Stodoła pod lupą konserwatora

stodola oborniki slaskie rozbiorka

Stodoła pod lupą konserwatora. Druga odsłona sporu o ul. Prusicką

Sprawa ponad stuletniej stodoły przy ul. Prusickiej w Obornikach Śląskich nabiera tempa. Po zawiadomieniu Starostwa Trzebnickiego o wszczęciu postępowania w sprawie rozbiórki, teraz do gry wkroczył Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków.

Plan dopuszcza, konserwator ogranicza

Obowiązujący od sierpnia 2023 roku miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego dla tej części Obornik Śląskich jasno wskazuje: teren oznaczony jest symbolem MWU – zabudowa mieszkaniowa wielorodzinna i usługi. Formalnie więc właściciel gruntu, lokalny przedsiębiorca budowlany, ma prawo planować w tym miejscu inwestycję.

Ale ten sam plan zawiera też kluczowe ograniczenia: teren znajduje się w strefie „B” – historycznego układu urbanistycznego oraz „OW” – ochrony konserwatorskiej zabytków archeologicznych. To oznacza, że jakiekolwiek prace – w tym rozbiórka stodoły – wymagają zgody konserwatora.

Postanowienie Starosty: wniosek niepełny

4 września 2025 r. Starosta Trzebnicki wydał postanowienie, w którym wprost nakazał inwestorowi uzupełnić dokumenty. Brakuje przede wszystkim decyzji Dolnośląskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, która zezwalałaby na prowadzenie badań archeologicznych.

Bez tego dokumentu rozbiórka stodoły nie może się rozpocząć. Inwestor ma czas na uzupełnienie braków do 17 grudnia 2025 r.

Gdzie była rada i gmina?

I tu pojawia się pytanie, które coraz głośniej stawiają mieszkańcy: jak to możliwe, że Rada Miejska uchwala zmiany w planie zagospodarowania bez wcześniejszych, jasnych uzgodnień z konserwatorem?

To nie jest kwestia formalna, ale odpowiedzialności. Bo skoro plan dopuszcza zabudowę wielorodzinną w miejscu historycznym, a jednocześnie na tym samym obszarze obowiązują strefy ochrony konserwatorskiej, to ktoś w gminie powinien to przewidzieć. To pokazuje raczej brak kompetencji niż dbałość o dobro mieszkańców i lokalne dziedzictwo.

Rewitalizacja zamiast wyburzenia

Historia miast – nie tylko dużych, ale i mniejszych – pokazuje, że rewitalizacja i adaptacja obiektów historycznych do nowych celów przynosi wymierne korzyści. To nie tylko turystyka czy wizerunek, ale też unikatowa tkanka kulturowa, której nie da się odtworzyć po zniszczeniu.

W wielu miejscach stare spichlerze, stodoły czy hale przemysłowe stały się galeriami, restauracjami, centrami kultury. Dlaczego w Obornikach Śląskich miałoby być inaczej? Czy naprawdę jedyną drogą musi być wyburzenie i wstawienie kolejnego bloku?

Nie tylko prywatna sprawa

„My nie chcemy nikomu blokować życia. Ale to, co stanie w miejscu tej stodoły, będzie rzutować na całą ulicę i okolicę. Tu nie chodzi tylko o prywatny interes, ale o przestrzeń, w której żyjemy” – mówią mieszkańcy.

Stodoła nie jest więc tylko kwestią prawa budowlanego i własności prywatnej. To sprawdzian dla urzędu i radnych – czy potrafią spojrzeć szerzej niż w paragraf i portfel inwestora.

Co dalej?

Dziś sprawa rozgrywa się między Starostwem, inwestorem i konserwatorem. Ale odpowiedzialność za to, co stanie się z ul. Prusicką, leży także na barkach samorządu. To radni i burmistrz uchwalali plany – i to oni powinni byli zadbać, by przepisy chroniły mieszkańców i dziedzictwo, a nie otwierały furtki dla kolejnych bloków.

Jeśli Oborniki Śląskie chcą być miastem z duszą, muszą zrozumieć, że rewitalizacja to nie kaprys, ale inwestycja w przyszłość. Bo historii, raz zburzonej, nie da się odbudować.

Autor: Rafał Chwaliński

Autor: Redakcja Radio DTR
Obserwuj Radio DTR w Google News

📲 Znajdziesz nas także w Google News – kliknij i obserwuj Radio DTR, aby otrzymywać nasze najnowsze informacje prosto w aplikacji!

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry
0

Suma