Nastolatek zamyka się w pokoju, wybucha złością, nie może zasnąć, skarży się na ból brzucha albo nagle traci zainteresowanie nauką. Dorośli często widzą w tym lenistwo, bunt lub „trudny wiek”. Tymczasem za zmianą zachowania może stać przeciążenie, z którym młody człowiek nie potrafi już sobie poradzić. Problem jest prawdziwy. Nie oznacza to jednak, że każde popularne wyjaśnienie stresu i depresji jest równie prawdziwe.
Okres dojrzewania rzeczywiście wiąże się ze zwiększoną wrażliwością na ocenę, odrzucenie, presję szkolną, konflikty rówieśnicze i niepewność dotyczącą przyszłości. Młody człowiek zaczyna rozumieć coraz więcej, ale nadal dopiero uczy się regulowania emocji, rozpoznawania swoich granic i korzystania z pomocy.
Nie jest już dzieckiem, którego świat kończy się na domu i szkole. Nie jest również dorosłym dysponującym doświadczeniem, niezależnością finansową oraz wypracowanymi sposobami radzenia sobie z porażką. Znajduje się pomiędzy tymi światami — i właśnie w tej przestrzeni napięcie może narastać wyjątkowo szybko.
Presja rośnie, a wsparcie słabnie
Dane Światowej Organizacji Zdrowia pokazują, że problem nie jest jedynie wrażeniem rodziców, nauczycieli czy psychologów.
W badaniu HBSC obejmującym niemal 280 tys. młodych osób z 44 państw i regionów odnotowano wzrost presji szkolnej oraz spadek deklarowanego wsparcia społecznego. Wśród piętnastoletnich dziewcząt odsetek osób odczuwających silną presję związaną z nauką wzrósł z 54 proc. w 2018 roku do 63 proc. w 2022 roku. Wśród chłopców zwiększył się z 40 do 43 proc.
Jednocześnie odsetek nastolatków deklarujących wysokie wsparcie rodzinne spadł z 73 do 67 proc., a wsparcie ze strony rówieśników — z 61 do 58 proc. Największe pogorszenie widoczne było wśród dziewcząt. WHO podkreśla, że młodzi ludzie odczuwający jednocześnie silne wsparcie rodziny i przyjaciół znacznie lepiej oceniali własne zdrowie psychiczne.
To istotny wniosek. Nastolatkowie nie stali się nagle „słabszym pokoleniem”. W wielu przypadkach wzrosła liczba obciążeń, natomiast zmniejszyła się dostępność relacji, które mogłyby te obciążenia amortyzować.
Młody człowiek ma być dobrym uczniem, rozwijać zainteresowania, trenować, planować przyszłość, właściwie wyglądać, mieć znajomych, być obecnym w internecie, ale jednocześnie nie spędzać w nim zbyt wiele czasu. Ma być samodzielny, lecz posłuszny. Pewny siebie, ale nie arogancki. Odpowiedzialny, choć dorośli często nie pozwalają mu podejmować decyzji.
W tej układance trudno znaleźć miejsce na zwyczajne zmęczenie.
Stres jest potrzebny — dopóki nie staje się codziennością
Stres sam w sobie nie jest chorobą. Krótkotrwała reakcja stresowa pomaga przygotować organizm do działania. Przyspiesza tętno, zwiększa czujność, mobilizuje energię i pozwala skoncentrować się na zagrożeniu lub trudnym zadaniu.
Problem rozpoczyna się wtedy, gdy stan alarmowy trwa zbyt długo.
W reakcji na stres uczestniczy między innymi oś podwzgórze–przysadka–nadnercza, nazywana osią HPA. Jej aktywacja prowadzi do uwalniania hormonów pomagających organizmowi reagować na wymagającą sytuację. W okresie dojrzewania działanie tego systemu może być bardziej reaktywne, choć nie dotyczy to wszystkich nastolatków w jednakowym stopniu. Znaczenie mają płeć, etap dojrzewania, wcześniejsze doświadczenia, rodzaj stresora oraz środowisko rodzinne.
Portal „Mądra Ochrona” zwraca uwagę, że młodzież może silniej reagować na stresujące wydarzenia, a stan podwyższonego napięcia może utrzymywać się u niej dłużej. Materiał opisuje również udział ciała migdałowatego, płatów czołowych i osi HPA w przetwarzaniu emocji.
Nie oznacza to jednak, że nastolatek jest neurologicznie niezdolny do podejmowania racjonalnych decyzji. To popularne, lecz krzywdzące uproszczenie.
Młodzi ludzie potrafią myśleć logicznie, przewidywać konsekwencje i rozwiązywać złożone problemy. Trudność może pojawiać się zwłaszcza wtedy, gdy działają pod silną presją emocjonalną, w obecności rówieśników, pod wpływem lęku, zawstydzenia albo nagrody dostępnej natychmiast.
Mózg nastolatka nie jest zepsutą wersją mózgu osoby dorosłej. Jest systemem znajdującym się w intensywnej przebudowie.
Depresja to nie „za mało serotoniny”
Przewlekły stres może zwiększać podatność na zaburzenia lękowe, depresję, problemy ze snem, trudności z koncentracją i zachowania ryzykowne. Nie istnieje jednak prosty mechanizm, według którego stres podnosi poziom kortyzolu, ten „niszczy mózg”, a następnie powstaje depresja.
Depresja jest zaburzeniem wieloczynnikowym. Znaczenie mogą mieć predyspozycje biologiczne, sytuacja rodzinna, przemoc, samotność, przewlekła choroba, doświadczenie straty, warunki ekonomiczne, relacje rówieśnicze oraz wcześniejsze kryzysy psychiczne.
Nie należy również przedstawiać jej jako prostego niedoboru serotoniny lub dopaminy. Neuroprzekaźniki uczestniczą w funkcjonowaniu układu nerwowego i mechanizmach działania leków, ale model „nierównowagi chemicznej” nie wyjaśnia złożoności depresji.
Praca Jerzego Landowskiego „Zespoły depresyjne – przewlekła aktywacja układu stresu” z 2001 roku może być interesującym historycznym opisem związku depresji z aktywnością układu stresu. Nie jest jednak współczesnym badaniem stresu u nastolatków. Powstała jako część publikacji dotyczącej depresji w chorobie niedokrwiennej serca, a więc przede wszystkim w kontekście pacjentów kardiologicznych.
Może stanowić punkt odniesienia, ale nie powinna być głównym źródłem opisującym dzisiejszą młodzież, jej środowisko cyfrowe i aktualne metody leczenia.
ilustracja do artykułu nastolatek pod presją
Telefon nie jest jedynym sprawcą
W debacie o kondycji psychicznej młodzieży najłatwiej oskarżyć smartfon. To wygodne: urządzenie jest widoczne, nastolatek stale trzyma je w dłoni, a dorosły może poczuć, że znalazł źródło całego problemu.
Rzeczywistość jest jednak bardziej skomplikowana.
Media społecznościowe mogą potęgować presję wyglądu, porównywanie się z innymi, poczucie bycia ocenianym, cyberprzemoc oraz lęk przed pominięciem. Mogą także ograniczać sen, zwłaszcza gdy młody człowiek korzysta z telefonu nocą.
Z drugiej strony internet bywa miejscem podtrzymywania przyjaźni, znajdowania grup wsparcia, rozwijania zainteresowań oraz szukania pomocy, której nastolatek nie otrzymuje w najbliższym otoczeniu.
Diana Divecha w artykule „Our Teens Are More Stressed Than Ever” zwraca uwagę, że korelacja między korzystaniem z mediów społecznościowych a problemami psychicznymi nie oznacza automatycznie związku przyczynowego. Przywołuje również badania, w których wcześniejsze objawy depresyjne u dziewcząt przewidywały późniejsze, intensywniejsze korzystanie z mediów społecznościowych — nie zaś odwrotnie.
Nowsze dane WHO pokazują natomiast, że problematyczne korzystanie z mediów społecznościowych wzrosło wśród nastolatków z 7 proc. w 2018 roku do 11 proc. w 2022 roku. Chodzi tu o zachowanie związane z utratą kontroli i negatywnymi konsekwencjami, a nie o sam fakt posiadania konta lub codziennego korzystania z internetu.
Zakaz telefonu nie zastąpi rozmowy, terapii ani poprawy relacji rodzinnych. Czasami może uporządkować rytm dnia. Innym razem jedynie odbierze młodemu człowiekowi ostatnie dostępne miejsce kontaktu z rówieśnikami.
Gdzie kończy się edukacja, a zaczyna reklama?
Poradnik „Nastolatek w stresie” powstał w ramach kampanii edukacyjnej rozpoczętej w 2021 roku. Jej deklarowanym celem było uczenie młodych ludzi rozładowywania napięcia, rozwijanie zdrowych nawyków i propagowanie aktywnego stylu życia. Kampanię sygnowało Stowarzyszenie Aktywnie Przeciwko Depresji, a wśród ekspertów znaleźli się specjaliści psychiatrii, psychologii i dietetyki.
W materiałach kampanii obok aktywności fizycznej, diety, hobby i technik relaksacyjnych pojawiają się jednak również psychobiotyki. Na stronie projektu przedstawiono je jako probiotyki mające przywracać równowagę „nie tylko mikrobiologiczną w jelicie, ale także w głowie”. Plik broszury dostępny do pobrania zawierał w nazwie oznaczenie „Sanprobi”.
Samo istnienie osi jelita–mózg i prowadzenie badań nad rolą mikrobioty nie jest kontrowersją. Kontrowersja pojawia się wtedy, gdy złożony problem zdrowia psychicznego zostaje połączony z sugestią, że określona grupa suplementów może „przywrócić równowagę w głowie”.
Takie sformułowania mogą przekraczać granicę pomiędzy edukacją zdrowotną a przekazem promocyjnym.
Suplement nie może zastąpić oceny psychologicznej lub psychiatrycznej. Nie rozwiąże problemu przemocy, prześladowania w szkole, konfliktu rodzinnego, zaburzeń odżywiania, samookaleczeń ani depresji. Rodzice powinni dokładnie wiedzieć, kto finansował albo wspierał kampanię, jakie produkty są w niej promowane i na jak silnych dowodach oparto przekazywane zalecenia.
W zdrowiu psychicznym młodzieży transparentność nie jest drobiazgiem. Jest warunkiem zaufania.
Liczby rosną również w Polsce
Według Narodowego Funduszu Zdrowia w 2023 roku pomocą psychologiczną lub psychiatryczną finansowaną ze środków publicznych objęto ponad 279 tys. dzieci i młodych osób. Było to o 134,6 proc. więcej niż w 2019 roku, gdy ze wsparcia skorzystało około 119 tys. pacjentów.
Wzrost nie musi oznaczać wyłącznie gwałtownego pogorszenia zdrowia psychicznego. Częściowo może wynikać z większej świadomości, lepszego rozpoznawania objawów i częstszego poszukiwania pomocy. Skala zmiany pokazuje jednak, że problemu nie można dłużej zbywać jako chwilowej mody na psychologię.
NFZ wskazuje, że publiczny system pomocy dzieciom i młodzieży jest podzielony na trzy poziomy: środowiskową opiekę psychologiczno-psychoterapeutyczną, opiekę ambulatoryjną lub dzienną pod kierunkiem lekarzy psychiatrów oraz leczenie szpitalne w najcięższych przypadkach.
Zalecenia NICE dotyczące depresji u dzieci i młodzieży również podkreślają znaczenie pełnej oceny sytuacji rodzinnej, społecznej i edukacyjnej. W leczeniu stosuje się przede wszystkim odpowiednio dobrane oddziaływania psychologiczne. Przy depresji umiarkowanej i ciężkiej potrzebna jest ocena specjalistyczna, a farmakoterapia — gdy jest wskazana — powinna być prowadzona pod ścisłym nadzorem i łączona z pomocą psychologiczną.
Jak rozpoznać, że to już nie „zwykły stres”?
Nie każda złość, gorsza ocena lub zamknięcie drzwi do pokoju oznacza kryzys psychiczny. Niepokój powinny jednak wzbudzać zmiany utrzymujące się przez dłuższy czas albo wyraźnie zakłócające codzienne funkcjonowanie.
Sygnałem ostrzegawczym może być długotrwałe wycofanie, utrata zainteresowań, poważne zaburzenia snu, nagły spadek wyników w nauce, rezygnacja z kontaktów z przyjaciółmi, zaniedbywanie higieny, powtarzające się dolegliwości fizyczne bez wyraźnej przyczyny, gwałtowne zmiany apetytu, sięganie po substancje psychoaktywne, samookaleczenia albo wypowiedzi wskazujące na brak nadziei.
Szczególnej reakcji wymagają informacje o planowanym samobójstwie, pożegnania, rozdawanie ważnych przedmiotów oraz zachowanie sugerujące bezpośrednie zagrożenie życia. W takiej sytuacji nie wolno pozostawiać młodej osoby samej ani czekać, aż „jej przejdzie”. Potrzebna jest natychmiastowa pomoc ratunkowa lub specjalistyczna.
Pytanie o myśli samobójcze nie podsuwa dziecku pomysłu. Może natomiast otworzyć rozmowę, której młody człowiek sam nie potrafił rozpocząć.
Nastolatek potrzebuje dorosłego, nie wykładu
Najczęstszym błędem jest natychmiastowe przekonywanie młodej osoby, że jej problem nie jest poważny.
„Inni mają gorzej”.
„Za moich czasów nikt nie chodził do psychologa”.
„Odłóż telefon i wszystko wróci do normy”.
„Weź się w garść”.
Takie zdania nie zmniejszają napięcia. Uczą jedynie, że o trudnych przeżyciach nie warto mówić.
Pomoc nie polega na spełnianiu wszystkich oczekiwań nastolatka ani rezygnacji z granic. Polega na uznaniu, że emocja jest prawdziwa, nawet gdy dorosły inaczej ocenia jej przyczynę.
Zamiast przesłuchania potrzebna jest rozmowa. Zamiast diagnozowania — uważność. Zamiast wykładu o wdzięczności — pytanie: „Co jest teraz dla ciebie najtrudniejsze?”.
Okres dojrzewania nie jest chorobą. Jest jednak czasem szczególnej podatności na warunki, w których młody człowiek dorasta. Surowe, nieprzewidywalne i pełne presji środowisko może utrwalać napięcie. Bezpieczna relacja z dorosłym może natomiast stać się czynnikiem chroniącym nawet wtedy, gdy nie da się od razu usunąć źródła problemu.
Nastolatek nie potrzebuje kolejnej osoby mówiącej mu, że przesadza. Potrzebuje kogoś, kto zauważy, że przestał sobie radzić — zanim stres zamieni się w kryzys.
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.



