Miko Marczyk, pilotowany przez Szymona Gospodarczyka, zakończył sezon Rajdowych Mistrzostw Europy 2026 jako wicemistrz w klasyfikacji kierowców. Polska załoga zajęła ósme miejsce w finałowym Rajdzie Sześciu Miast Północnej Portugalii. Ten wynik wystarczył, by po ubiegłorocznym mistrzostwie ponownie znaleźć się w europejskiej czołówce.
W rajdach czasami najtrudniej jest powstrzymać się od przyspieszania. Portugalski finał wymagał od Marczyka i Gospodarczyka właśnie takiej dyscypliny. Kiedy sytuacja w walce o wicemistrzostwo ułożyła się po ich myśli, każdą próbę poprawienia czasu trzeba było oceniać pod kątem ryzyka dla wyniku całego sezonu.
Na wymagających szutrowych trasach wokół Fafe liczyły się sprawny samochód, koncentracja i dotarcie do mety z odpowiednim dorobkiem punktowym.
Awaria rywala zmieniła przebieg walki
Przed ostatnią rundą Marczyk zajmował trzecie miejsce w klasyfikacji kierowców. Jego bezpośrednim przeciwnikiem w walce o drugą pozycję był Andrea Mabellini, startujący z Virginią Lenzi. Mistrzostwo Europy wcześniej zapewnił sobie Teemu Suninen.
Przełom nastąpił w sobotę. Na siódmym odcinku specjalnym włoska załoga zatrzymała się i zakończyła rywalizację tego dnia. Oficjalna relacja FIA wskazuje na problem techniczny.
Dla Polaków oznaczało to zmianę priorytetów. Korzystną sytuację trzeba było jeszcze wykorzystać, a portugalskie trasy pozostawiały niewielki margines błędu. Marczyk i Gospodarczyk również mieli kłopoty — w przekazanym podsumowaniu załoga wspomina między innymi o przebitej oponie.
Ostatecznie ukończyli rajd na ósmej pozycji. Marczyk wyprzedził Mabelliniego w końcowej klasyfikacji mistrzostw i sięgnął po europejskie srebro.
„Najważniejsze było ograniczenie ryzyka”
Kierowca podkreślał po zawodach, że portugalski start był szczególnie wymagający pod względem strategicznym.
— Przez ostatnie półtora dnia najważniejsze było ograniczenie ryzyka i dowiezienie odpowiedniej liczby punktów — powiedział Marczyk w podsumowaniu przekazanym redakcji.
Gospodarczyk zwracał uwagę na trudność takiego podejścia. Jak wyjaśniał, łatwiej rywalizować, kiedy na każdym odcinku można walczyć o najlepszy czas. Jazda podporządkowana utrzymaniu pozycji wymaga stałego kontrolowania tempa i rezygnowania z części sportowego instynktu.
To również istotna część pracy pilota. Oprócz przekazywania opisu trasy załoga musi wspólnie utrzymywać koncentrację i realizować ustalony plan. W Portugalii stawką każdej pomyłki mógł być dorobek wielu miesięcy.
Złoto i srebro w kolejnych sezonach
Po mistrzostwie Europy w 2025 roku Marczyk zakończył następny sezon na drugim miejscu. Nie obronił tytułu, ale utrzymał się w ścisłej czołówce cyklu.
Sam zawodnik przyznawał, że początek tegorocznych zmagań był trudny. Późniejsze starty pozwoliły odbudować pozycję, a finał przyniósł awans w klasyfikacji. Wicemistrzostwo jest więc także wynikiem pracy wykonanej po nieudanym otwarciu sezonu.
Portugalską rundę wygrał Mārtiņš Sesks, pilotowany przez Renārsa Francisa. Za nim uplasowali się Pablo Sarrazin i Roope Korhonen. Także w walce o zwycięstwo problemy techniczne miały duże znaczenie — prowadzący wcześniej Korhonen stracił szansę na triumf po awarii układu napędowego.
Marczyk i Gospodarczyk mieli na finiszu własny powód do świętowania. Ósme miejsce pozwoliło osiągnąć cel, z którym przyjechali do Portugalii. Ten finał przypomniał, że rajdowa dojrzałość obejmuje także umiejętność rozpoznania momentu, w którym zdobytych punktów trzeba przede wszystkim dopilnować.
Czytaj dalej Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.
Ten temat ma ciąg dalszy





