Polski system w NATO. Cicha rewolucja na froncie łączności

radmor trafia do nato
Oceń materiał

Nie ma huku, nie ma efektownych zdjęć z pola walki. A jednak to właśnie tutaj – w systemach łączności – rozstrzyga się dziś realna siła armii. Polska właśnie zrobiła krok, który dla wielu może brzmieć technicznie, ale w rzeczywistości ma znaczenie strategiczne.

System COMP@N-Z opracowany przez GRUPA WB trafił do katalogu NATO. I nie jest to „lista obecności” – to katalog produktów dopuszczonych do pracy z informacjami niejawnymi Sojuszu.

To oznacza jedno: zaufanie.


Co tak naprawdę się wydarzyło?

25 marca 2026 roku ogłoszono, że system łączności COMP@N-Z został wpisany do katalogu NATO – dokładnie do NATO Information Assurance Product Catalogue (NIAPC).

Nie trafiają tam przypadkowe rozwiązania.

To sprzęt i systemy, które spełniają rygorystyczne wymagania bezpieczeństwa – od poziomu „NATO Restricted” aż po „ściśle tajne”.

Polski system przeszedł tę drogę.


Dlaczego to ważne?

Bo łączność to krwiobieg armii.

Bez niej:

  • dowodzenie się rozpada,
  • jednostki działają „na ślepo”,
  • a chaos zastępuje strategię.

COMP@N-Z to nie pojedyncze radio. To cały ekosystem:

  • radiostacja programowalna,
  • system planowania sieci,
  • zarządzanie kryptografią,
  • komunikacja głosowa i transmisja danych.

I co kluczowe – działa w standardach NATO.


Technologia, która nie lubi być widoczna

Radiostacja H09-Z/1:

  • pracuje w szerokim paśmie 30–520 MHz,
  • może zwiększyć moc do 50 W,
  • obsługuje jednocześnie głos i dane (w tym IP),
  • działa w trybach jawnych i niejawnych.

Ale prawdziwa siła leży gdzie indziej.

System:

  • zmienia częstotliwość (utrudnia podsłuch),
  • działa w trybie niskiej wykrywalności,
  • jest odporny na zakłócenia,
  • potrafi „milczeć”, gdy trzeba.

To nie gadżet. To narzędzie przetrwania na współczesnym polu walki.


Polska technologia, realna certyfikacja

Za projektem stoi RADMOR – spółka należąca do GRUPY WB.

System nie trafił do NATO „z marszu”.

Najpierw:

  • certyfikat kryptograficzny od Służba Kontrwywiadu Wojskowego,
  • testy i badania z udziałem wojsk cyberprzestrzeni,
  • rekomendacja dla NATO.

Dopiero potem – akceptacja.

To proces, który odsiewa 90% kandydatów.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Drugi taki przypadek w historii

To dopiero drugi polski system wpisany do katalogu NATO.

Pierwszym była radiostacja osobista TYTAN (PERAD).

Drugi – COMP@N-Z.

Przypadek?

Nie.

To trend.


Co to oznacza dla Polski?

To nie jest tylko sukces technologiczny.

To:

  • wzmocnienie pozycji Polski w NATO,
  • dowód kompetencji krajowego przemysłu obronnego,
  • realna szansa eksportowa,
  • większa niezależność technologiczna.

I jeszcze coś ważniejszego.

Zaufanie.

Bo NATO nie kupuje deklaracji. NATO kupuje sprawdzone rozwiązania.


Cicha przewaga

Na pierwszy rzut oka – to tylko radiostacja.

W praktyce – to przewaga informacyjna.

A w XXI wieku to właśnie ona decyduje:
kto widzi więcej,
kto reaguje szybciej,
kto wygrywa.


Podsumowanie

Polska nie tylko produkuje sprzęt dla własnej armii.
Zaczyna dostarczać rozwiązania, które spełniają standardy całego Sojuszu.

I robi to w obszarze, który nie trafia na pierwsze strony gazet, ale decyduje o wszystkim.

Bo bez łączności – nie ma armii.

A bez zaufania – nie ma NATO.

I właśnie w tym miejscu Polska zrobiła krok do przodu.

Autor: Redakcja Radio DTR
Obserwuj Radio DTR w Google News

📲 Znajdziesz nas także w Google News – kliknij i obserwuj Radio DTR, aby otrzymywać nasze najnowsze informacje prosto w aplikacji!

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry