Czytaj Radio DTR bez reklam Google30 dni spokojnego czytania. Bez konta i bez abonamentu.
Sprawdź dostęp
Baner Radia DTR na Wszystkich Świętych, 1 listopada. Rozświetlony zniczami cmentarz o zachodzie słońca, kamienne krzyże, białe chryzantemy i jesienne liście. Napis: „Pamiętamy o tych, którzy są już z nami tylko we wspomnieniach”.
Przejdź do treści
niedziela 1 listopada 2026
Imieniny: Andrzej, Seweryn, Warcisław, Wiktoryna Dzisiaj: Wszystkich Świętych
4 stycznia 2026 r.Polityka

Jest w tej wojnie coś perwersyjnie znajomego. Rosja znów wyciąga z lamusa starego bohatera – „generała Mroza”. Tego samego, który miał pokonać Napoleona, złamać Hitlera i raz na zawsze dowieść, że imperium nie musi być mądre, wystarczy, że jest zimne. Tyle że dziś Mróz nie broni granic. Dziś zjada własnych ludzi. I to nie w Moskwie, nie w Petersburgu, ale w republikach dalekiej Azji, na syberyjskich rubieżach, tam gdzie obywatel zawsze był bardziej „zasobem” niż człowiekiem.

Wojna w Ukrainie obnażyła to do bólu. Nie tylko rosyjską brutalność, ale też ciągłość systemu, który od wieków działa według tego samego schematu: bieda → wojna → propaganda → jeszcze większa bieda. I zawsze ktoś ginie „w imię czegoś”. Zwykle w imię imperium, które nie potrafi istnieć bez ofiar.

Pokój made in USA – sygnał, nie rozwiązanie

W tym krajobrazie pojawia się Zachód, a zwłaszcza Stany Zjednoczone, z opowieścią o „budowaniu pokoju”. Brzmi dobrze. Medialnie nawet bardzo. Tyle że ten pokój coraz częściej przypomina hasło marketingowe, nie proces polityczny. Sygnał wysyłany światu: robimy coś. Ale wojny nie kończy się konferencją prasową ani dyplomatycznym tweetem.

Reklama

Pokój, który nie rozlicza agresora, nie jest pokojem. Jest pauzą techniczną przed kolejną wojną. I Rosja doskonale to rozumie. Ona nie interpretuje gestów dobrej woli jako zaproszenia do dialogu, tylko jako słabość, którą należy wykorzystać.

Putin nie rządzi – on konserwuje system

Vladimir Putin nie stworzył tego systemu. On go tylko zakonserwował, zakontraktował i sprywatyzował. To nie jest władza jednego człowieka, lecz ciągłość caratu w wersji XXI wieku – z inną ikonografią, ale tym samym stosunkiem do jednostki. Człowiek ma być użyteczny, posłuszny i cichy. Jeśli zginie – propaganda znajdzie sens. Jeśli przeżyje – dostanie order albo zapomni.

Dlatego nie będzie rewolucji z powodu mrozu, biedy czy trumien wracających z frontu. Rosja nie buntuje się z głodu. Ona z głodu trwa. Bieda nie jest tam błędem systemu – jest jego fundamentem. Dokładnie tak samo, jak była nim w czasach Lenina i Stalina.

Reklama

Ukraina walczy o coś, czego Rosja nie zna

W tej wojnie kluczowe jest jedno: Ukraina walczy o podmiotowość, Rosja – o narrację. Ukraina broni prawa do istnienia jako państwo obywateli. Rosja próbuje udowodnić, że historia daje jej prawo do dominacji. To są dwa różne światy. Dwie różne cywilizacje polityczne.

Dlatego Zachód, jeśli naprawdę chce pokoju, musi zrozumieć brutalną prawdę: nie da się „dogadać” imperium zbudowanego na przemocy, nie podważając tej przemocy. Każdy „kompromis”, który pomija Ukrainę jako suwerenny podmiot, jest w istocie zgodą na to, by generał Mróz znów został bohaterem rosyjskiej legendy.

Imperium zawsze zjada swoich

Rosja od wieków żyje w stanie permanentnej wojny – z sąsiadami, z własnym społeczeństwem, z prawdą. I za każdym razem, gdy ktoś na Zachodzie wierzy, że „tym razem będzie inaczej”, historia odpowiada tym samym: nie będzie. Bo system, który nigdy nie nauczył się szacunku do człowieka, nie nauczy się go pod presją sankcji ani w blasku kamer.

Generał Mróz nie jest strategiem.
Jest alibi dla władzy, która nie potrafi zaoferować nic poza cierpieniem.
A pokój bez sprawiedliwości?
To tylko cisza przed kolejnym rozkazem: naprzód.

Autor: Rafał Chwaliński

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *