Narodziny zawońskiej „Solidarności”. Mieszkańcy przejmują inicjatywę
16 września 2025 roku w Zawoni odbyło się spotkanie, które może stać się punktem zwrotnym w relacjach między lokalną społecznością a władzą gminy. Tym razem nie była to formalna konsultacja zwołana przez urzędników – mieszkańcy zorganizowali zebranie sami, by jasno powiedzieć: NIE dla biometanowni i podobnych inwestycji, które mogą szkodzić ludziom i środowisku.
Jeszcze liczniej zgromadzeni mieszkańcy nie poprzestali na słowach. Rozpoczęli proces składania uwag do projektu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, obejmującego m.in. strefę przemysłową. Do akcji włączyli się też przedstawiciele innych miejscowości z terenu gminy. – „To nie jest protest przeciwko rozwojowi, tylko obrona normalności. Nie chcemy inwestycji, które zatrują nasze życie” – mówili uczestnicy spotkania.
Władza w kontrze do mieszkańców?
Choć wójt gminy Agnieszka Wersta oraz przewodnicząca rady Grażyna Ogrodowiecz-Nitka deklarowały, że również nie są zwolenniczkami biometanowni, to fakty wskazują na coś innego. To właśnie wójt przygotowała projekt planu dopuszczający powstanie tej inwestycji, argumentując, że „wymagał tego właściciel działki” i że tylko takie rozwiązanie chroni gminę przed odszkodowaniami.
Mieszkańcy odrzucili tę narrację. – „Nie należało w ogóle procedować tego wniosku, a każdy koszt poniesiony na ten cel jest bezpodstawny” – padło ze strony zgromadzonych.
Sytuację skomplikowało także przesłanie radnym przez wójt innej wersji projektu niż ta, którą wcześniej z nimi uzgodniła. Obiecała poprawę i przesłanie nowego dokumentu, ale – jak twierdzą mieszkańcy – znowu „zapomniała”.
Społeczna inicjatywa prawodawcza
W efekcie frustracji mieszkańcy zdecydowali się przejąć inicjatywę i zaczęli składać własne wnioski do planu miejscowego. Jeśli wójt będzie zmuszona je uwzględnić, może to oznaczać trwałą blokadę nie tylko biometanowni, lecz także innych uciążliwych inwestycji.
Spotkanie w Zawoni pokazało, że lokalna społeczność potrafi się zjednoczyć ponad podziałami i działać wspólnie. To przykład oddolnej demokracji i lekcja, że konsultacje społeczne nie mogą być farsą. – „Nie będziemy już tylko protestować, teraz to my chcemy stanowić prawo miejscowe” – usłyszeliśmy od uczestników zebrania.
Co dalej?
Wnioski mieszkańców trafią do dalszej procedury planistycznej. Ostateczne decyzje należą do wójta i rady gminy. Już 18 września radni na XX sesji będą rozpatrywać kontrowersyjny projekt, który – według wielu – w ogóle nie powinien trafić pod obrady.
Pytanie pozostaje otwarte: czy władza zrozumie wreszcie, że nie działa w swoim imieniu, lecz w imieniu społeczności, która ją wybrała?
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.


