Od 1 stycznia 2026 roku opłata przejściowa przestaje istnieć. Co to oznacza dla zwykłych odbiorców i czy możemy już otwierać szampana?
Dlaczego zniknie ta opłata?
Minister Energii Miłosz Motyka ogłosił, że opłata przejściowa – element rachunków za prąd obecny od kilkunastu lat – nie będzie już pobierana.
„Chcemy, aby energia była łatwiej dostępna, a jej koszty bardziej przewidywalne. Dlatego zdecydowaliśmy o likwidacji opłaty przejściowej” – powiedział minister Motyka, podkreślając, że składnik ten „nie jest już konieczny dla bezpieczeństwa energetycznego i funkcjonowania systemu”.
Decyzja została opublikowana w obwieszczeniu Ministra Energii z 28 listopada 2025 r.
To element większej strategii rządu dotyczącej obniżania kosztów energii.
Co to właściwie była opłata przejściowa?
To pytanie padało przez lata – głównie dlatego, że większość Polaków płaciła ją automatycznie, często nie wiedząc, z czego wynika.
była częścią opłat dystrybucyjnych,
jej celem była rekompensata dla wytwórców energii po rozwiązaniu tzw. Kontraktów Długoterminowych (KDT),
obowiązywała wszystkich – od mieszkań po firmy,
podstawę prawną określała ustawa z 29 czerwca 2007 r.
Innymi słowy – to był historyczny koszt transformacji energetycznej z połowy lat 2000. Koszt, który powoli przestawał mieć swoje uzasadnienie.
Co zmieni się na rachunku za prąd?
Najprościej: powinno być trochę taniej.
Ale o ile? Zależy od taryfy i operatora, lecz zazwyczaj opłata przejściowa wynosiła:
od kilku do kilkunastu złotych miesięcznie w gospodarstwach domowych,
wielokrotnie więcej dla firm.
Likwidacja dotyczy wszystkich odbiorców od 1 stycznia 2026 r.
Czy to zapowiedź większych zmian?
W ostatnich miesiącach rząd sygnalizuje kierunek:
uproszczenie rachunków,
wygaszanie starych opłat systemowych,
zwiększenie przewidywalności cen energii.
Zniknięcie opłaty przejściowej to gest symboliczny – ale i realny, bo zdejmujący konkretny ciężar z milionów budżetów domowych.
Źródła
Obwieszczenie Ministra Energii z 28.11.2025 r.
Wypowiedź Ministra Energii Miłosza Motyki – komunikat ME.

