właściwego funduszu, a nie przenosić na region ogólnopolskich szacunków.

Państwo chroni pieniądze publiczne. Ale kto chroni obywatela?

Ustawa przyjęta przez Sejm stanowi próbę rozwiązania konkretnego konfliktu.

Państwo ma obowiązek chronić pieniądze publiczne i dochodzić należności, kiedy dotacje nie zostały prawidłowo rozliczone.

Nie powinno jednak pomijać sytuacji, w której osoba zobowiązana do zwrotu sama została pokrzywdzona przez działanie wykonawcy.

Nowe przepisy mają umożliwić uwzględnienie tej różnicy.

Ich skuteczność będzie zależała nie tylko od zapisów ustawy, lecz również od praktyki wojewódzkich funduszy, szybkości postępowań i sposobu rozpatrywania indywidualnych wniosków.

Pozostaje także problem osób wyłączonych z ochrony, tych, które już zwróciły pieniądze, oraz rodzin, które mimo umorzenia zobowiązania nadal nie mają środków na dokończenie remontu.

Bo prawdziwa naprawa systemu nie kończy się na wskazaniu, kto powinien oddać zaliczkę.

Kończy się dopiero wtedy, gdy obywatel nie musi płacić za cudze oszustwo, a publiczne wsparcie rzeczywiście służy celowi, dla którego zostało stworzone.

I właśnie to będzie najważniejszym sprawdzianem nowego prawa.

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *