Kolejki, „hurtowe numerki” i frustracja mieszkańców.

powiatowe kolejki w komunikacji
Oceń materiał
Radio DTR czyta:
Gotowy do czytania

Burza wokół wydziału komunikacji w Trzebnicy

Mieszkańcy Trzebnicy i okolic coraz głośniej mówią o tym, co dzieje się w Wydziale Komunikacji Starostwa Powiatowego. W mediach społecznościowych wybuchła gorąca dyskusja po wpisie jednego z mieszkańców, który opisał sytuację związaną z rejestracją pojazdów. Padają mocne słowa: „układy”, „blokowanie kolejek”, „patologia”, ale też głosy broniące firm zajmujących się pośrednictwem w rejestracji aut.

Sprawa budzi ogromne emocje, bo dotyczy zwykłych mieszkańców, którzy — jak twierdzą — muszą brać wolne w pracy i stać od świtu pod urzędem, by zdobyć numerek.

Radio DTR wystąpiło już do starostwa z wnioskiem o informację publiczną dotyczącą organizacji pracy wydziału oraz zasad obsługi osób i firm zajmujących się rejestracją pojazdów.

O co chodzi mieszkańcom?

W opublikowanym wpisie autor opisuje sytuację, w której osoby zajmujące się zawodowo rejestracją samochodów mają pobierać wiele numerków jednocześnie i przez kilka godzin zajmować stanowiska obsługi. Zdaniem części mieszkańców powoduje to paraliż dla osób prywatnych.

„Ludzie biorą specjalnie wolne, a oni zajmują cały urząd” — napisał jeden z komentujących.

„Jeden urzędnik powinien obsługiwać takie osoby albo powinno być osobne okienko” — dodaje kolejny mieszkaniec.

W komentarzach wielokrotnie powtarza się jeden motyw: poczucie niesprawiedliwości. Niektórzy twierdzą, że system „kto pierwszy ten lepszy” przestaje działać, gdy jedna osoba pobiera po kilka lub kilkanaście numerków. ilustracja do artykulu o rejestracji pozjadow w powiecie trzebnickim ilustracja do artykułu o rejestracji pojazdów w powiecie trzebnickim

Ale są też głosy przeciwne

Dyskusja jest jednak bardziej złożona niż zwykły internetowy hejt.

Część mieszkańców otwarcie przyznaje, że korzysta z usług firm pośredniczących i uważa je za potrzebne. Argument? Oszczędność czasu i nerwów.

„Zapłaciłem i miałem sprawę załatwioną bez stania od rana w kolejce” — napisał jeden z mieszkańców.

Inni zwracają uwagę, że problem może leżeć nie w samych firmach, ale w organizacji pracy urzędu.

„Jeżeli urząd wie, że są firmy rejestrujące auta hurtowo, to powinien stworzyć osobne stanowisko albo system obsługi” — komentują mieszkańcy.

To ważny wątek. Bo nawet osoby broniące działalności takich firm przyznają, że obecny system wydaje się niewydolny.

„Najgorszy wydział komunikacji w okolicy”?

W komentarzach pojawiają się też bardzo ostre opinie o funkcjonowaniu samego wydziału komunikacji.

Reklama
Reklama
Reklama

Mieszkańcy skarżą się na:

  • wielogodzinne kolejki,
  • brak numerków już rano,
  • trudności z kontaktem telefonicznym,
  • chaos organizacyjny,
  • zbyt małą liczbę stanowisk.

Niektórzy twierdzą wręcz, że łatwiej zarejestrować auto we Wrocławiu niż w Trzebnicy.

To pokazuje, że problem wykracza dziś poza samą jedną firmę czy pojedyncze sytuacje. W sieci wylała się frustracja narastająca prawdopodobnie od miesięcy.

Czy urząd może ograniczyć liczbę numerków?

To jedno z pytań, które najczęściej pojawia się wśród mieszkańców.

Formalnie urząd musi zapewnić równy dostęp do usług publicznych. Jednocześnie firmy zajmujące się rejestracją pojazdów działają legalnie i wykonują usługę na rzecz klientów.

Pytanie brzmi jednak inaczej:
czy obecny sposób organizacji kolejek zapewnia równą szansę mieszkańcom załatwiającym pojedynczą sprawę?

I właśnie o to Radio DTR pyta teraz starostwo.

O co pytamy powiat?

W skierowanym wniosku o informację publiczną pytamy m.in.:

  • czy urząd monitoruje liczbę numerków pobieranych przez jedną osobę,
  • czy istnieją procedury dotyczące obsługi firm pośredniczących,
  • czy rozważano stworzenie oddzielnego stanowiska dla takich podmiotów,
  • ilu mieszkańców dziennie nie zostaje obsłużonych,
  • czy analizowano skargi mieszkańców,
  • jakie działania planuje urząd, by skrócić kolejki.

Społeczna frustracja zaczyna żyć własnym życiem

Najciekawsze w tej historii jest jednak coś jeszcze. W komentarzach widać ogromny brak zaufania do instytucji publicznych. Nawet jeśli część zarzutów może być przesadzona albo wynikać z emocji, skala reakcji pokazuje, że mieszkańcy czują się bezsilni wobec urzędowej machiny.

I to może być dla starostwa większy problem niż same kolejki.

Bo gdy mieszkańcy zaczynają wierzyć, że „bez znajomości się nie da”, urząd traci coś znacznie ważniejszego niż dobrą opinię — traci społeczne zaufanie.

Radio DTR wróci do sprawy po otrzymaniu odpowiedzi ze starostwa.

Źródło: analiza publicznej dyskusji mieszkańców w mediach społecznościowych oraz materiały własne Radia DTR.

Ten artykuł jest częścią
Magazynu Radio DTR 5/2026
, 30+ materiałów z regionu w jednym miejscu
Kup wydanie za 10 zł →

📰 Śledź nas w
Google News, bądź na bieżąco z regionem

☕ Postaw kawę
Autor: Rafał Chwaliński
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry