Państwo na dwóch kierownicach. Tusk i Nawrocki grają już o wybory 2027

chatgpt image 17 lip 2026, 17 07 28
Oceń materiał

Prezydent Karol Nawrocki blokuje część ustaw rządu, Donald Tusk oskarża prawicę o budowanie „putinowskiego frontu”, a reforma sądownictwa ugrzęzła pomiędzy Pałacem Prezydenckim a większością sejmową. Polska weszła w okres twardej kohabitacji, w której każda ustawa może stać się elementem kampanii parlamentarnej.

Donald Tusk kontroluje rząd i większość parlamentarną. Karol Nawrocki ma demokratyczny mandat prezydencki, prawo weta oraz zaplecze polityczne związane z Prawem i Sprawiedliwością. Obaj mogą twierdzić, że realizują wolę wyborców, ale żaden nie jest w stanie samodzielnie przeprowadzić własnej wizji państwa.

To nie jest jeszcze całkowity paraliż. Prezydent podpisuje wiele ustaw, rząd prowadzi bieżącą politykę, a administracja funkcjonuje. Problem zaczyna się przy reformach ustrojowych, światopoglądowych i europejskich. Tam porozumienie praktycznie nie istnieje.

Nawrocki nie był formalnie kandydatem PiS

W opisie obecnego konfliktu warto zachować precyzję. Karol Nawrocki nie startował formalnie jako kandydat partyjny PiS. Państwowa Komisja Wyborcza zarejestrowała osobny Komitet Wyborczy Kandydata na Prezydenta RP Karola Nawrockiego. Był jednak oficjalnie i bardzo wyraźnie popierany przez Prawo i Sprawiedliwość, korzystał z zaplecza tego ugrupowania i po objęciu urzędu realizuje część postulatów bliskich prawicy.

Dlatego Pałac Prezydencki stał się faktycznym centrum opozycji wobec rządu Tuska. Nie oznacza to jednak, że prezydent wykonuje każde polecenie PiS. Ma własny mandat, własną kancelarię i może próbować budować szerszą formację polityczną, której nie będzie dało się w pełni kontrolować z partyjnej siedziby przy Nowogrodzkiej.

Dla Jarosława Kaczyńskiego Nawrocki jest więc jednocześnie potężnym sojusznikiem i potencjalnie konkurencyjnym ośrodkiem władzy na prawicy.

Kohabitacja po polsku

Termin „kohabitacja” pochodzi przede wszystkim z francuskiej praktyki ustrojowej. Oznacza sytuację, w której prezydent oraz premier reprezentują przeciwne obozy polityczne i muszą dzielić władzę. We Francji wystąpiła trzykrotnie: w latach 1986–1988, 1993–1995 oraz 1997–2002.

Polska konstrukcja jest inna. Konstytucja wyraźnie stanowi, że to Rada Ministrów prowadzi politykę wewnętrzną i zagraniczną państwa. Prezydent nie kieruje rządem, lecz dysponuje narzędziami, które pozwalają blokować albo opóźniać jego działania.

Najważniejszym z nich jest weto ustawodawcze. Sejm może je odrzucić jedynie większością trzech piątych głosów, przy obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. Obecna koalicja takiej większości nie ma. W praktyce oznacza to, że odmowa podpisania ustawy przez Nawrockiego najczęściej kończy jej drogę legislacyjną.

Prezydent może również kierować ustawy do Trybunału Konstytucyjnego, wpływać na nominacje sędziowskie i wojskowe, przedstawiać własne projekty oraz uczestniczyć w polityce zagranicznej. Rząd może natomiast omijać ustawodawczą blokadę rozporządzeniami, zmianami organizacyjnymi, decyzjami personalnymi i działaniami administracyjnymi.

W efekcie obie strony nie tyle współrządzą, ile poszukują sposobów na obejście przeciwnika. ilustracja artykulu polityka w rozdrozu ilustracja artykułu polityka w rozdrożu

Reforma KRS zatrzymała się na prezydenckim biurku

Najpoważniejszym polem konfliktu pozostaje wymiar sprawiedliwości. Rząd chce zmienić zasady wyboru sędziowskiej części Krajowej Rady Sądownictwa i rozwiązać problem około 2,5 tysiąca sędziów powołanych przy udziale KRS ukształtowanej po 2018 roku. Human Rights Watch wskazuje, że naprawa sądownictwa nadal napotyka opór prezydentury politycznie związanej z PiS.

19 lutego 2026 roku Nawrocki zawetował nowelizację ustawy o KRS. Rząd przedstawiał ją jako próbę przywrócenia konstytucyjnych standardów i dostosowania systemu do orzecznictwa europejskich trybunałów. Otoczenie prezydenta oceniało natomiast, że projekt prowadziłby do ponownego zamknięcia KRS w środowisku sędziowskim i ograniczenia wpływu przedstawicieli wybranych w wyborach powszechnych.

Nawrocki przedstawił jednocześnie własny projekt, oparty na potwierdzeniu statusu sędziów, niepodważalności orzeczeń oraz ochronie prawa obywateli do rozpoznania sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki. Pokazuje to, że Pałac Prezydencki nie chce być przedstawiany wyłącznie jako hamulcowy. Próbuje budować własną, konkurencyjną koncepcję „naprawy” sądów.

Problem polega na tym, że obie strony zaczynają od sprzecznych założeń.

Dla rządu obecna KRS jest źródłem wadliwych nominacji. Dla prezydenta próba podważania statusu powołanych już sędziów zagraża stabilności orzeczeń i pewności prawa. Dopóki jedna ze stron nie uzyska dominacji politycznej, ustawowe rozwiązanie sporu będzie niemal niemożliwe.

Obywatel zostaje pomiędzy dwoma porządkami prawnymi

Spór o KRS może wydawać się abstrakcyjny, dopóki nie dotknie konkretnego procesu, spadku, rozwodu, wyroku karnego albo postępowania gospodarczego.

Jeżeli status części sędziów jest kwestionowany, strony procesów mogą podważać składy orzekające. Kolejne postępowania się wydłużają, rośnie liczba odwołań, a państwo może ponosić koszty odszkodowań i wyroków europejskich trybunałów. Ministerstwo Sprawiedliwości wskazuje, że spór wokół sądownictwa przyniósł już ponad 550 mln euro kar nałożonych przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Weto nie rozwiązuje tego problemu. Rządowy projekt również nie jest wolny od ryzyka. Komisja Wenecka popierała konieczność naprawy systemu, ale zwracała uwagę na ochronę nieusuwalności sędziów, proporcjonalność oraz potrzebę indywidualnej oceny konkretnych przypadków.

Politycy spierają się więc o to, kto łamie Konstytucję, podczas gdy obywatel chciałby przede wszystkim wiedzieć, czy wydany w jego sprawie wyrok będzie ostateczny i uznawany przez wszystkie organy państwa.

Fundusze UE nie są już zamrożone

W debacie publicznej często powtarzana jest teza, że prezydenckie weta ponownie blokują Polsce wszystkie pieniądze z Unii Europejskiej. To zbyt daleko idące uproszczenie.

Komisja Europejska już w lutym 2024 roku otworzyła Polsce drogę do około 137 mld euro z Krajowego Planu Odbudowy i polityki spójności. W czerwcu 2026 roku Komisja wypłaciła Polsce kolejną, czwartą transzę z KPO w wysokości 7,2 mld euro.

Nie oznacza to jednak, że sprawa została ostatecznie zamknięta. Wypłaty zależą od realizacji poszczególnych kamieni milowych i reform. Instrument odbudowy finansuje działania realizowane do końca 2026 roku, dlatego czas na rozliczenie pozostałych inwestycji i zobowiązań jest ograniczony.

Konflikt prezydenta z rządem może więc nie tyle ponownie zamknąć cały europejski kurek, ile utrudnić domknięcie niektórych reform, zwłaszcza dotyczących sądownictwa.

Reklama
Reklama
Reklama

Bruksela będzie oceniać konkretne zobowiązania, nie temperaturę polskiej wojny partyjnej. Jeżeli jednak część wymaganych zmian wymaga ustawy, a ustawa zostanie zawetowana, rząd może mieć problem z wykazaniem pełnej realizacji uzgodnionych warunków.

„Putinowski front” – polityka wchodzi na poziom wojny

Donald Tusk oskarżył obóz prezydencki i prawicową opozycję o tworzenie „putinowskiego frontu”, który miałby osłabiać relacje Polski z Unią Europejską i Ukrainą oraz działać na korzyść rosyjskich interesów.

To niezwykle ciężkie oskarżenie. Nie powinno być przedstawiane jako ustalony fakt, lecz jako wypowiedź polityczna premiera.

Tusk próbuje w ten sposób zbudować oś podziału przed wyborami: z jednej strony rząd proeuropejski, wspierający Ukrainę i instytucje demokratyczne, z drugiej – prawica, która jego zdaniem poprzez konflikty z Brukselą i Kijowem osłabia pozycję Polski.

Problem w tym, że taka retoryka likwiduje przestrzeń do kompromisu. Jeżeli przeciwnik zostaje przedstawiony jako część frontu działającego w interesie Kremla, podpisanie z nim porozumienia może być później odczytane jako kapitulacja.

Pałac Prezydencki odpowiada podobnie ostrym językiem, zarzucając rządowi podporządkowanie Brukseli, ograniczanie suwerenności i próbę przejęcia instytucji państwa. Spór polityczny zostaje więc opisany nie jako różnica programowa, lecz jako starcie patriotów ze zdrajcami.

Oczywiście patrioci stoją zawsze po stronie mówiącego. Taka jest odwieczna wygoda politycznej retoryki.

Weta mogą pomagać obu stronom

Nawrocki może przedstawiać się jako obrońca obywateli przed niepopularnymi albo niedopracowanymi ustawami. Pokazuje, że „nie jest notariuszem rządu”, a każde weto pozwala mu budować polityczną odrębność i wzmacniać pozycję na prawicy.

Tusk także może korzystać na blokadzie. Każdą niespełnioną obietnicę może tłumaczyć decyzją prezydenta. W kampanii parlamentarnej może przekonywać, że do skutecznego rządzenia potrzebuje większości zdolnej nie tylko uchwalać ustawy, ale również odrzucać prezydenckie weta.

Obie strony mają więc interes w podtrzymywaniu konfliktu. Gorzej, że interes państwa może być dokładnie odwrotny.

PiS stawia na Czarnka, ale prawa strona się dzieli

Prawo i Sprawiedliwość oficjalnie wskazało Przemysława Czarnka jako swojego kandydata na premiera. Jarosław Kaczyński ogłosił tę decyzję w marcu 2026 roku, a partia rozpoczęła ogólnopolski cykl spotkań promujących jego kandydaturę.

To wyraźny sygnał przesunięcia akcentów w stronę bardziej konfrontacyjnej, ideologicznej i eurosceptycznej polityki. Czarnek może mobilizować twardy elektorat, ale trudniej będzie mu dotrzeć do umiarkowanych wyborców, którzy odrzucają zarówno rząd Tuska, jak i radykalny język prawicy.

Jednocześnie PiS nie dominuje już po swojej stronie sceny politycznej tak wyraźnie jak kilka lat temu. W badaniu CBOS przeprowadzonym między 6 a 8 lipca 2026 roku Koalicja Obywatelska uzyskała 25,1 proc., PiS – 19,1 proc., Konfederacja – 15,2 proc., a Konfederacja Korony Polskiej – 8,2 proc. Aż 15,7 proc. deklarujących udział w wyborach nie wiedziało, na kogo zagłosuje.

To pojedynczy sondaż, a nie prognoza wyniku wyborów. Pokazuje jednak dwie ważne tendencje: słabnięcie obu największych partii oraz rozdrobnienie prawej strony.

PiS może wygrać wybory i jednocześnie nie być w stanie stworzyć rządu bez Konfederacji. Może też znaleźć się w sytuacji, w której Karol Nawrocki będzie dysponował silniejszym osobistym mandatem niż kandydat partii na premiera.

Trzy scenariusze do 2027 roku

Pierwszy zakłada dalszą wojnę pozycyjną. Rząd będzie uchwalał ustawy, prezydent część z nich podpisze, a najbardziej polityczne zawetuje. Państwo będzie funkcjonowało, lecz bez rozwiązania sporów ustrojowych.

Drugi scenariusz to ograniczony kompromis. Tusk i Nawrocki mogą porozumiewać się w sprawach bezpieczeństwa, obronności, polityki amerykańskiej oraz strategicznych inwestycji. Nawet przeciwnicy polityczni mogą uznać, że niektóre obszary trzeba wyłączyć z kampanii.

Trzeci wariant to pełna eskalacja. Każde weto będzie przedstawiane jako sabotaż, każda decyzja rządu jako zamach na konstytucyjne kompetencje prezydenta, a polityka zagraniczna stanie się kolejnym polem rywalizacji.

W takim układzie wybory parlamentarne w 2027 roku przekształcą się w plebiscyt dotyczący nie tylko rządu, ale również dalszego modelu prezydentury Nawrockiego.

Kto na konflikcie straci najwięcej?

Tusk i Nawrocki mogą na kohabitacji politycznie zyskiwać. Premier mobilizuje wyborców strachem przed powrotem PiS. Prezydent wzmacnia wizerunek obrońcy przed rządem. PiS konsoliduje twardy elektorat, a Konfederacja korzysta ze zmęczenia wojną dwóch głównych obozów.

Najwięcej może stracić państwo.

Nie dlatego, że każda różnica zdań jest szkodliwa. Konstytucyjna kontrola władzy jest potrzebna. Problem zaczyna się wtedy, gdy weto zastępuje rozmowę, ustawa staje się ulotką wyborczą, a politycy przestają szukać rozwiązań, ponieważ bardziej opłaca im się produkować konflikt.

Polska nie ma dziś jednego kierowcy i jednego pasażera. Ma dwóch kierowców, dwie kierownice i mapy prowadzące w przeciwne strony.

Na razie samochód jedzie. Pytanie brzmi, czy dojedzie do wyborów w 2027 roku bez poważniejszego zderzenia.

Autor: Redakcja Radio DTR
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry