Felieton: „Kurier czy biuletyn wyborczy? Zawonia i problem władzy bez granic”
Autor: Rafał Chwaliński
W Zawoni wybory samorządowe 2024 r. miały być świętem demokracji. A stały się kolejnym przykładem, jak lokalna władza potrafi użyć publicznych środków do prywatnych celów politycznych. Wystarczy spojrzeć na „Kurier Zawoni” – kwartalnik finansowany z budżetu gminy, wydawany przez Gminny Ośrodek Kultury.
Na jego łamach zamiast neutralnej informacji o budżecie, kulturze czy sprawach mieszkańców pojawiły się wielkoformatowe zdjęcia wójt Agnieszki Wersty, wyborcze hasła o „doświadczeniu, skuteczności i rozwoju” oraz narracja o konieczności kontynuacji. Nie trzeba być ekspertem, żeby dostrzec: to nie był informator gminny, tylko biuletyn wyborczy.
Wybory i agitacja w gminnej prasie
I tu pojawia się zasadnicze pytanie: czy tak powinno być?
Wójt w odpowiedzi na zapytanie radnego Pawła Komorowskiego stwierdziła, że… Urząd Gminy Zawonia nie jest wydawcą „Kuriera”. Formalnie racja – bo wydawcą jest GOK. Ale każdy, kto zna mechanizmy funkcjonowania samorządu, wie, że GOK to nie jest prywatna gazeta. To jednostka organizacyjna gminy, zależna od wójta. Żaden dyrektor nie zaryzykuje wydrukowania agitacji wyborczej bez zgody przełożonych.
To, co obserwujemy, to klasyczne rozmywanie odpowiedzialności. Formalnie winnych nie ma, faktycznie władza użyła medium publicznego do promocji swojego kandydata. I jeszcze próbuje wmówić mieszkańcom, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem.
Ale prawo to jedno, a uczciwość drugie.
Dla wielu ludzi takie praktyki są dowodem, że władza psuje. Im dłużej ktoś siedzi w fotelu wójta czy burmistrza, tym bardziej zaczyna traktować urząd jak prywatną własność. Instytucje kultury, gazety, budżet – wszystko staje się narzędziem władzy.
Dlatego coraz głośniej trzeba mówić o tym, że dwu kadencyjność powinna być obowiązkowa. Dwie kadencje wystarczą, by pokazać skuteczność, zdobyć zaufanie i zostawić coś po sobie. Więcej – to już ryzyko zawłaszczenia.
Kurier Zawoni, zamiast być gazetą mieszkańców, stał się ulotką wyborczą. To nie jest problem tylko jednej gminy. To ostrzeżenie dla całego samorządu w Polsce: bez ograniczeń władza zawsze będzie próbowała grać na siebie. A rachunek za tę grę płacimy wszyscy.
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.


