Od kontusza do karty urzędniczej
Kiedy Melchior Wańkowicz pisał o kundlizmie, miał przed oczami Polaka – dumnego, rozedrganego, romantycznego w słowie, ale bezradnego w działaniu. Człowieka, który zawsze wie, co trzeba zrobić, tylko nigdy nie wie jak.
Minęło siedemdziesiąt lat. Nie ma już dworów, nie ma folwarków. Ale duch kundlizmu ma się znakomicie. Tyle że dziś zamiast w kontuszu chodzi w garniturze, ma laptop, pieczątkę i… uprawnienia urzędnika gminnego.
Bo gdy dawniej szlachcic władał ziemią, dziś jego spadkobierca włada papierem. Tylko, że chłop – ten dawny, wieczny, zgarbiony – dalej przychodzi z pokłonem. Tyle że do biura.
Jak szlachta przeprowadziła się do miast
Po rozbiorach i powstaniach szlachta straciła majątki. Trzeba było jakoś żyć.
Jedni zaczęli sprzedawać srebra rodowe, inni – godność. I to właśnie ci drudzy odnaleźli się najlepiej: w administracji.
Nowa Polska, odrodzona, pełna urzędów, biur, komisji i departamentów, potrzebowała ludzi „z manierami”. Nie z wiedzą, nie z fachowością, lecz z rodowodem.
Szlachcic w cylindrze zastąpił chłopa przy biurku.
Pieczęć stała się nowym herbem.
A chłop?
Został petentem.
Feudalizm w wersji 2.0
Człowiek wychowany w podległości nie zapomina, jak się klania.
Zmienili się panowie, zmieniły się tytuły – ale układ sił przetrwał.
Dziś zamiast pańskiego „Waszmość” mamy „Panie Wójcie”, „Panie Burmistrzu”, „Panie Dyrektorze”.
I dalej obowiązuje ten sam rytuał: przyjdź, poproś, poczekaj, podziękuj.
To dlatego w małych gminach, w powiatach, w miasteczkach, demokracja nie jest wyborem, lecz przysługą.
Władza – nawet ta najmniejsza – wciąż traktuje obywatela jak petenta.
A obywatel, zamiast się dopominać, woli „nie zadzierać”.
Bo jeszcze coś odbiorą. Bo jeszcze przestaną lubić. Bo jeszcze „nie dadzą”.
Od pańszczyzny do przetargów
Zastanówmy się: czy Polska rzeczywiście wyszła z folwarku?
Patrząc na niektóre gminy, można mieć wątpliwości.
Tam, gdzie niegdyś chłop orał dla pana, dziś orze na etacie gminnym.
Tam, gdzie dziedzic decydował o losie wsi, dziś decyduje wójt – o grantach, przetargach, pozwoleniach.
Różnica polega na tym, że dawniej dziedzic miał majątek, a dziś „dziedzic” ma budżet.
I podobnie jak jego przodek – rozdaje go według uznania.
Kundlizm myślowy – czyli chciejstwo zamiast rozumu
Wańkowicz w „Kundlizmie” pisał, że Polacy nie lubią myśleć logicznie, bo prawda rzadko jest zgodna z ich marzeniami.
Woleli wierzyć, że „jakoś to będzie”, niż przyznać, że to nie ma prawa się udać.
Ta cecha przetrwała wszystkie ustroje.
Wójt wierzy, że wszystko kontroluje. Radni wierzą, że coś znaczą.
Mieszkańcy wierzą, że mają wpływ.
A wszyscy razem żyją w przekonaniu, że demokracja to coś, co dzieje się „gdzieś tam”, w Warszawie.
Złudna wolność
Mówi się, że Polacy odzyskali wolność.
Ale czy naprawdę?
Bo jeśli wolność sprowadza się do tego, że można głosować na tych samych ludzi co pięć lat, to jest to raczej wolność z katalogu, a nie z życia.
Prawdziwa wolność zaczyna się wtedy, gdy przestajemy się bać zadać pytanie.
Gdy obywatel nie czeka, aż wójt coś łaskawie powie, tylko sam sprawdza, co wójt zrobił.
Kiedy przestajemy się kłaniać.
Nowa szlachta, nowy lud
„Nie matura, lecz chęć szczera robi z człowieka urzędnika” – można by sparafrazować dawne przysłowie.
Dzisiejsza klasa urzędnicza to często mieszanka drobnomieszczańskiej ambicji i szlacheckiej buty.
A lud – dawniej z orki, dziś z social mediów – dalej wierzy, że nie ma wpływu.
To jest właśnie kundlizm 2.0: współczesny system zależności bez bata, ale z lajkiem.
Feudalizm w wersji z loginem ePUAP.
Puenta
Wańkowicz kończył swój list do Florczaka gorzko: „Nie ma zwycięzców – można pancerkami wjechać do Berlina, ale nie jest to równoznaczne z możliwością urządzania powojennego świata.”
Dziś można wjechać do Unii, mieć dotacje, logo, certyfikat i tabliczkę z godłem – ale nie jest to równoznaczne z byciem społeczeństwem obywatelskim.
Bo folwark trwa.
Tylko zmienił wystrój.
I jeśli dalej będziemy wierzyć, że wolność to coś, co „nam dadzą”, a nie coś, co się buduje codziennie –
to zawsze będziemy narodem wishful thinking.
Autor: Rafał Chwaliński
