Przejdź do treści
wtorek 13 października 2026
13/10/2026Dziennikarz i redaktor naczelny

Przy ulicy Prusickiej w Obornikach Śląskich rozebrano zabudowania gospodarcze. W dokumentacji projektowej wyraźnie wskazano obecność azbestu w dwóch obiektach. Tymczasem sanepid potwierdza, że nie otrzymał zgłoszenia prac związanych z usuwaniem azbestu, a podczas kontroli nie ustalono miejsca przekazania ani sposobu zagospodarowania odpadów z rozebranego obiektu. Nadzór budowlany powołuje się natomiast na wyjaśnienia inwestora. Sprawa pozostaje niewyjaśniona, a mieszkańcy sąsiednich nieruchomości obawiają się o swoje zdrowie.

Budynki zniknęły. Pytania pozostały

Przy ulicy Prusickiej 9 w Obornikach Śląskich realizowana jest inwestycja, którą poprzedza rozbiórka zabudowań gospodarczych. Teren znajduje się w sąsiedztwie innych nieruchomości, w tym budynków mieszkalnych.

Na pierwszy rzut oka sprawa mogłaby wydawać się zwyczajna. Stare, zniszczone zabudowania ustępują miejsca nowej inwestycji. Takie prace prowadzi się w wielu miejscowościach. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy zestawimy dokumentację rozbiórki z ustaleniami organów państwowych.

Reklama

W projekcie przewidziano usunięcie trzech budynków gospodarczych, murku oporowego, utwardzeń oraz elementów infrastruktury technicznej.

W opisie dwóch budynków pojawia się azbest.

Nie jest to informacja zasłyszana od mieszkańców ani przypuszczenie oparte na wyglądzie starego dachu. Obecność azbestu została wskazana w dokumentacji projektowej przygotowanej na potrzeby rozbiórki.

Co zatem stało się z tym materiałem?

Kiedy został zdemontowany? Kto przeprowadził prace? Czy zabezpieczono teren? Kto odebrał odpady i dokąd je przewieziono?

Na te pytania nie znajdujemy odpowiedzi w dotychczas udostępnionych dokumentach.

Projekt mówi wprost: w dwóch budynkach był azbest

Dokumentacja zatytułowana „Projekt rozbiórki 3 budynków gospodarczych, murka oporowego, utwardzeń i infrastruktury technicznej” dotyczy nieruchomości przy ulicy Prusickiej w Obornikach Śląskich.

Projekt posługuje się oznaczeniami działek 27/4 i 27/5 AM-7. W korespondencji urzędowej pojawiają się natomiast działki 652 i 653 przy Prusickiej 9. Zgodność tych oznaczeń wymaga jeszcze potwierdzenia w dokumentacji geodezyjnej.

Opis techniczny obejmuje trzy budynki.

Pierwszy, określony jako stodoła, miał około 29 metrów długości i 13 metrów szerokości. Był to obiekt murowany, z drewnianą konstrukcją dachu pokrytą dachówką ceramiczną.

W przypadku stodoły dokumentacja nie wskazuje azbestowego pokrycia dachowego.

Inaczej przedstawia się sytuacja dwóch pozostałych obiektów.

Budynek gospodarczy nr 2 miał około 25 metrów długości i 9 metrów szerokości. Był parterowy, z dachem jednospadowym.

W jego opisie znajduje się jednoznaczna informacja:

Dach pokryty azbestem.

Podobnie opisano budynek gospodarczy nr 3, o wymiarach około 10 na 9 metrów. W tym przypadku projekt wskazuje zróżnicowane pokrycie dachowe: papę w wyższej części i azbest w niższych częściach budynku.

W obu opisach projektant zwrócił uwagę, że azbest jest materiałem niebezpiecznym i wymaga odpowiednich zasad demontażu oraz późniejszego składowania.

To niezwykle istotne.

Już na etapie przygotowywania dokumentacji rozbiórkowej zidentyfikowano materiał wymagający szczególnego postępowania.

Nie oznacza to jeszcze, że cały azbest został usunięty podczas wykonanych robót. Nie wiemy bowiem, które części poszczególnych budynków rozebrano i czy wcześniej przeprowadzono osobny demontaż pokryć.

Jednak skoro projekt identyfikuje azbest, powinno być możliwe ustalenie, co faktycznie stało się z wyrobami wskazanymi w dokumentacji.

Sanepid: brak zgłoszenia, brak ustalonego miejsca przekazania odpadów

Sprawą zainteresowali się mieszkańcy sąsiedniej posesji przy ulicy Prusickiej 7a.

Z pisma Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Trzebnicy z 8 października 2026 roku wynika, że 1 października do sanepidu wpłynęła interwencja dotycząca podejrzenia nieprawidłowego usuwania wyrobów zawierających azbest.

Zgłaszający informowali, że budynek zawierający takie materiały miał zostać wyburzony przy użyciu ciężkiego sprzętu budowlanego, a odpady usunięto z terenu inwestycji.

Wskazywali również na brak odpowiednich zabezpieczeń ograniczających emisję pyłu oraz bliskość zabudowy mieszkalnej.

To relacja mieszkańców odnotowana przez urząd, a nie potwierdzone ustalenie dotyczące sposobu prowadzenia wszystkich prac.

Znacznie ważniejsze jest jednak to, co ustalił sam sanepid.

W piśmie skierowanym do burmistrza Obornik Śląskich Arkadiusza Poprawy urząd stwierdził, że nie wpłynęło do niego wymagane zgłoszenie zamiaru prowadzenia prac polegających na zabezpieczaniu lub usuwaniu wyrobów zawierających azbest.

Podczas wizji lokalnej przeprowadzonej 1 października nie stwierdzono również obecności odpadów azbestowych pochodzących z rozebranego obiektu.

Nie ustalono miejsca ich przekazania ani sposobu zagospodarowania.

To jeden z najważniejszych fragmentów całej dokumentacji.

Sanepid nie stwierdził, że odpady porzucono albo wywieziono nielegalnie. Nie potwierdził także, że wszystkie materiały zawierające azbest zostały usunięte z nieruchomości.

Potwierdził natomiast, że podczas przeprowadzonych czynności nie udało się ustalić, co stało się z odpadami z rozebranego obiektu, których dotyczyła interwencja.

Co więcej, inspektorzy stwierdzili na terenie posesji obecność kolejnego budynku magazynowego pokrytego płytami azbestowo-cementowymi, przewidzianego przez właściciela do rozbiórki.

A zatem sprawa może mieć również wymiar przyszły. Chodzi o bezpieczeństwo kolejnych prac, które dopiero mają zostać wykonane.

Nadzór budowlany: inwestor złożył wyjaśnienia

Tego samego dnia, 8 października, swoje stanowisko przedstawił Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Trzebnicy.

Z pisma wynika, że sprawa była przedmiotem korespondencji już wcześniej. Organ odwołuje się między innymi do interwencji przekazanej w sierpniu, pisma z września oraz korespondencji elektronicznej z końca tego miesiąca.

21 września inwestor, pełniący jednocześnie funkcję kierownika robót, złożył pisemne wyjaśnienia.

Nadzór budowlany poinformował, że według tych wyjaśnień doszło do rozbiórki budynku gospodarczego – stodoły – oraz budynku biurowo-socjalnego. W chwili składania wyjaśnień roboty budowlane nie były już prowadzone.

Następnie organ wskazał, że ze wstępnej analizy oświadczenia inwestora nie wynika, aby na przedmiotowych działkach wykonywano roboty w zakresie azbestu.

I tutaj pojawia się zasadniczy problem.

Projekt rozbiórki mówi o trzech budynkach gospodarczych, z których dwa opisano jako zawierające azbest. Nadzór budowlany przytacza natomiast informację inwestora o rozbiórce stodoły i budynku biurowo-socjalnego.

Czy są to obiekty odpowiadające budynkom oznaczonym w projekcie numerami 1, 2 i 3? Czy nazewnictwo zmieniło się w późniejszej dokumentacji? Czy część zabudowy została wcześniej przebudowana albo rozebrana?

Nie wiemy.

Nie dysponujemy również pełną treścią oświadczenia inwestora.

Dlatego nie można twierdzić, że nadzór budowlany ostatecznie wykluczył wykonywanie prac związanych z azbestem. Sam urząd zapowiedział dalsze czynności i wyznaczył kontrolę na 3 listopada 2026 roku.

Między opisem projektowym a dotychczas przedstawionymi wyjaśnieniami powstała luka informacyjna, którą trzeba zamknąć dokumentami, a nie przypuszczeniami.

Azbestu nie można po prostu wywieźć razem z gruzem

Azbest przez dziesięciolecia wykorzystywano w budownictwie, między innymi do produkcji płyt dachowych i elewacyjnych. Materiał ten jest jednak niebezpieczny dla zdrowia, szczególnie gdy podczas łamania, kruszenia czy cięcia dochodzi do uwalniania włókien do powietrza.

Wdychanie włókien azbestowych może prowadzić do poważnych chorób, w tym nowotworów płuc i międzybłoniaka. Skutki narażenia mogą ujawniać się dopiero po wielu latach.

Właśnie dlatego usuwanie azbestu podlega szczególnym zasadom.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Wykonawca prac musi zgłosić zamiar ich prowadzenia właściwemu organowi nadzoru budowlanego, inspekcji pracy oraz inspekcji sanitarnej co najmniej siedem dni przed rozpoczęciem robót.

Prace wymagają odpowiedniego przygotowania, zabezpieczenia ludzi i otoczenia, a powstałe odpady muszą być zagospodarowane zgodnie z przepisami.

W przypadku odpadów objętych obowiązkiem ewidencji w systemie BDO ich przekazanie dokumentuje karta przekazania odpadów. Pozwala ona ustalić między innymi rodzaj i masę odpadów, podmiot przekazujący, transportującego oraz odbiorcę.

Tego rodzaju dokumentacja powinna umożliwiać odtworzenie drogi materiału od miejsca demontażu do podmiotu, który go przejął.

Nie wystarczy więc powiedzieć, że azbestu już nie ma.

Trzeba wykazać, co się z nim stało.

Sanepid uznaje sprawę za pilną

W piśmie z 8 października sanepid zwrócił się bezpośrednio do burmistrza Obornik Śląskich.

Wskazał na potrzebę wyjaśnienia kilku kwestii: czy właściciel nieruchomości dopełnił obowiązków związanych z ewidencją wyrobów zawierających azbest, czy zgłaszał ich usunięcie, w jaki sposób zagospodarowano odpady oraz czy przekazano je uprawnionemu podmiotowi.

Urząd domaga się także ustalenia, czy istnieją dokumenty potwierdzające przekazanie i unieszkodliwienie odpadów.

To istotne, ponieważ sanepid nie ograniczył się do odnotowania skargi mieszkańców. Wskazał konkretne obszary wymagające wyjaśnienia przez administrację samorządową.

W końcowej części pisma podkreślono, że ze względu na potencjalne zagrożenie zdrowotne związane z możliwością narażenia mieszkańców na włókna azbestowe sprawa jest traktowana jako pilna.

Nie oznacza to, że sanepid potwierdził skażenie środowiska.

Oznacza natomiast, że ryzyko uznano za wystarczająco istotne, aby wymagało niezwłocznych wyjaśnień.

A co z mieszkańcami sąsiednich posesji?

Przy ulicy Prusickiej problem nie kończy się na granicy działki inwestora.

W pobliżu znajdują się inne nieruchomości. To właśnie mieszkańcy jednej z nich zgłosili obawy dotyczące sposobu prowadzenia rozbiórki.

Jeżeli podczas prac rzeczywiście naruszono materiały zawierające azbest, znaczenie miałoby nie tylko to, gdzie wywieziono odpady, ale również sposób demontażu, zabezpieczenia terenu i ograniczenia emisji pyłu.

Z przekazanych dokumentów nie wynika, aby wykonano badania stężenia włókien azbestowych w powietrzu. Nie przedstawiono również wyników badań pozwalających potwierdzić albo wykluczyć ewentualne zanieczyszczenie sąsiednich posesji.

Brak takich wyników nie dowodzi skażenia.

Nie daje jednak również podstaw, aby na ich podstawie zapewniać mieszkańców, że podczas wykonywanych robót nie doszło do żadnego narażenia.

W tej sprawie potrzebne są ustalenia, nie uspokajające deklaracje.

Czy dokumenty po rozbiórce istnieją?

W całej historii zastanawia przede wszystkim to, jak stosunkowo proste pytanie pozostaje bez odpowiedzi.

Jeżeli z budynków rzeczywiście usunięto azbest, powinno być możliwe ustalenie, kto przeprowadził demontaż, kiedy wykonano prace, ile materiału powstało i komu go przekazano.

Jeżeli natomiast budynki zawierające azbest nadal stoją lub materiały usunięto jeszcze przed rozpoczęciem opisanej rozbiórki, również powinno dać się to zweryfikować.

Możliwe są różne wyjaśnienia.

Być może wyroby azbestowe zdemontowano wcześniej, zgodnie z przepisami. Być może dokumentacja projektowa nie odzwierciedlała już rzeczywistego stanu wszystkich obiektów w chwili rozpoczęcia prac. Możliwe również, że rozbiórka objęła tylko część zabudowy.

Żadnego z tych scenariuszy nie możemy dziś uznać za potwierdzony.

Nie przedstawiono nam dokumentów pozwalających jednoznacznie prześledzić los materiałów zawierających azbest opisanych w projekcie.

I właśnie tego dotyczy nasza interwencja.

Burmistrz, inwestor, wykonawca. Kto wyjaśni sprawę?

Radio DTR będzie dążyło do ustalenia, czy przed rozbiórką przeprowadzono inwentaryzację azbestu, czy zgłoszono prace właściwym instytucjom oraz czy istnieje dokumentacja potwierdzająca przekazanie odpadów uprawnionemu odbiorcy.

Istotne będzie także sprawdzenie, czy nieruchomość figurowała w ewidencji wyrobów zawierających azbest i czy odnotowano w niej zmiany po przeprowadzeniu robót.

Od inwestora i wykonawcy należy oczekiwać przedstawienia dokumentów dotyczących faktycznego zakresu rozbiórki.

Od burmistrza – wyjaśnienia, jakie informacje na temat tej nieruchomości posiada urząd i jakie czynności podjęto po otrzymaniu pisma sanepidu.

Od właściwych organów kontrolnych – ustalenia, czy sposób prowadzenia prac i gospodarowania ewentualnymi odpadami odpowiadał wymaganiom prawa.

Nie chodzi o zastępowanie urzędów w ich kompetencjach ani o wydawanie wyroków przed zakończeniem kontroli.

Chodzi o to, aby sprawa została wyjaśniona w sposób możliwy do zweryfikowania.

Kontrola dopiero 3 listopada

Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego zapowiedział czynności kontrolne na 3 listopada 2026 roku.

Tymczasem pierwsze pisma dotyczące sprawy trafiały do organów już w sierpniu.

Warto więc zapytać również o chronologię działań administracji. Kiedy właściwe instytucje uzyskały informacje o prowadzonych robotach? Jakie czynności podjęły po pierwszych zgłoszeniach? Czy sprawdzono rzeczywisty zakres prac oraz sposób zabezpieczenia nieruchomości?

Jest to tym ważniejsze, że według ustaleń sanepidu na terenie inwestycji znajduje się jeszcze budynek magazynowy z pokryciem azbestowo-cementowym, który ma zostać rozebrany.

W przypadku tego obiektu odpowiednie zabezpieczenie prac może mieć znaczenie nie tylko dla dokumentacji, ale przede wszystkim dla bezpieczeństwa mieszkańców i pracowników.

Gdzie się podział azbest?

Wracamy do pytania postawionego w tytule.

W dokumentacji rozbiórki przy ulicy Prusickiej opisano azbest występujący w dwóch budynkach. Urząd sanitarny nie otrzymał zgłoszenia prac związanych z jego usuwaniem i podczas przeprowadzonych czynności nie ustalił miejsca przekazania ani sposobu zagospodarowania odpadów z rozebranego obiektu.

Nadzór budowlany powołuje się na wyjaśnienia inwestora, lecz zapowiada dalszą kontrolę.

Nie wiadomo jeszcze, czy rozebrano wszystkie części budynków wskazane w projekcie jako zawierające azbest. Nie wiadomo również, czy materiał został wcześniej zdemontowany i legalnie przekazany, czy nadal znajduje się w obiektach pozostających na nieruchomości.

To nie jest dowód, że azbest zniknął w niewyjaśnionych okolicznościach. To dowód, że jego los – w odniesieniu do dokumentacji rozbiórki – nie został dotąd dostatecznie wyjaśniony.

Mieszkańcy mają prawo wiedzieć, co działo się na sąsiedniej posesji, szczególnie gdy chodzi o materiał niebezpieczny dla zdrowia.

Inwestor ma prawo przedstawić swoje stanowisko i dokumenty potwierdzające prawidłowe wykonanie prac.

A organy państwowe mają obowiązek działać w granicach swoich kompetencji i ustalić fakty.

Odpowiedź nie musi być długa ani skomplikowana.

Wystarczy ustalić, gdzie znajdował się azbest wskazany w projekcie, czy został usunięty, przez kogo, kiedy i dokąd trafił.

Bo w sprawach dotyczących niebezpiecznych odpadów samo stwierdzenie, że nie ma ich już na miejscu, nie zamyka sprawy.

Czasem dopiero ją otwiera.

Radio DTR będzie kontynuować ustalenia dotyczące rozbiórki przy ulicy Prusickiej w Obornikach Śląskich. O wynikach kontroli oraz uzyskanych wyjaśnieniach poinformujemy w kolejnych publikacjach.

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *