Przejdź do treści
środa 7 października 2026
06/10/2026Autor

Od wtorku, 6 października, na polskich stacjach obowiązują nowe maksymalne ceny paliw. Za litr benzyny 95 nie można żądać więcej niż 6,79 zł, za benzynę 98 – 7,66 zł, a za olej napędowy – 7,82 zł. To jednak nie jest urzędowy cennik, według którego wszystkie stacje muszą sprzedawać paliwo. To cenowy sufit. Poniżej niego konkurencja nadal może działać.

Na pierwszy rzut oka komunikat Ministerstwa Energii wygląda jak kolejna tabela z trzema liczbami. W rzeczywistości pokazuje jednak coś znacznie ciekawszego: polski rynek paliw funkcjonuje obecnie w systemie, w którym państwo wyznacza maksymalną cenę detaliczną, a limit może zmieniać się praktycznie z dnia na dzień.

Od 6 października maksymalnie zapłacimy:

Reklama
  • 6,79 zł za litr benzyny 95,
  • 7,66 zł za litr benzyny 98,
  • 7,82 zł za litr oleju napędowego.

I właśnie słowo „maksymalnie” jest tutaj najważniejsze.

Stacja może być tańsza

Cena ogłaszana przez ministra nie oznacza, że litr benzyny 95 ma kosztować dokładnie 6,79 zł.

Oznacza, że nie może kosztować więcej.

Jeżeli właściciel stacji może i chce sprzedawać paliwo po 6,65 czy 6,70 zł, przepisy mu tego nie zabraniają. Nadal więc pozostaje miejsce na konkurencję cenową między sieciami i poszczególnymi stacjami.

Dla kierowcy to istotne, bo rządowy komunikat nie powinien być traktowany jak cennik obowiązujący przy każdym dystrybutorze.

To raczej granica, której sprzedawca nie może przekroczyć.

Benzyna w górę, diesel w dół

Jeszcze ciekawiej robi się, gdy porównamy wtorkowe limity z cenami obowiązującymi od 3 do 5 października.

Wtedy maksymalna cena benzyny 95 wynosiła 6,73 zł, benzyny 98 – 7,59 zł, a oleju napędowego – 7,88 zł.

Od 6 października:

benzyna 95 drożeje o 6 groszy na litrze,
benzyna 98 drożeje o 7 groszy,
diesel tanieje o 6 groszy.

Przy tankowaniu 50 litrów oznacza to zmianę rachunku odpowiednio o:

+3 zł dla benzyny 95,
+3,50 zł dla benzyny 98,
–3 zł dla oleju napędowego.

Nie mamy więc prostego scenariusza pod tytułem „wszystkie paliwa drożeją”.

Rynek zachowuje się różnie w zależności od rodzaju paliwa, a państwowy limit jest do tych zmian dostosowywany.

391 zł za 50 litrów diesla

Same grosze przy litrze mogą wydawać się niewielkie. Inaczej wyglądają, kiedy przeliczymy ceny na pełny bak.

Przy maksymalnych cenach obowiązujących 6 października za 50 litrów trzeba zapłacić najwyżej:

benzyna 95 – 339,50 zł,
benzyna 98 – 383 zł,
olej napędowy – 391 zł.

W przypadku samochodu tankującego 60 litrów diesel oznacza już rachunek do 469,20 zł.

I właśnie dlatego ceny paliw są czymś więcej niż problemem kierowców. Wpływają na transport, usługi, logistykę, rolnictwo i koszty działalności firm, a w konsekwencji mogą przenosić się na ceny wielu innych produktów.

Państwo weszło pomiędzy rynek a dystrybutor

Mechanizm jest częścią programu „Ceny Paliwa Niżej”, czyli CPN.

Obecna odsłona programu ma działać do 31 grudnia 2026 roku.

Państwo wykorzystuje przy tym dwa podstawowe instrumenty: obniżone obciążenia podatkowe paliwa oraz maksymalną cenę detaliczną benzyny i oleju napędowego.

To ważna zmiana w sposobie funkcjonowania rynku.

Normalnie cenę na stacji kształtuje przede wszystkim koszt paliwa w hurcie, kurs złotego, ceny ropy i produktów gotowych na światowych rynkach, podatki, logistyka oraz marża sprzedawcy.

Teraz pojawił się jeszcze jeden element:

administracyjnie wyznaczony sufit ceny detalicznej.

Dlaczego cena może zmieniać się każdego dnia?

Ministerstwo ogłasza nowe maksymalne ceny, a zaczynają one obowiązywać następnego dnia po publikacji odpowiedniego komunikatu.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

W dni wolne mechanizm działa inaczej. Cena ustalona przed weekendem lub świętem pozostaje w mocy przez kolejne dni wolne, aż do następnego dnia roboczego włącznie.

Dlatego od soboty 3 października do poniedziałku 5 października obowiązywał jeden zestaw stawek, a we wtorek pojawił się kolejny.

Dla kierowców oznacza to coś, do czego wcześniej nie byli przyzwyczajeni:

urzędowy cenowy sufit paliwa może być informacją praktycznie codzienną.

Trochę jak kurs waluty albo prognoza pogody. Tyle że w tym przypadku wynik widać później na dystrybutorze.

Program już kosztował miliardy

Skala państwowej interwencji nie jest mała.

Według danych Ministerstwa Energii pierwsza odsłona programu CPN kosztowała około 4,7 mld zł. Rząd ocenia, że dzięki zastosowanym rozwiązaniom ceny paliw na stacjach były średnio około 20 procent niższe.

Druga edycja, obowiązująca od 17 do 31 sierpnia, miała kosztować około pół miliarda złotych.

To oznacza, że dwie wcześniejsze odsłony programu kosztowały łącznie około 5,2 mld zł.

Obecna edycja ma obowiązywać do końca roku.

Rząd wskazuje jednocześnie, że finansowanie działań osłonowych mają wesprzeć wpływy z podatku od nadzwyczajnych zysków przedsiębiorstw paliwowych. Założenie jest takie, aby daniną objąć nie cały dochód firm, lecz część zysku uznaną za nadzwyczajną.

To kolejny element układanki, o którym warto pamiętać: niższa cena na stacji nie oznacza, że koszt całego mechanizmu znika. Zmienia się przede wszystkim sposób jego rozłożenia pomiędzy kierowców, przedsiębiorstwa paliwowe i finanse publiczne.

Od sierpnia ceny wyraźnie poszły w górę

Jeszcze 27 sierpnia maksymalna cena benzyny 95 wynosiła 6,57 zł, benzyny 98 – 7,39 zł, a diesla – 7,47 zł.

Porównanie z 6 października pokazuje:

benzyna 95 jest droższa o 22 grosze na litrze,
benzyna 98 o 27 groszy,
diesel aż o 35 groszy.

Przy 50-litrowym tankowaniu daje to odpowiednio około 11 zł, 13,50 zł i 17,50 zł więcej.

Program osłonowy nie oznacza więc zamrożenia cen na jednym poziomie.

Ma raczej ograniczać ich wzrost.

To zasadnicza różnica.

Co właściwie kupuje kierowcy CPN?

Rząd argumentuje, że program ma chronić gospodarstwa domowe i przedsiębiorstwa przed gwałtownymi skutkami niestabilności na światowych rynkach energii. Wskazuje m.in. na napięcia geopolityczne, ograniczenia podaży oraz sytuację wokół Cieśniny Ormuz.

I tu dochodzimy do najważniejszego pytania.

Nie brzmi ono już:

„Ile kosztuje dziś benzyna?”

Bardziej interesujące jest:

„Ile kosztowałaby bez państwowego mechanizmu?”

Dopiero odpowiedź na to pytanie pozwoli ocenić rzeczywistą skuteczność programu.

Na razie kierowca widzi przede wszystkim efekt końcowy: cenę na pylonie.

Od 6 października jej górną granicą jest 6,79 zł dla benzyny 95, 7,66 zł dla benzyny 98 i 7,82 zł dla diesla.

Ale warto nadal patrzeć na stacje wokół siebie.

Bo cena maksymalna nie oznacza ceny najlepszej.

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *