Każdego dnia na świecie umiera około 13 tysięcy dzieci przed ukończeniem piątego roku życia. W skali roku oznacza to prawie 4,9 miliona najmłodszych istnień. Choć liczba ta jest znacznie niższa niż trzy dekady temu, raport ONZ pokazuje coś niepokojącego: postęp w ratowaniu dzieci wyraźnie zwalnia.
Takie wnioski płyną z najnowszego raportu „Levels and Trends in Child Mortality 2025”, przygotowanego przez United Nations Inter-agency Group for Child Mortality Estimation (UN IGME).
Każde 12 sekund umiera dziecko
Raport przedstawia brutalne statystyki.
W 2024 roku:
-
4,9 mln dzieci zmarło przed ukończeniem 5 lat,
-
7 mln osób w wieku 0–24 lat zmarło przed osiągnięciem dorosłości,
-
co oznacza, że średnio co 12 sekund umiera jedno dziecko.
To liczby, które trudno sobie wyobrazić – ale właśnie one pokazują skalę globalnego problemu zdrowia publicznego.
Świat zrobił postęp. Ale tempo spada
Od lat 90. sytuacja dzieci na świecie poprawiła się znacząco. W 1990 roku przed piątymi urodzinami umierało około 13 milionów dzieci rocznie.
Dziś liczba ta spadła do 4,9 miliona – czyli mniej niż połowy poziomu z początku XXI wieku.
Jednak autorzy raportu ostrzegają, że obecne tempo zmian może okazać się niewystarczające.
Jeśli obecne trendy się utrzymają, do 2030 roku umrze jeszcze około 27,3 mln dzieci przed piątym rokiem życia, z czego prawie połowa w pierwszych tygodniach życia.
To scenariusz, którego – zdaniem ekspertów – można uniknąć.
Gdzie dzieci umierają najczęściej
Największy ciężar śmiertelności dzieci spoczywa dziś na dwóch regionach świata:
-
Afryce Subsaharyjskiej
-
Azji Południowej
UNICEF
To właśnie tam koncentruje się większość zgonów najmłodszych. Przyczyn jest wiele: ubóstwo, konflikty zbrojne, słabe systemy ochrony zdrowia, niedożywienie czy brak dostępu do podstawowej opieki medycznej.
Autorzy raportu podkreślają:
„Rozwiązania istnieją. Problemem nie jest brak skutecznych interwencji, lecz brak zasobów, nierówności i ograniczona wola polityczna, by wdrożyć je na szeroką skalę.”
Najczęstsze przyczyny śmierci dzieci
Wbrew pozorom większość tych tragedii nie wynika z rzadkich chorób.
Najczęściej dzieci umierają z powodów, którym można zapobiec:
-
wcześniactwo
-
powikłania okołoporodowe
-
zapalenie płuc
-
malaria
-
biegunki
-
niedożywienie
W wielu przypadkach wystarczyłby dostęp do podstawowej opieki medycznej, szczepień lub czystej wody.
Cel świata: zatrzymać te zgony
Agenda ONZ dotycząca zrównoważonego rozwoju zakłada, że do 2030 roku wszystkie kraje powinny ograniczyć śmiertelność dzieci poniżej 5 lat do maksymalnie 25 zgonów na 1000 urodzeń.
Problem w tym, że 60 państw może nie osiągnąć tego celu, a w krajach zagrożonych jego niespełnieniem żyje ponad 400 milionów dzieci.
Eksperci wyliczają, że gdyby wszystkie państwa zrealizowały ten cel, do 2030 roku można by uratować dodatkowe 8 milionów dzieci.
Raport z gorzkim przesłaniem
Raport ONZ przypomina, że świat potrafi ratować dzieci. Spadek liczby zgonów od lat 90. jest tego dowodem.
Jednocześnie dokument pokazuje coś jeszcze: wiele z tych śmierci wciąż jest całkowicie niepotrzebnych.
W erze zaawansowanej medycyny i globalnej wiedzy o zdrowiu dzieci wciąż obowiązuje smutna zasada:
to, czy dziecko przeżyje pierwsze lata życia, w ogromnym stopniu zależy od miejsca, w którym się urodziło.
Dziennikarskie podsumowanie
Raport ONZ nie jest tylko statystyką. To mapa nierówności świata.
Pokazuje, że walka o życie dzieci nie jest już wyłącznie problemem medycznym – to także kwestia polityki, finansowania i globalnych priorytetów.
Bo w XXI wieku największym dramatem nie jest to, że dzieci umierają.
Największym dramatem jest to, że wiele z tych zgonów można było zatrzymać.



